REKLAMA

Durczok stanął przed sądem. Będąc pijanym spowodował wypadek

REKLAMA

Znany dziennikarz Kamil Durczok stanął dzisiaj przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Dwa lata temu będąc pod wpływem alkoholu spowodował on wypadek na drodze krajowej numer 1. Swoim zachowaniem wpłynął on na bezpieczeństwo innych kierowców. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

Po blisko dwóch latach powraca sprawa wypadku z lipca 2019 roku, gdzie pędząc blisko 370 km/h przez drogę krajową nr. 1 wjechał na remontowany odcinek drogi i uderzył w nadjeżdżające z naprzeciwka auto. Uczestnikom kolizji na szczęście nic się poważnego nie stało. Natomiast po zbadaniu dziennikarza alkomatem, okazało się, że miał w sobie 2,6 promila alkoholu we krwi.

Zobacz także: Prof. Horban: Tak szczęśliwie się złożyło, że umiera tylko dwa razy więcej ludzi niż normalnie

Policjanci zatrzymali go wówczas w izbie wytrzeźwień, skąd następnie trafił przed prokuraturę w Piotrkowie Trybunalskim. Postawiono mu dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Durczok odpowie za swoje wykroczenie

Dzisiaj ruszyła rozprawa sądowa, gdzie Kamil Durczok musi wytłumaczyć się z swojego postępowania. Oskarżony podkreślił w krótkim oświadczeniu dla prasy, że przyznaje się do popełnionego błędu – „Dziś z całą ostrością i wyrazistością dociera do mnie fakt, jak bardzo niewytłumaczalne i nie do usprawiedliwienia było to zdarzenie. To się zwyczajnie nie miało prawa zdarzyć, ale się jednak zdarzyło. Staję przed wysokim sądem z pełną świadomością tego, że za to, co zrobiłem, muszę ponieść karę, powinienem ją ponieść i tę karę poniosę” – napisał.

„Od tamtego momentu chciałem przeprosić i przepraszam wszystkich, którzy moim zachowaniem poczuli się najnormalniej w świecie zbulwersowani, wzburzeni. Nie myślę tylko o tych, którzy mnie krytykowali po tym, co się wydarzyło. Myślę o moich bliskich, przyjaciołach, myślę wreszcie o moich widzach, czy czytelnikach” – przepraszał Kamil Durczok w swoim oświadczeniu.

Były szef wydziału „Faktów TVN” został zwolniony z redakcji w 2015 roku, gdy pojawiły się wobec niego oskarżenia na tle wykorzystywania seksualnego redakcyjnych koleżanek. Sam zainteresowany nigdy nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, lecz przyznał się do swojego wybuchowego stylu zarządzania – „Nigdy nie molestowałem żadnej kobiety. Czym innym jest styl zarządzania. Ja jestem cholerykiem, czasem wybuchałem w pracy” – komentował wówczas.

Ten epizod miał spowodować u oskarżonego kryzys mentalny. W tym czasie spożywał spore ilości alkoholu. Tego feralnego dnia, gdy spowodował wypadek tłumaczył, że wypił dzień wcześniej spożywał spore ilości białego wina, whiskey i piwa. Do auta wsiadła również z nim kobieta o imieniu Karolina, która nie miała nigdy prowadzić jego pojazdu.

„Nie pamiętam, kiedy położyłem się spać, ale było już ciemno. 26 lipca obudziłem się ok. godz. 6-7, wtedy wypiłem duże piwo i istotną część drugiego dużego kufla. Poczułem się znacznie lepiej. Nic nie jadłem, wyjechałem między godz. 8-9. Jechałem w towarzystwie kobiety o imieniu Karolina, którą poznałem pod Krakowem. Prowadziłem samochód i nie było żadnego momentu, w którym Karolina prowadziła samochód” – powiedział przed sądem.

Znanemu dziennikarzowi za spowodowanie wypadku i zagrożenie bezpieczeństwa drogowego oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu grozi od 9 miesięcy do 12 lat pozbawienia wolności.

interia

REKLAMA

Komentarze