REKLAMA

Godzina policyjna dla całej prowincji, kary za wyjście z domu. „Potrzeba terapii wstrząsowej”

REKLAMA

Pierwsza godzina policyjna w Kanadzie wprowadzona dla całego regionu będzie trwać od godziny 20:00 wieczorem do 5:00 dnia następnego. Nowe restrykcje mają potrwać co najmniej do 8 lutego na terenie całej prowincji Quebec. Oficjalnym powodem jej wprowadzenia jest chęć walki z rosnącą transmisją COVID-19.

Jest to pierwsza kanadyjska godzina policyjna obejmująca całą prowincję. Obostrzenie weszło w życie w sobotę wieczorem. Rząd prowincji poinformował, iż ma zamiar powstrzymać „wzrost liczby infekcji i hospitalizacji” spowodowanych przez koronawirusa. W sobotę rano, premier kanadyjskiej prowincji Quebec, Francois Legault napisał, iż zarządził godzinę policyjnę aby „zapobiec zgromadzeniom między domami we francuskojęzycznej prowincji”.

„Uważam, że sytuacja jest krytyczna i wymaga terapii wstrząsowej” – napisał Legault. Dotychczas, prowincja Quebec zgłosiła oficjalnie ponad 223 100 przypadków zachorowań na COVID-19. Umrzeć z powodu infekcji spowodowanej koronawirusem miało – od początku trwania epidemii – już 8600 osób. Są to liczby najwyższe w całej Kanadzie. Urzędnicy ostrzegają również, iż wysokie wskaźniki ilości zakażeń w czasie „trwającej drugiej fali” nadwyrężają system opieki zdrowotnej, eksploatując go do granic możliwości.

Pomiędzy 1 a 7 stycznia prowincja Quebec miała odnotować średnio 2500 przypadków zachorowań na COVID-19 dziennie. Rząd ogłosił zatem, iż koniecznością jest wprowadzenie godziny policyjnej. Zamknięcie mieszkańców w domach pomiędzy 20:00 a 5:00 ma rzekomo pomóc odciążyć system opieki zdrowotnej. Co ciekawe, rząd nie polega jedynie na „poczuciu obowiązku” obywateli. Do respektowania zasad godziny policyjnej została powołana policja. Funkcjonariusze będą mogli przesłuchać każdego, kto znajdzie się poza domem w wyznaczonych przez władze godzinach. Możliwe będzie również nałożenie na obywateli grzywny w wysokości nawet 6 tysięcy dolarów kanadyjskich, czyli około 4,7 tysiąca dolarów za naruszanie godziny policyjnej.

Władze poinformowały, iż mieszkańcy będą „potrzebować ważnego powodu”, aby przebywać poza domem. Dopuszczalnymi powodami nieprzestrzegania restrykcji ma być wyjście do pracy czy skorzystanie z leczenia. Rząd Quebecu twierdzi, iż wprowadzony środek jest „niezbędny”. Godzina policyjna ma stanowić „wiadomość dla mieszkańców”, nakłaniając ich, by postępowali zgodnie z zaleceniami reżimu sanitarnego. Posunięcie władz skrytykowały jednak organizacje praw obywatelskich. Ich zdaniem, godzina policyjna „może nieproporcjonalnie zaszkodzić grupom wrażliwym” czy powodować „profilowanie rasowe”.

„Naszym największym zmartwieniem w związku z prawem #curfew w Quebecu jest to, że funkcjonariusze byli notorycznie nadgorliwi w przesadzaniu z ludźmi podczas COVID” – oznajmiło Canadian Civil Liberties Associatio. „Spodziewaj się więc profilowania rasowego + nieproporcjonalnego wpływu na osoby bezbronne – których życie nie pasuje idealnie do wieczornej domowej kwarantanny”. Kontrowersje wzbudziło również żądanie, aby godziny policyjnej przestrzegali… bezdomni.

„Chcielibyśmy, aby bezdomni również wchodzili do domów. Są dla nich przygotowane miejsca” – oznajmił premier Legault. „Kiedy rząd Legault mówi, że od osób bezdomnych oczekuje się również przestrzegania tej godziny policyjnej, dokąd mają się udać?” – zapytuje z kolei dyrektor schroniska dla bezdomnych kobiet w Montrealu. Zdaniem osób zajmujących się tą kwestią, nigdzie nie ma dość miejsca, aby bezdomni mogli przeczekać do końca trwania godziny policyjnej. Tym bardziej niemożliwe jest, aby stać ich było na płacenie absurdalnie wysokich kar.

CBC

REKLAMA

Komentarze