REKLAMA

Narodowcy wysoko w sondażach na Słowacji. W jakim kierunku pójdzie?

REKLAMA

W jakim kierunku pójdzie Słowacja? Po zwycięstwie lewicowej Zuzany Czaputovej w wyborach prezydenckich wydawało się, że na lewo. Będzie inaczej?

Już 29 lutego wybory parlamentarne na Słowacji. W jakim kierunku pójdzie nasz południowy sąsiad? Po zwycięstwie lewicy w zeszłorocznych wyborach prezydenckich wydawało się, że na lewo. Obecne sondaże pokazują jednak coś innego. Warto pamiętać, że na Słowacji rządzi obecnie koalicja socjaldemokratów ze starymi… narodowcami. Chodzi tutaj o socjaldemokratyczny „Smer” Roberta Fico oraz Słowacką Partię Narodową (SNS). Początków SNS należy szukać już w 1871 r. i ma wielkie zasługi w budzeniu narodowej świadomości Słowaków. Obecnie może ona liczyć na ok. 5% (w poprzednich wyborach było to prawie 9%).

Smaczku dodaje fakt, że słowaccy socjaldemokraci sami poszli w stronę retoryki narodowej i antyimigracyjnej. Gdyby nie to, narodowcy prawdopodobnie już teraz mieliby największe poparcie w kraju. I nie jest tu mowa o „starych” z SNS, a o młodym ruchu nacjonalistycznym, odwołującym się do Słowackiej Partii Ludowej. Mowa tutaj o „kotlebowcach”, a więc Partii Ludowej „Nasza Słowacja” Mariana Kotleby. Chociaż mogą Polaków martwić przedwojenne odwołania, słowaccy narodowcy są bardzo propolsko nastawieni. Od kilku lat można spotkać ich na Marszach Niepodległości.

ZOBACZ TAKŻE: Skandal! Ministerstwo Kultury płaci na kłamstwa o antysemityzmie Polaków

„Nasza Słowacja” zbiera w sondażach od 11 do nawet 14%, ustępując tym samym tylko socjaldemokratycznemu Smerowi (ok. 17/18%). Dalej są „chadecy” z Europejskiej Partii Ludowej (trochę ponad 10%) oraz opcja progresywno-liberalna obecnej prezydent i inne partie proeuropejskie. Wysoko w sondażach jest też kolejna partia narodowa – Sme Rodina (Jesteśmy Rodziną, ok. 8%), która na arenie europejskiej współpracuje np. z francuskim Zjednoczeniem Narodowym Marine Le Pen. Najbliższe wybory mogą zakończyć się więc w bardzo różny sposób. Wiemy jednak jedno – narodowcy mogą pozytywnie „namieszać” w kolejnym kraju.

REKLAMA

Komentarze