REKLAMA

Sukces Polski w ONZ – członkostwo niestałe w Radzie Bezpieczeństwa

REKLAMA

Kilka dni temu Polska po raz szósty została członkiem niestałym Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wybór ten istotnie wzmocnił pozycję III RP w ONZ oraz na arenie międzynarodowej.

W skład Rady Bezpieczeństwa ONZ (RB ONZ), zgodnie z zapisami Karty Narodów Zjednoczonych, wchodzi 15 członków – 5 stałych i 10 niestałych. W skład stałych członków Rady wchodzą: Stany Zjednoczone, Federacja Rosyjska, Chińska Republika Ludowa, Wielka Brytania oraz Francja. Z kolei członkowie niestali wybierani są na dwuletnie kadencje według klucza geograficznego, gdzie 3 miejsca przypadają Afryce, 2 miejsca Azji, kolejne 2 miejsca Ameryce Łacińskiej i Karaibom, 2 miejsca Europie Zachodniej i innym grupom (przy czym 1 miejsce zajmuje zawsze państwo z Europy Zachodniej) oraz 1 miejsce Europie Wschodniej. III Rzeczypospolita Polska, ze względu na swoje położenie geograficzne, wybrana została z grupy Europy Wschodniej. Nasz kraj, z początkiem 2018 r. zastąpi w Radzie Bezpieczeństwa Ukrainę (przed Ukrainą miejsce to obsadzała Litwa).

Polska pełniła dotychczas rolę członka niestałego Rady Bezpieczeństwa pięciokrotnie. Miało to miejsce w latach: 1946-47, 1960, 1970-1971, 1982-1983, 1996-1997 (cztery razy w okresie systemu komunistycznego i raz po przemianach ustrojowych).

W sprawie samej RB ONZ przystoi zaznaczyć, iż decyzje podejmuje ona większością 9 głosów, przy zgodnych głosach wszystkich członków stałych. Oznacza to, iż członkowie stali posiadają prawo weta (z którego chętnie korzystają) i mogą zablokować rezolucję głosując przeciw niej. W praktyce funkcjonowania Rady, już w okresie zimnej wojny, w drodze zwyczaju, przyjęto iż w sytuacji, gdy członek stały wstrzymuje się od głosu rezolucja może wejść w życie (jeśli posiada stosowne poparcie).

Jak widać największą rolę w kształtowaniu polityki ONZ posiadają członkowie stali RB ONZ. Nie jest to jednak powód, który umniejszałby sukces Polski. Grono członków stałych zostało bowiem ustalone w Karcie Narodów Zjednoczonych (a zasadniczo jeszcze przed jej podpisaniem). Pozycji tej nie może objąć żadne państwo, jeżeli nie dojdzie do stosownej nowelizacji Kraty – na co obiektywnie raczej się nie zanosi. W tym kontekście można stwierdzić, iż III RP w ramach systemu bezpieczeństwa zbiorowego ONZ osiągnęła „maksimum” swoich możliwości, z czego należy być dumnym. Warto zaznaczyć, iż od 1945 r. skład członków stałych uległ zmianie jedynie dwukrotnie: na początku lat 70. Republikę Chińską (Tajwan) zastąpiła Chińska Republika Ludowa (Chiny kontynentalne), później – z początkiem lat 90. – w gronie członków stałych pojawiła się Federacja Rosyjska, która zastąpiła nieistniejący już Związek Radziecki. Poza tym grono pozostaje praktycznie niezmienne od 72 lat.

Przed Rzeczypospolitą Polską stoją obecnie poważne szanse i wyzwania. Podstawowym przywilejem wynikającym z członkostwa w Radzie pozostaje możliwość uczestnictwa w debatach dotyczących zapewnienia i utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Polska będzie uczestniczyć w dyskusjach dotyczących sytuacji w Syrii, Iraku, Afganistanie, Izraelu, Ukrainie i innych regionach niestabilnych, gdzie pokój i bezpieczeństwo albo są zagrożone, albo w ogóle nie istnieją. Poza możliwością prezentacji własnego stanowiska, przedstawiania polskich propozycji rozwiązań problematycznych spraw oraz głosowaniem nad rezolucjami, nasz kraj będzie również posiadał możliwość swego rodzaju „lobbingu”, celem zwrócenia uwagi społeczności międzynarodowej na te sprawy, które z perspektywy III RP mają szczególne znaczenie. Osobiście podejrzewam, iż nasi przedstawiciele będą szczególnie aktywni w zakresie konfliktu na Ukrainie, spraw separatyzmów w Mołdawii i Gruzji oraz sytuacji na Kaukazie i w Afganistanie. Pozwoli to nie tylko na zwrócenie większej uwagi społeczności międzynarodowej na sprawy Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego, ale również podniesie pozycję Polski.

