REKLAMA

Potężny wybuch pod Teheranem. Możliwa awaria kompleksu nuklearnego

REKLAMA

Około północy w Parchin pod stolicą Iranu doszło do eksplozji. Rzecznik irańskiej armii uspokajał, że doszło do awarii w magazynie z gazem. Jednakże zachodnie media informują, że niedaleko miejsca zdarzenia znajduje się kompleks nuklearny.

W nocy pod Teheranem doszło do potężnej eksplozji magazynu z gazem umiejscowionego w miejscowości Parchin. Mieszkańcy stolicy informują o dwóch wybuchach oraz pomarańczowej poświacie nad horyzontem. Niedaleko od miejsca zdarzenia znajduje się również wojskowy magazyn z odpadami radioaktywnymi.

Zobacz także: Papież Franciszek zdecydował. Biskup Edward Janiak został odsunięty!

Irańska telewizja państwowa oraz rzecznik Ministerstwa Obrony gen. Davoud Abdi poinformował opinię publiczną o całej sytuacji. Mówił o wybuchu w kompleksie wojskowym w Parchin, gdzie opracowywane są nowe projekty broni. Uspokajał również, iż w zdarzeniu nie ucierpiały żadne osoby.

„Nasi koledzy są obecni na miejscu oraz dokładnie badają przyczyny zdarzenia” – powiedział w oświadczeniu irański wojskowy.

Szef departamentu reagowania kryzysowego informował z kolei, że karetki pogotowia oraz okoliczne szpitale zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Z podanego oświadczenia wynika, jednakże iż nie zostały one wykorzystane do ratowania ewentualnych ofiar wybuchu.

Sabotaż istotnej lokalizacji?

Analitycy wojskowi nie są zgodni co do oficjalnych relacji biura resortu obrony w Iranie. Ich zdaniem mogło dojść do sabotażu, zwłaszcza biorąc pod uwagę znaczenie tego kompleksu militarnego.

„W zasadzie Parchin jest obecnie największą placówką do konstruowania materiałów wybuchowych w Iranie. Produkują tam rakiety artyleryjskie, a także w 2003 roku przeprowadzali testy związane z bronią nuklearna” – powiedział Fabian Hinz z centrum im. Jamesa Martina do badań nad rozpowszechnianiem arsenału nuklearnego w Monterey, Kalifornia.

Do podobnego wybuchu doszło w 2014 roku w tym samym kompleksie wojskowym. Wówczas inspektorzy z Międzynarodowej Agencji Atomistyki nie zostali wpuszczeni na teren bazy. Wtedy doszło do dużych uszkodzeń budynków oraz zachodziły obawy o sabotaż.

Dopiero w 2015 roku na miejsce zdarzenia mógł wejść szef MAEA, jednakże kompleks został uprzednio oczyszczony. Trzy lata później izraelskie służby wywiadowcze miały wykraść zdjęcia przedstawiające ogromną metalową komorę do przeprowadzania testów materiałów wybuchowych.

nytimes.com

REKLAMA

Komentarze