REKLAMA

Dziambor o #otwieraMY: Nie mają wyjścia. Albo otworzą teraz, albo nigdy

REKLAMA

– Ostatnie miesiące, miesiące lockdownu sprawiły, że ci ludzie dlatego dzisiaj otwierają, że oni już nie mają wyjścia. Albo otworzą teraz, albo już nie otworzą nigdy. To jest coś, co należy rozumieć – podkreślił poseł Konfederacji Artur Dziambor na antenie Mediów Narodowych.

– Mam nadzieję, że tych otwarć będzie coraz więcej, ale przede wszystkim mam nadzieję, że rząd nie będzie blokował możliwości powrotu do normalności – powiedział Dziambor w rozmowie z red. Agnieszką Jarczyk. -W miniony weekend odwiedziłem trzy puby, które otworzyły się w Gdyni. W czwartek jadę pod Kartuzy do pewnej restauracji, która się otwiera. W sobotę odwiedzam w Rumii jedną restaurację, która się otwiera. Zobaczymy, jakie jeszcze inne się pojawią. Do mnie piszą, dzwonią restauratorzy, właściciele pubów z zaproszeniem. Bardzo chętnie przyjmuję te zaproszenia, bo też bardzo chętnie odwiedzam te miejsca. Mam nadzieję, że tym ludziom będzie się teraz wiodło – stwierdził.

Polityk skrytykował działania ministra zdrowia. – Pan Niedzielski (…) to przedstawiciel systemu, który sobie siedzi spokojnie w swoim gabinecie i niczym się nie przejmuje, ponieważ jego ten problem nie dotyczy. Zupełnie inaczej by było, gdyby był właścicielem restauracji – ocenił.

Zobacz także: Dr Kawęcki: Niestety mamy bardzo silne lobby dewelopersko-bankierskie

Przedstawiciel Konfederacji odniósł się też do kwestii powrotu części dzieci do szkół. – Prawda jest taka, że dzieci z klas 1-3 wróciły do szkół, bo po pierwsze trzeba było zakończyć masowe wypłacanie zasiłków opiekuńczych, a po drugie państwu też zależy na tym, żeby ludzie pracowali, bo jak pracują to generują zyski. Dla siebie, ale też dla państwa w postaci podatków – ocenił. – Trzeba było tych ludzi przywrócić do pracy. Dzięki temu, że klasy 1-3 wróciły, zasiłek opiekuńczy już nie jest wypłacany, ludzie wrócili do pracy, rośnie PKB, rosną zyski z podatków itd. – powiedział. – Rząd się nigdy nie przyzna, że rodzice wrócili do pracy, a dzieci do szkół, żeby nie płacić zasiłków – stwierdził.

REKLAMA

Komentarze