Francuzi zdesperowani: “Mamy wrażenie mieszkać w kraju trzeciego świata”

Dodano   0  
  Loading

Zdesperowani Francuzi, którzy mieszkają na imigranckich blokowiskach apelują do władz o podjęcie interwencji: “Mamy wrażenie mieszkać w kraju trzeciego świata”.

Jedenaście stowarzyszeń z sąsiedzkich dzielnic w północno-wschodniej części Paryża wysłało list do władz rządowych, aby zaprotestować przeciwko handlowi narkotykami, kradzieżom i innym zagrożeniom ze strony imigrantów.

Według Le Figaro francuscy mieszkańcy są zdesperowani. W obliczu powszechnie panującego brudu, nieokrzesania “niektórych mieszkańców” i wszelkiego rodzaju nielegalnego handlu kilka stowarzyszeń mieszkańców 10 i 18 dzielnicy Paryżu zaalarmowało władze publiczne.

Sieć 10-18″ do walki z niestabilnością

„Odmawiamy akumulacji całej tej niestabilności w naszych dzielnicach, gdzie prawo dżungli ma pierwszeństwo przed prawem republikańskim”, oburzają się autorzy listu, domagając się „mocnych środków”.

Mieszkańcy zgrupowani w „sieci 10-18” (numery dzielnic) spotykają się raz w miesiącu „z komisarzem policji i około trzydziestoma przedstawicielami wyżej wymienionych dzielnic” od stycznia 2018 r. Bez powodzenia.

Mam wrażenie być w kraju trzeciego świata!”

Mieszkańcy są rozdrażnieni i zwracają uwagę, że we Francji kweitnie handel narkotykami czy alkoholem. Bar „La Royale stał się jaskinią kieszonkowców i nielegalnych handlarzy wszelkiego rodzaju. “Są wieczory, kiedy mam wrażenie być w kraju trzeciego świata” – mówi Loïc, prezes jednego ze stowarzyszeń dzielnicy „Demain La Chapelle”.

“Nastąpiło opanowanie przestrzeni publicznej przez wyłącznie męską populację, która nie waha się fizycznie zaatakować Francuzów, to wszystko daje negatywne odczucia” – kontynuuje. Jako członek Riverains Lariboisière-Gare du Nord potępia “mnożenie się sklepów muzułamańskich”. „Nie mamy już miejsc do robienia zakupów. Niekoniecznie chcemy kupować tylko mięso halal” – podkreśla.

Wezwania o pomoc, które niczego nie zmieniają

A dla tych, którzy ośmielają się przeciwstawiać kryminalistom, cena jest wysoka. “Zemszczą się, wybijając szyby w oknach” – skarży się szef innego baru, który w zeszłym roku miał złamany nos. “Agresja jest cały czas i staje się coraz silniejsza” – potwierdza kierownik Carrefour City, według którego ta dzielnica stała się terytorium Afgańczyków od 2017 roku.

Dzięki listowi skierowanemu do polityków mieszkańcy dzielnicy mają nadzieję zakończyć raz na zawsze handel narkotykami, prostytucję, rabunek i inną przemoc. Choć „nasze żale znajdują zrozumienie, lecz żadne środki nie są podejmowane, aby coś zmienić”, ubolewa jeden z mieszkańców.

Zrodlo: Valeurs
Dodano w Bez kategorii

POLECAMY