REKLAMA

Ukraina zmienia historię! Wykreśla z książek fakt współpracy Szuchewycza z nazistami

Ukraina zmienia historię! Wykreśla z książek fakt współpracy Szuchewycza z nazistami

Z podręcznika do historii dla klasy 10. nakazano usunięcie fragmentów ukazujących służbę Ukraińców w niemieckich formacjach podczas II wojny światowej jako „przejawy kolaboracjonizmu”. Sprawa ta wywołała wcześniej wzburzenie ukraińskich nacjonalistów.

Ukraińskie Ministerstwo Oświaty i Nauki nakazało wydawnictwu podręcznika historii Ukrainy dla klasy 10 usunąć z niego wzmianki o współpracy batalionów „Nachtigall”, „Roland” czy dywizji Waffen-SS „Galizien”, a także późniejszego dowódcy UPA Romana Szuchewycza, z wojskami nazistowskich Niemiec. O sprawie poinformował na Facebooku Eduard Doliński, przewodniczący Ukraińskiego Komitetu Żydowskiego. Do swojego wpisu na ten temat dołączył fotografię Szuchewycza w niemieckim mundurze batalionu „Nachtigall”.

Wybielanie Szuchewycza

Podręcznik „Historia: Ukraina i świat” został wydany w 2018 roku i wszedł do użytku wraz początkiem roku szkolnego. Dotyczy historii ziem należących obecnie do Ukrainy w latach 1914-1945 osadzając ją w ogólniejszym kontekście.

Według Dolińskiego, wcześniej grupa aktywistów zwróciła się w sprawie podręcznika do deputowanych neobanderowskiej partii Swoboda. Nie podobało im się, że w książce bataliony Abwehry „Nachtigall”, „Roland” i Dywizję Waffen-SS „Galizien”, w których służyli ukraińscy ochotnicy, przedstawiono jako przykłady kolaboracji z III Rzeszą. Twierdzili, że Szuchewycz nie był kolaborantem – powołując się na „wywody komisji międzynarodowych i rządowych, a także czołowych badaczy tematu”, a sam podręcznik w ich opinii „wspiera rosyjską propagandę”.

Deputowani „Swobody” zwrócili się wówczas do SBU, a także do resortu oświaty z wnioskiem o wycofanie podręcznika. W następstwie tego, ministerstwo nakazało wydawcy usunięcie odpowiednich zapisów z książki.

Przypomnijmy, że problemy podręcznika i jego autorów rozpoczęły się od tzw. okrągłego stołu historyków w dniu 23. października br. – cyklicznego spotkania nacjonalistycznych naukowców we Lwowie, na którym zauważono, że w rozdziale pt. „Narodowe formacje wojskowe w niemieckiej armii. Przejawy kolaboracjonizmu” wspomniano o batalionach Abwehry „Roland” i „Nachtigall” złożonych z Ukraińców oraz służbie w drugim z nich Romana Szuchewycza, późniejszego dowódcy UPA. Uczestnicy okrągłego stołu postanowili zwrócić się do ministerstwa oświaty o usunięcie z podręcznika słów „przejawy kolaboracjonizmu”.

W ślad za nacjonalistycznymi historykami poszli deputowani Rady Obwodu Lwowskiego, którzy na posiedzeniu 25. października z inicjatywy radnych partii Swoboda wezwali ministerstwo oświaty do wycofania nakładu podręcznika i zmiany jego treści w ten sposób, by nie nazywał służby Ukraińców w „Roland”, „Nachtigall” i „SS Galizien” kolaboracją. Jak napisano w oświadczeniu rady, Ukraińcy służący w tych formacjach „kierowali się interesami narodu ukraińskiego” i „nie byli kolaborantami”. Zdaniem radnych sformułowania obecne w podręczniku „przeczą wartościom narodowo-patriotycznego wychowania” i grożą „odrodzeniem komunistycznych i antyukraińskich mitów”. Radni wezwali także ukraiński IPN do wydania opinii eksperckiej na temat podręcznika.

Głos zabrał także syn Romana Szuchewycza – Jurij, obecnie ukraiński deputowany. Zażądał on zwolnienia z pracy autorów podręcznika. Zdaniem Szuchewycza-juniora „bajki o kolaboracji wbiła nam do głosy sowiecka propaganda”.

Zakłamywanie przeszłości

Jak podaje portal Kresy.pl, w rozdziale poświęconym działalności UPA autorzy podręcznika skopiowali niemal w całości tezy „kłamcy wołyńskiego” Wołodymyra Wjatrowycza odnośnie tzw. „tragedii rozpoczętej na Wołyniu” (tak nazwano w podręczniku ludobójstwo OUN-UPA na Polakach). Jak napisano, „historyczna i realna sprawiedliwość, która była po stronie Ukraińców, spotkała się z nieustępliwością polskich mieszkańców kraju, którzy również uważali te tereny za swoją ojczyznę”. Według podręcznika ukraińskie i polskie formacje partyzanckie prowokowane jakoby przez Niemców i Sowietów „rozpoczęły wzajemne wyniszczanie wciągając w krwawy konflikt ludność cywilną”. Owa „polsko-ukraińska wojna” przesunęła się później na inne tereny – Galicję, Chełmszczyznę i Nadsanie – napisano w podręczniku wspominając „masowe zabójstwa Ukraińców w Sahryniu i Pawłokomie” jako symbol „tragicznego losu ukraińskiej ludności”. O losie ludności polskiej nie wspomniano.

Autorzy podręcznika cytują także słowa Wołodymyra Wjatrowycza o tym, że „analiza dokumentów nie daje żadnych podstaw do twierdzenia, że istniało rozporządzenie kierownictwa ukraińskiego podziemia odnośnie masowej likwidacji polskiej ludności na Zachodniej Ukrainie”. Według cytowanego Wjatrowycza istniał nakaz opuszczenia tych ziem przez Polaków i niekiedy ukraińskie oddziały „wychodziły poza ograniczenia” narzucone im przez kierownictwo OUN, przez co dochodziło do „antypolskich akcji”.

Na stronie internetowej ukraińskiego żurnalu „Ukrajina Moderna” pojawił się list otwarty podpisany przez szereg ukraińskich naukowców, którzy sprzeciwili się „nagonce”, która spotkała autorów podręcznika w związku z przypisaniem zarzutu kolaboracji Ukraińcom służącym pod rozkazami Niemców. List podpisało ponad 100 osób, w tym tacy historycy jak Łeonid Zaszkilniak, Ołeksandr Zajcew, Serhij Płochij, Oksana Kiś, Heorhij Kasjanow czy Jarosław Hrycak.

Facebook.com / strana.ua / Kresy.pl

REKLAMA

Komentarze