Spokojne święta we Francji – z racji wysokiego zagrożenia terrorystycznego – wydają się być niemożliwe. Aby zniwelować widmo zamachów, władze tego kraju zmobilizowały blisko 100 000 funkcjonariuszy policji i żandarmerii. W okresie bożonarodzeniowym będą strzec francuskich ulic.
Bezpieczeństwa obywateli strzeże dokładnie 97 tysięcy zmobilizowanych mundurowców, w tym 54 tys. policjantów, 36 tys. żandarmów i 7 tys. członków sił operacji antyterrorystycznej “Sentinelle”. Obstawiają przede wszystkim centra handlowe, obiekty sakralne i bożonarodzeniowe targi. Akcja już się rozpoczęła i potrwa także przez pierwszy i drugi dzień świąt.
Przez masowy napływ migrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, Francuzi, wraz z innymi narodami Europy zachodniej, zapomnieli jak spokojnie celebrować okres ważniejszych dla chrześcijan świąt. Według danych francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w okresie dwuletniego stanu wyjątkowego (listopad 15′ – listopad 17′), udaremniono co najmniej 32 zamachy terrorystyczne. Mimo to w tym czasie z rąk islamskich radykałów zginęło – według oficjalnych danych – 92 osoby w pięciu aktach terroru.
Coraz więcej Europejczyków zaczęło z utęsknieniem spoglądać na państwa Europy Środkowowschodniej. W okresie poprzedzającym tegoroczne święta, wielką popularności zyskały tzw. “memy” porównujące jarmarki bożonarodzeniowe w Polsce i krajach Okcydentu. Spokojne święta w Polsce i innych krajach flanki wschodniej Unii Europejskiej uświadamiają zachodniemu społeczeństwu błędy polityki “otwartych drzwi”.
źródło: Polsat News