Nacjonalisto! Zapisz się do związku!

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!

Popularnym staje się ostatnio twierdzenie, że nacjonalizm „skręca w lewo”. Oczywiście chodzi tutaj tylko i wyłącznie o kwestie gospodarcze. Coraz częściej można na naszych manifestacjach słyszeć takie hasła jak: „Uderz, uderz w kapitalizm – narodowy solidaryzm!” czy „Opamiętaj się rodaku, praca w Polsce dla Polaków!”. Widać to także w przyjmowanej symbolice. Dziś już nikogo nie dziwi zębatka używana na wlepkach czy banerach różnych organizacji nacjonalistycznych, czy miecz i młot kojarzony dziś przede wszystkim z Autonomicznymi Nacjonalistami. Taki zwrot i odejście od bezwzględnie liberalnej doktryny jest w mojej opinii konieczne i jak najbardziej słuszne, szczególnie w dobie powszechnego wyzysku, umów śmiechowych i armii zafascynowanych Korwinem-Mikkem nastolatków, którzy wierzą w to, że jeśli tylko zechcą to zostaną paróweczkowymi rekinami biznesu. Jednak zmiana retoryki, marsze w obronie praw pracowniczych czy przyjęta symbolika to nie wszystko, a jedynie dobry początek.

 

Zdecydowana większość środowisk nacjonalistycznych, szczególny tych „skręcających w lewo”, to jednak organizacje młodzieżowe, w których działają przede wszystkim uczniowie i studenci. Często bywa tak, że odpowiednio uformowany działacz, który wkroczył w dorosłe życie, znalazł poważną pracę i zaczął sam pracować na swoje utrzymanie, założył rodzinę, nie ma zwyczajnie czasu i czasami chęci do działalności stricte młodzieżowej. Po kolejnych porażkach wyborczych panuje też powszechne zniechęcenie do tej formy działalności. Nie ma dziś za bardzo na polskiej scenie nacjonalistycznej oferty dla osób wkraczających w życie dorosłe i niestety bardzo często bywa tak, że takie osoby zwyczajnie się wygaszają i z czasem całkowicie porzucają jakąkolwiek aktywną formę działalności. Rzadko się zdarza, że np.: ktoś, kto ukończył wiek statutowy w Młodzieży Wszechpolskiej, zostaje przy organizacji i udziela się wciąż na tyle aktywnie, na ile może. Zwykle są to jednostki wybitne i najbardziej ideowe, na nadmiar których, nie oszukujmy się, na pewno nie cierpimy. Brak nam pomysłu jak zagospodarować dorosłych nacjonalistów. Do czasu, gdy nie powstanie nacjonalistyczna partia, która będzie potrafiła skonsolidować środowisko lub jakaś organizacja będąca atrakcyjną alternatywą dla działaczy po okresie „buntu młodych”, tak niestety może pozostać jeśli nie znajdziemy skutecznej drogi do nabrania doświadczenia w „dorosłej” działalności. Moim pomysłem i propozycją dla was są związki zawodowe.

W Polsce mamy dosyć komfortową sytuację, ponieważ mamy bodaj jedyny „prawicowy” związek zawodowy w Europie, który dodatkowo jest największym tego typu środowiskiem w naszym kraju. Mowa rzecz jasna o NSZZ „Solidarność”, który istnieje już 36 lat. Na zachodzie związki zawodowe są domeną przede wszystkim szeroko pojętej lewicy, często nawet tej liberalnej, co stanowiłoby poważną przeszkodę w rozpoczęciu dla nas działalności związkowej w istniejącej już organizacji. W przypadku „Solidarności” sprawa jest dużo łatwiejsza i znacznie więcej możemy znaleźć wspólnych postulatów niż dzielących nas, dlatego uważam, że z powodzeniem można połączyć nacjonalistyczne ideały z zaangażowaniem się w związki zawodowe. Tym bardziej, że od pewnego czasu można już zaobserwować coraz częściej współpracę pomiędzy środowiskami nacjonalistycznymi a „S”. Moim zdaniem przełomowym dla obu środowisk wydarzeniem, było wybranie kol. Patryka Sobieckiego na przewodniczącego Sekcji Młodych NSZZ „Solidarność” w regionie pomorskim. To właśnie kol. Sobiecki wyraźnie pokazał, że w „S” jest miejsce także dla narodowców i to nie miejsce czarnej owcy, a jednego z liderów. Od tego czasu widać wzrost zainteresowania (przynajmniej w szeregach Młodzieży Wszechpolskiej) działalnością związkową, co zaowocowało choćby zaangażowaniem się MW w zbiórkę podpisów pod poparciem dla projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele.

