Wymazany Bohater czyli o Romanie Dmowskim

Z przemyśleń Dmowskiego każdy człowiek żywo zainteresowany czymś więcej niż swoim nosem może coś wyciągnąć. Choć pisał przeszło 100 lat temu, to sposób jego myślenia jest jak najbardziej nowoczesny. Do Dmowskiego trzeba sięgać, czytać ze zrozumieniem, analizować w głowie jego myśl i wprowadzać ją we współczesne życie społeczne i polityczne.

Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło przypomnieć szerszej publiczności o Romanie Dmowskim. Wydali więc pierwszy tom „Wyboru Pism” tego wielkiego polskiego polityka, w którym znajdziemy: „Myśli nowoczesnego Polaka”, „Polityka polska i odbudowa państwa” oraz „Kościół, naród i państwo”. Niewątpliwie pozycje te powinny być obowiązkową lekturą dla każdego polityka, działacza i świadomego obywatela Polski. Jak jednak wiemy, tak nie jest i wiemy ponadto, jak przez to jest.

Najważniejszy jest interes narodowy

„Myśli nowoczesnego Polaka” to książka napisana w 1903 r. Jest to fundamentalne dzieło, w którym Dmowski wyjaśnia, w jaki sposób należy prowadzić politykę narodową. Co to znaczy? Chodzi tutaj o to, że celem naszego działania jest obrona interesów narodowych. W ówczesnej sytuacji nie było to takie oczywiste. Niektórzy swój krąg zainteresowań ograniczali do klasy społecznej lub dzielnicy rozbiorowej. Według Dmowskiego był to błąd, ponieważ grupy te nie posiadały tak silnej więzi społecznej jak naród i w przypadku starcia z silnie zorganizowanym narodem nie miały szans. Groziło to zredukowaniem naszego narodu do małej grupy, która skazana by była na łaskę silniejszych, którzy w stosownej chwili mogliby doprowadzić nawet do likwidacji Polaków. Współczesność pokazuje, że dzisiaj nadal naród jest największą i jedyną organizacją, która może kształtować politykę międzynarodową. Wszelkie organizacje międzynarodowe lub ponadnarodowe są areną walk tych narodów i same w sobie nie tworzą więzów silniejszych niż te narodowe.

Twórca Narodowej Demokracji wskazuje też na inne zagrożenie: emocje w polityce i nieprzemyślane zrywy zbrojne, które doprowadzały do fizycznej eliminacji elit i umniejszania rangi politycznej Polski na arenie międzynarodowej. Trudno się z tym, co pisał Dmowski 100 lat temu, nie zgodzić. Nieprzemyślane powstania doprowadzały do tragedii przed Dmowskim i po nim. Zasada niekierowania się emocjami w polityce do teraz istnieje i nie jest zauważana przez lwią część polskich polityków i historyków, którzy wciąż w stosunku do innych krajów używają pojęcia „zdrada” lub „przyjaźń”, a takie pojęcia dla polityki zagranicznej nie istnieją. Liczy się tylko chłodna kalkulacja, dla której najważniejszy jest interes narodowy.

Jak Polskę odbudowywano

Dzieło „Polityka polska i odbudowa państwa” (1925) pokazuje drogę Romana Dmowskiego i obozu narodowego do przywrócenia Polski na mapy świata. Znajdziemy tam żmudną pracę budowania nowoczesnej świadomości narodowej Polaków przed I wojną światową, sposoby wpływania na polityków mocarstw i ich opinię publiczną przez przedstawicieli państwa, które nie istnieje oraz wiele kuluarowych rozmów podczas konferencji pokojowej kończącej jedną z największych wojen w dziejach ludzkości.

Niewielu ma świadomość, w jak trudnych warunkach pracował Dmowski, jego obóz polityczny i Komitet Narodowy Polski. Państwo, które nie istniało, chciało istnieć i musiało do tego przekonać świat. Oczywiście nie wszystkich; najważniejsi byli Francuzi, Anglicy i Amerykanie. Jednak jak wiele pracy musiał w to włożyć polityk z „odległej” Europy Środkowej, przedstawiciel państwa, które w ostatnim czasie słynęło tylko z samobójczych działań – jest nie do wyobrażenia. Dzieło to jest najobszerniejsze z całego tomu, ale daje nam najwięcej nauki na dzisiaj. Obecnie jesteśmy po prawie 50 latach niewoli, z której naród nie może się otrząsnąć. We współczesnym świecie, w którym próbuje się doprowadzić do kosmopolityzmu, panują podobne warunki do tych z przełomu XIX i XX wieku w Polsce.

Choć istniejemy, to jesteśmy raczej klientem (żeby nie powiedzieć wasalem) silniejszych państw. Dmowski wskazuje pewien zmysł polityczny, którym możemy „oczarować” ważnych przedstawicieli silnych państw. Do tego warto dołożyć wiedzę o świecie, znajomość języków i wykorzystywanie wpływów swoich i współpracowników.

Co z tym Kościołem?

Pierwsi polscy narodowcy wychodzili raczej z laickich pozycji i ich stosunek do Kościoła katolickiego nie prezentował się zbyt pozytywnie. Jednak z czasem doszło do zrewidowanie poglądów. Zrobił to także Dmowski w krótkim dziele „Kościół, naród i państwo” (1927). Dokonuje tam refleksji nad rolą Kościoła katolickiego w tworzeniu cywilizacji Europy i Polski. Jego wnioski są inne niż poglądy narodowców z przełomu XIX i XX wieku. Dmowski wskazuje tam na ogromną rolę katolicyzmu, który wychował Europę. Zdaniem Dmowskiego Kościół był też czynnikiem współtworzącym nasze państwo, a Polska przez całą swą historię związana była z katolicyzmem.

Zaprzeczenie temu byłoby zaprzeczeniem podstawowych faktów z historii. To właśnie Kościół katolicki organizował szkolnictwo i przekazywał wiedzę o świecie materialnym i niematerialnym – co wpływało na sposób myślenia Europejczyków. Tak samo działo się w Polsce, której dzielnice administracyjne pokrywały się z diecezjami kościelnymi, a odwoływanie się do Boga w przysięgach do dziś jest najpopularniejszą formą. Dla Dmowskiego katolicyzm i polskość nie jest czymś osobnym. Jego zdaniem są to czynniki, które przenikają się nawzajem.

Skoro ten Dmowski jest taki świetny, to dlaczego jest tak mało popularny? Książki architekta polskiej niepodległości są trudne. Nie dlatego, że używa tam trudnych słów, ale prezentuje trudne dla nas i niezrozumiałe rzeczy: codzienna praca dla narodu i żmudne działania. Polski naród, charakteryzujący się niecierpliwością, nie jest podatnym gruntem na takie słowa. O wiele więcej w nas chęci do czynów jednorazowych i głośnych, ale nieprzemyślanych i często tragicznych. Bardziej do nas przemówi wulgarne i płytkie „Bić ku..y i złodziei” niż głębokie i rodzące potrzebę myślenia „Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”.

Dmowskiego trzeba czytać, myśląc. Niejedne słowa na pierwszy rzut oka mogą znaczyć coś innego, niż nam się wydaje. Jednak pożytek, jaki przychodzi z czytania dzieł tego wielkiego Polaka, jest nieoceniony. Nieoceniona jest też szkoda, którą wyrządza się nam, ignorując Dmowskiego.

Dawid Florczak

źródło:

wMeritum.pl
Polub fanpage wMeritum.pl na Facebooku
REKLAMA

Komentarze