REKLAMA

Francuskie władze inwigilują obywateli. Rada Stanu zatwierdziła projekt

REKLAMA

Francuskie władze postanowiły poszerzyć swoje kompetencje w sprawie inwigilacji własnych obywateli. Rada Stanu zatwierdziła wprowadzone przez rząd 3 dekrety pozwalające zakładać każdemu dobrze znane Polakom z okresu PRL teczki personalne. Sprawa wywołała w grudniu poruszenie wśród francuskiej opinii publicznej.

Na początku grudnia ubiegłego roku rząd Jeana Castexa wprowadził trzy dekrety prezydenckie regulujące działania sił porządkowych. W propagandowym znaczeniu miały one zapewnić bezpieczeństwo publiczne przez policję, żandarmerię oraz w kwestii dochodzeń administracyjnych przy rekrutacji nowych urzędników służby cywilnej.

Zobacz także: Ukrainiec podtapiał Polkę w Motławie. Grozi mu do 15 lat więzienia

Władze Francji za pomocą podległej sobie Radzie Stanu zatwierdziły wczoraj nowe prawo, które pozwoli na jeszcze większą inwigilację obywateli. Najwyższy sąd administracyjny wskazał, iż dokumenty nie naruszają wolności wyrażania opinii, wolności wyznania, sumienia oraz zrzeszania się.

Francuskie związki oskarżają rząd

Francuskie centrale związków zawodowych CGT, FO i FSU, a także syndykaty urzędników państwowych oraz adwokaci złożyli wcześniej zaskarżenie do sądu administracyjnego o łamanie przez rząd podstawowych praw.

Zdaniem oskarżających wprowadzone 4. grudnia trzy dekrety sankcjonują zbieranie danych na temat wyrażanych przez Francuzów poglądów politycznych, przekonań filozoficznych i religijnych, przez francuską policję i żandarmerię.

Policja może zbierać m.in. zdjęcia i komentarze zamieszczane na portalach społecznościowych, czy dane o zaburzeniach psychologicznych i psychiatrycznych osób, które uzna za szczególne zagrożenie dla państwa. Dotyczy to nie tylko osób fizycznych uwzględniono, ale też podmiotów prawnych, np. stowarzyszeń.

MSW odrzuca zarzuty o masowej inwigilacji i oskarżenia o autorytarne działania rządu. Podobna historia miała miejsce w 2008 r., kiedy to wprowadzano kartotekę o nazwie „Edvige”. Umożliwiała ona zbieranie danych o osobach wykonujących funkcje polityczne, związkowe i biznesowe. Pomysł wywołał tak duże oburzenie, że się z niego wycofano. W czasach pandemii i tworzenia „nowego ładu” podobne pomysły przechodzą łatwiej.

NCzas

REKLAMA

Komentarze