Warto zauważyć, iż objęcie przez III RP stanowiska członka niestałego RB ONZ znacząco podniesie pozycję naszego państwa na arenie międzynarodowej. Po pierwsze, wzmocnieniu ulegnie pozycja w ramach samego ONZ – wszakże, w latach 2018-19, Polska pełnić będzie najwyższą możliwą funkcję w tej organizacji. Po drugie, rząd polski będzie mógł w polityce międzynarodowej kształtować wizerunek kraju, jako podmiotu aktywnie zaangażowanego w zapewnianie pokoju i bezpieczeństwa w wymiarze globalnym, co – wbrew większości nieszczególnie przemyślanych komentarzy w Internecie – ma bardzo duże znaczenie. Organizacje takie jak Rada Europy, OBWE, czy Unia Afrykańska (zwłaszcza ta ostatnia), bardzo poważnie podchodzą do działalności ONZ. Zatem, o ile niektóre państwa nie zawsze stosują się do rezolucji i konwencji Narodów Zjednoczonych (np. Rosja, albo – dla równowagi – USA), o tyle znaczenie i status III RP np. na kontynencie afrykańskim może bardzo istotnie wzrosnąć. Ma to niebagatelne znaczenie, zwłaszcza w kontekście poszukiwania nowych rynków zbytu dla polskich przedsiębiorców właśnie w Afryce. Jeżeli tylko Ministerstwo Spraw Zagranicznych umiejętnie zagra „ONZ’owską kartą” mogą za tym pójść bardzo realne pieniądze. Naturalnie Afryka nie jest jedynym tego rodzaju regionem. Zwróciłem na ten kontynent szczególną uwagę, dlatego iż – w mojej opinii – ONZ pełni tam istotną rolę (m.in. w ramach operacji wsparcia pokoju) i posiada najlepsze opinie.


Co więcej, prezentowanie kraju nad Wisłą, jako aktywnie zaangażowanego w rozwiązywanie globalnych problemów i konfliktów zawsze wzmacniać będzie pozycję negocjacyjną polskich przedstawicieli w praktycznie dowolnej sferze, a zwłaszcza w rozmowach z zakresu bezpieczeństwa, regulacji polityki zbrojeń i globalnego rozbrojenia. Jest to również szansa do poprawy i wzmocnienia polskich relacji z takimi państwami jak m.in. Ukraina, Gruzja, Mołdawia, czy Korea Południowa (tu: w przypadku dyskusji nad programem nuklearnym KRLD). Aktywne zaangażowanie w rozwiązywanie konfliktu syryjskiego może też polepszyć naszą sytuację w UE, w kontekście tematu uchodźców.

Wielokrotnie krytykowałem politykę PiS, ale tym razem nie mam tej partii absolutnie nic do zarzucenia. Odniosła ona ogromny sukces, z którego mogą wyniknąć bardzo duże korzyści. Osobiście irytuje mnie w tej sytuacji narzekanie opozycji, która robi to chyba tylko dla samej zasady. Poziom głupoty niektórych argumentów umniejszających osiągnięcia polskiej dyplomacji pozostaje tak niski, że przekracza niemal wszelkie granice żenady (ale to temat na osobny tekst). Opozycja może jednak mówić co chce. Fakty pozostają takie, iż Polska odniosła wielki triumf, a psioczenie na MSZ rzeczywistości obiektywniej w żaden sposób nie zmienia. Jednakowoż, mam nadzieję, iż PiS na zachłysnął się tym wydarzeniem i pamięta, że teraz przed Polską stoi nie tylko masa możliwości, ale i jeszcze większa masa wyzwań, którym trzeba podołać. Dopiero po wykonaniu ciężkiej pracy będą przychodzić realne korzyści.

Szymon Malik

źródło:

wMeritum.pl
Polub fanpage wMeritum.pl na Facebooku
REKLAMA

Komentarze