REKLAMA

Przyznano Nagrodę Nobla z dziedziny fizyki. Odkrycie i badanie Czarnych Dziur przełomem dla astronomii

REKLAMA

Dzisiaj komitet noblowski przyznał nagrodę z dziedziny fizyki. Roger Penrose, Reinhard Genzel oraz Andrea Ghez otrzymali wyróżnienie za matematyczne potwierdzenie istnienia Czarnych Dziur, a także za ich dogłębną analizę naukową.

Nagrodę Nobla z dziedziny fizyki otrzymała trójka astronomów, która udowodniła istnienie Czarnych Dziur oraz wydała liczne opracowania naukowe z ich obserwacji. Wyróżnioną osobą jest Roger Penrose, który w latach 60. XX wieku udowodnił matematycznie prawdziwość teorii Alberta Einsteina, a także Reinhard Genzel oraz Andrea Ghez zostali uhonorowani za ich kilkadziesiąt lat dogłębnych obserwacji tych ciał na niebie.

Zobacz także: Festiwal wręczania nagrody Nobla rozpoczęty. Pierwsze wyróżnienie trafiło za odkrycie wirusa wątroby typu C

Dla redakcji „Onet” dzisiejszych laureatów skomentował Łukasz Lamża z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych i Uniwersytetu Jagiellońskiego – „W drugiej i trzeciej dekadzie XX w. zostało to opisane, ale nie udowodnione. Cały czas pojawiało się pytanie, czy we wszechświecie czarne dziury mogłyby naprawdę występować. Roger Penrose w latach 60. XX w. udowodnił matematycznie, że we wszechświecie czarne dziury mogłyby rzeczywiście powstawać z zapadających się gwiazd, a w takim wypadku powstałaby tzw. osobliwość – nieskończenie gęsty punkt w samym środku czarnej dziury” – wyjaśniał dokonania Rogera Penrose’a.

Pozostała dwójka laureatów od początku lat 90. XX wieku obserwowała nieboskłon w poszukiwaniu supermasywnej Czarnej Dziury w obrębie naszej galaktyki – Drogi Mlecznej. Reinhard Genzel kierował grupą astronomów w Chile, natomiast Andrea Ghez pracowała nad tym na Hawajach. Oboje przyczynili się do odnalezienia obiektu nazwanego Sagittariusem A.

„Dzisiaj uważa się, że w centrum niemal każdej galaktyki występuje jedna taka supermasywna czarna dziura. Istnieją także znacznie lżejsze – ważące zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt razy tyle co Słońce – gwiazdowe czarne dziury. Ich liczebność w każdej galaktyce liczy się już w tysiącach, a być może nawet milionach” – powiedział Lukasz Lamża.

Doprecyzował również na czym polega działanie takiej supermasywnej Czarnej Dziury – „To jest obiekt astronomiczny tak gęsty, że nic nie jest w stanie się z niego wydostać. Aby uciec z powierzchni takiego obiektu, trzeba by przemieszczać szybciej niż światło, co jest niemożliwe. Nawet światło więc zostaje do niego z powrotem „wessane” – stąd dla obserwatora z zewnątrz obiekt taki rzeczywiście jest doskonale czarny” – podkreślił naukowiec.

onet

REKLAMA

Komentarze