[WYDARZENIE] Kraków: Uniwersytety wolne od marksizmu

REKLAMA

Towarzystwo Studentów Polskich zaprasza na marsz „Uniwersytety wolne od marksizmu!” – 17 marca, godzina 16:00, zbiórka pod Collegium Novum.

Poprzedni rok akademicki przyniósł nam pewną nowość. Polegała ona na pojawianiu się, aktywizacji oraz postępującym zawłaszczania przestrzeni akademickiej przez grupy odwołujące się do lewackiego ekstremizmu. Nie można powiedzieć, że dominowała wśród nich jedna tendencja. Przeciwnie nawet wewnętrznie podzielone były one na zwolenników trockizmu, luksemburgizmu, operaizmu, maoizmu, feminizmu czy też wprost stalinizmu oraz liberalizmu i socjaldemokracji – można przeczytać na facebookowym wydarzeniu „Uniwersytety wolne od marksizmu”,

CZYTAJ TAKŻE: [OPINIA] Socha: Piramidalnie chore procedury – jak urzędnicze gangi zabiły dydaktykę

Należy podkreślić, że ich działalność spotkała się ze stosunkowo przychylną reakcją władz i administracji, która tak bardzo kontrastowała z otwartą lub zawoalowaną wrogością wobec wszelkich inicjatyw środowisk szeroko rozumianej prawicy.

Lewicowi ekstremiści uzyskali dostęp do największych mediów w kraju, dla których korzystne było także pokazywanie fałszywego obrazu, który z grupki absolwentów kilku prywatnych liceów w Warszawie oraz ich znajomych z innych miast, tworzył medialny obraz powszechnego oporu studentów przeciwko obecnej władzy lub innym zjawiskom społeczno-politycznym.

Główną taktyką lewackich ekstremistów było urządzanie wieców i demonstracji na terenach kampusów uczelni. Korzystając z własnej aktywności i mobilności oraz z zupełnej bierności przeciwnych poglądowo organizacji studenckich i młodzieżowych, zaczęli wygrywać walkę o miejsca, pamięć i symbole, narzucając własny dyskurs wszystkim studentom i młodzieży.

Nikt z nich nie uważał, że nie powinno się upolityczniać uczelni bo tak nie wypada, że uczelnie są do nauki, a nie do wiecowania, że warto rozmawiać z osobami o przeciwnych poglądach, że na uczelniach ma być pluralizm itp. Czy tym podobne, naiwne bzdury, którymi karmi się współczesna prawica.

Oczywiście oni mówią o wolności nauki, autonomii uczelni i studentów, że na uczelniach ma być pluralizm, a sami są wielkimi zwolennikami wolności, równości, emancypacji. Niemniej zakładamy, że macie więcej niż dziesięć lat i dobrze wiecie co to tak naprawdę oznacza w dogłębnej mowie lewicy. Wolności i równość dla nich, wszystko dla nich, a dla was siedzenie cicho, płacenie podatków na ich granty i projekty, teatry i debaty oraz finalnie ponoszenie pełnej odpowiedzialności – także dosłownie na własnej skórze – za ich antyludzkie i antykulturowe pomysły.

REKLAMA

Młodzi marksiści na uczelniach w pełni prowadzą politykę tolerancji represyjnej: najgorszym rodzajem nietolerancji jest tolerancja dla prawicy. Oni mogą wszystko, wam nie wolno nic: ponieważ oni są antyfaszystami, a wy faszystami. Dlaczego jesteście faszystami – stańcie na głowie udowadniając że nie, przepraszając za to, że w ogóle się urodziliście, ale to nie zmieni nic, ponieważ faszystami nadal będziecie. Dlaczego zapytacie? A to po prostu bo oni tak powiedzieli. Wierzymy, że możliwe jest postawienie im oporu oraz ograniczenie ich wpływów ze środowiska akademickiego i studenckiego.

Naszą odpowiedzią jest wytworzenie aktywnej alternatywy dla nich – czyli permanentnej działalności, która pozwoli przebić ich dyskurs, wejść w niego i zdobyć świadomość polskich studentów i uczniów. Najbardziej niebezpieczną sytuacją jaką możemy sobie wyobrazić, to że takie grupki będą tak rozkrzyczane, głośne i widoczne, że student wchodzący dopiero w mury uczelni, będzie miał poczucie, ze student jest synonimem lewackiego ekstremisty, a każda inna tożsamość jest mu obca i niesynchronizująca z nią – podkreślają krakowscy studenci.

Drugim niebezpieczeństwem jest to, że takie grupki zdobywając hegemonię na uczelniach oraz wymuszając udział w swoich akcjach wobec szerokiego grona studentów – ale nie zapominajmy, że określenie student jest bardzo szerokie, więc chodzi nam także o uczniów szkół średnich i podstawówek – wyprowadzą kiedyś z kampusów uczelni inspirowaną z zewnątrz rewoltę, która obali integralnie polski rząd, który będzie dążył do wyrwania nas z peryferyjności, półkolonialności i kontrolowanego chaosu w którym obecnie tkwimy.

Dlatego chcemy odwrócić tę niekorzystną tendencję, organizując to co w pierwszym rzędzie jest najbardziej efektywne: wiece i manifestacje odbywające się na kampusach uczelni. Widzieliśmy na własne oczy sukces Marszów Niepodległości, a także niestety jego po części zmarnowany potencjał. Czas poszukać teraz naszego – skromniejszego – odpowiednika, który pozwoli nam na wejście w politykę. Tendencje są takie jakie są, można się im poddać albo iść pod prąd. Wiemy, że od czterech lat trwa nieustanny napór neomarksizmu i lewackiej indoktrynacji w szkołach i w mediach.

W ciągu ostatnich czterech lat widzieliśmy: bloki młodzieży na tak zwanych paradach „równości”, entuzjastyczne poparcie dla ogólnopolskie protestu studentów w 2017 czarnych protestów, „apolityczne” i „spontaniczne” marsze uczniów przeciwko nienawiści, tęczowe piątki w szkołach czy w końcu tańczenie poloneza z osobą tej samej płci na studniówkach przez całe klasy.

To nie dystopia tylko stan polskiej edukacji i szkolnictwa wyższego w 2019 roku. Dodajmy do tego jeszcze: zalew obcokrajowców na polskich uczelniach, którzy doskonale wykorzystują obecną sytuację i naiwność polski władz, czy też to czym nie ma czasu nikt się zając ani nawet napomknąć w ferworze walki z „mową nienawiści” i internetowymi streamerami: liczne zaginięcia i tajemnicze śmierci studentów czy to w Krakowie czy to w Poznaniu. `

Nic z niczego się jednak nie weźmie, dlatego musimy działać szybko i długo, nadając własny ton, a nie tylko reagując na cudze zachowania. Jesteśmy otwarci na każdego, kto stosuje się do łacińskiej paremii salus rei publicae suprema lex esto – ratunek państwa jest najwyższym prawem. Apelujemy do każdego studenta, ucznia, doktoranta, absolwenta, naukowca oraz osób nigdy nie studiujących z osobna oraz do pokrewnych nam organizacji.

REKLAMA

Komentarze