USA mówi „nie” dla Nord Stream 2. Czy szykuje się wojna dyplomatyczna?

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!

/ fot. Shutterstock

„Nasz interes jest zbieżny z interesem Komisji Europejskiej, która także jest zaniepokojona. Chce ona pertraktować z Rosjanami w imieniu Danii” mówi Robin Dunnigan z Departamentu Stanu. USA przekonują Danię, by nie zgadzała się na podpisanie umowy o Nord Stream 2.

Rząd Donalda Trumpa uważa, że europejskie państwa są zbyt zależne od rosyjskiego gazu oraz że jest to sposób Putina na wojnę. W dodatku może to być kolejna próba osłabienia Ukrainy, ponieważ w przypadku powstania Nord Stream 2 utraciłaby ona dochody z wpływów. Stary gazociąg prowadzi przez państwo, nowy przechodziłby przez dno duńskiej części Bałtyku.

Dodatkowo tzw. Gazociąg Północny w ogóle nie jest po drodze z polskimi interesami. W tym układzie traci ona na znaczeniu jako kraj tranzytowy gazu dostarczanego z Rosji, jak twierdzi Stephan Raabe. Bardzo prawdopodobne, że po jego rozbudowaniu straci na znaczeniu Gazociąg Jamalski, z którego udziały ma Polska, ponieważ biegnie on przez jej terytorium.

Przypomnę także konflikt, powstały jeszcze przed wybudowaniem obecnego gazociągu Nord Stream. W 2005 roku kanclerzem Niemiec był Gerhard Schröder, który 2 tygodnie po negocjacjach z Putinem, dotyczących budowy gazociągu, stracił stanowisko w wyborach parlamentarnych. Tuż po tym wydarzeniu został przewodniczącym rady nadzorczej konsorcjum zajmującej się sprawami budowy Nord Stream. Podobnie skończył fiński premier Paavo Lipponen, który najpierw był zwolennikiem budowy, a potem także po utracie stanowiska w 2008 roku dostał zatrudnienie w Nord Stream.

Po tym jak senat USA przegłosował powiększenie sankcji na Rosję, Berlin wystosował oświadczenie ze sprzeciwem dla ingerencji w bezpieczeństwo energetyczne Europy. Padła w nim także groźba pogorszenia się stosunków niemiecko-amerykańskich. W końcu najwięcej zyskać miałyby Niemcy i Rosja, ponieważ gaz ma być doprowadzany do Niemiec i sprzedawany krajom Europy środkowowschodniej. Jest to dla nas niebezpieczne, gdyż grozi presją na kupowanie tego niemieckiego, choć tak naprawdę rosyjskiego gazu. Zapowiada się znacząca wojna dyplomatyczna pomiędzy USA a Rosją i Niemcami. Chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu, Polska będzie musiała opowiedzieć się za Stanami Zjednoczonymi. Nord Stream 2 może nas dużo kosztować, choć nie chodzi tu wcale o solidarność europejską, o której mówią przeciwnicy nowego gazociągu, nam się to po prostu nie opłaca i nie stać nas na porzucenie Gazociągu Jamalskiego. Niemcy nie chcą, by Polska była niezależna energetycznie, a to powinno być jednym z naszych głównych celów ekonomicznych. Kto nie wierzy, że takie uniezależnienie się jest słuszne, niech spojrzy jak bardzo nie chcą tego Niemcy, nasz geopolityczny wróg.

USA w ramach poparcia Polski w budowie gazociągu Baltic Pipe, dało amerykańskim producentom koncesję na eksport aż 180 mld metrów sześciennych gazu. Pierwszy statek z dostawą gazu już dotarł do Świnoujścia. Jednak co wyniknie z tej wojny dyplomatycznej, tego nie wiemy.

Teresa Sutowicz

Dodano w Bez kategorii

POLECAMY