Kolejnym powodem dla którego to właśnie my, nacjonaliści, powinniśmy angażować się w związki zawodowe jest nasza formacja ideowa, duchowa i intelektualna. Często bywa tak, że osoby zapisujące się do związku w dowolnym zakładzie pracy na wstępie pyta „a co ja właściwie z tego będę mieć” lub wyobrażają sobie, że jak zostaną związkowcami to zaraz mogą liczyć na podwyżki, przywileje i w ogóle będą siedzieć, nic nie robić i dostawać za to wypłatę. To jest oczywiście w mojej opinii karygodne podejście i szczerze wierzę w to, że osoba działająca już wcześniej kilka lat, w którejś z organizacji narodowych, będzie mieć na tyle ukształtowany kręgosłup moralny i ideowy, aby zapisać się do związku z nastawieniem na ciężką pracę na rzecz narodu, a konkretniej polepszenia warunków pracy w swoim zakładzie, choć nie tylko na tym polega działalność związkowa. Warto też wykorzystać doświadczenie, którego nabraliśmy wcześniej np.: będąc prezesem koła MW, co pozwoliło nam na to, aby na studiach wykazać się nabytymi zdolnościami przywódczymi i zostać przewodniczącym samorządu studenckiego. Dlaczego więc zdobytego doświadczenia nie wykorzystywać dalej z korzyścią dla innych? Działacze organizacji narodowych już wielokrotnie udowadniali, że odpowiednia formacja potrafi zaowocować w przyszłości i mógłbym tutaj długo wymieniać nazwiska byłych wszechpolaków (byłych, ponieważ ukończyli wiek statutowy), a którzy są dziś sprawnie działającymi samorządowcami, przedsiębiorcami, prezesami fundacji czy znanymi lokalnie działaczami społecznymi. Wciąż jednak jest to bardzo niewielki procent działaczy, którzy nie zgodzili się na brak alternatywy dla „dorosłej młodzieży”. Dlaczego więc nie poszerzyć tego wachlarza personalnych sukcesów formacyjnych o wybitnych działaczy związkowych? Wszak nie każdy z nas w przyszłości planuje pójść w politykę, a jeszcze mniej osób osiągnie w tej polityce sukces, ale za to każdy z nas będzie pracował zawodowo. Zadbajmy więc o to, abyśmy pokazali rzeszy nieuformowanych w takim stopniu jak my pracowników, jak można sprawnie, a przede wszystkim odpowiednio, wykorzystywać narzędzia, które daje nam Kodeks Pracy, aby polepszyć warunki wielu Polek i Polaków. Jest to nie mniej potrzebna i ciężka praca, choć mocno różna od tej, którą wykonują samorządowcy czy członkowie różnych fundacji charytatywnych.

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu nacjonalistów, nawet tych nastawionych antyliberalnie, działalność w „S” może stanowić pewien ideowy problem, ponieważ „S” sama w sobie nie jest organizacją nacjonalistyczną. Jedną z przyczyn niechęci narodowców do „S” może być Lech Wałęsa, który (czy się to komu podoba, czy nie) jest twarzą związku. Pytanie czy były prezydent-elektryk ma dziś jakikolwiek wpływ na działalność „S”? Dla osoby, która choć trochę interesuje się tematem związków zawodowych w Polsce odpowiedź jest oczywista- NIE. Podobnie jest z tym, że wielu członków jest pro-PiSowskich. Ja zdecydowanie nie jestem i działając w regionalnej Sekcji Młodych ani razu nie doświadczyłem z tego tytułu jakichkolwiek nieprzyjemności. Co więcej, niedawno poszedłem w ślady kol. Patryka Sobieckiego i zostałem wybrany na przewodniczącego SM w regionie gorzowskim. Sympatie czy antypatie polityczne mają bardzo znikomy wpływ na samą działalność związkową. Choć z drugiej strony nie wyobrażam sobie, aby jakiś zatwardziały palikociarz lub korwinista w ogóle brał pod uwagę opcje działalności w „Solidarności”. Tym lepiej świadczy to o organizacji.

Na koniec chciałbym też wspomnieć, że działalność związkowa wcale nie musi rozpoczynać się wraz z ustatkowaniem w życiu i zmiany okresu studiów na okres zarabiania na siebie. Sekcja Młodych NSZZ „Solidarność”, o której już kilkukrotnie wspomniałem, jest przybudówką zrzeszającą ludzi do 35 roku życia. Nie trzeba być wcześniej działaczem związkowym w swoim zakładzie pracy, aby móc się do SM zapisać. Można za to nabrać sporo wiedzy i doświadczenia, dzięki którym w przyszłości będziemy wiedzieli już jak organizować związki i na czym w ogóle działalność związkowa polega. Dodatkowo SM zajmuje się, tym czym każda jedna organizacja narodowa, czyli formacją i działaniami społecznymi czy charytatywnymi. Udowadniamy, że stereotyp związkowca to nie 60-letni pan Janusz z wielkim sumiastym wąsem i równie wielkim brzuchem, ale młody, ambitny i aktywny społecznie młody człowiek. To jest oczywiście mocno streszczona charakterystyka SM, ale gwarantuje wam, że jeżeli odnaleźliście siebie w MW czy ONR, to na działalności w SM wcale się nie zawiedziecie.

Możemy narzekać, że „Solidarność” to przecież nie jest do końca nasza bajka ideowa, że lepiej jest poczekać i założyć swój nacjonalistyczny związek zawodowy, ale prócz deklaracji, może nawet szczerych, nic się w tym kierunku do tej pory nie działo i nie wierzę, że jest możliwe powołania takiej struktury w najbliższej dekadzie. Zdecydowanie lepszą opcją jest rozpoczęcie działalności w „S”, która może nie odwołuje się do endecji ani narodowego radykalizmu, ale na pewno w żaden sposób nie uwłacza naszym ideom, a daje bardzo wiele możliwości działalności pro-pracowniczej znacznie skuteczniejszej niż marsze w obronie miejsc pracy dla Polaków, a przede wszystkim- nikt nie będzie musiał działać od zera. Dlatego koleżanki i koledzy: uczcie się, pracujcie i wstąpcie do „Solidarności”!

Paweł Kamrad

Dodano w Bez kategorii

POLECAMY