REKLAMA

Traktat w Trianon – czyli dziejowa zbrodnia na narodzie węgierskim

Traktat w Trianon – czyli dziejowa zbrodnia na narodzie węgierskim

Nam Polakom na słowo „Wersal” przychodzą najczęściej na myśl luksusy pałaców, części z nas, tej bardziej świadomej, to słowo kojarzy się z konferencją pokojową po Wielkiej Wojnie. Nie są to skojarzenia negatywne, w najgorszym razie są one neutralne emocjonalnie. Jeśli ktoś był w Wersalu, to niewątpliwie został urzeczony pięknem tego miasta. Niestety w jednym z pałaców parku wersalskiego, dokonano zbrodni. Grand Trianon był niemym świadkiem poćwiartowania ojczyzny naszych bratanków.

Dzień 4 czerwca na Węgrzech to dzień szczególny, bardzo bolesny. Tego dnia Węgrzy przeżywają rocznicę rozbioru swojej umiłowanej ojczyzny. Tego dnia w 1920 roku utracili lwią cześć swojego terytorium, kraje Korony Świętego Stefana włączono do wrogich, sąsiednich państw. Na mocy traktatu pokojowego Węgry musiały uznać niepodległość Czechosłowacji, w skład której weszły Górne Węgry i Zakarpacie. Rumunia przejęła Siedmiogród, część Kriszany, Marmaroszu i Banatu. Świeżo powstałe Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców uzyskało Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, większą część Baczki i część Banatu. Austria otrzymała bliższe sobie geograficznie tereny komitatów Vas, Sopron i Moson. Nawet nam przypadło coś w udziale, konkretnie skrawki Spisza i Orawy. Porównując mapy przedstawiające Europę z 1914 i 1921 roku można dostrzec ogrom straty Węgrów, tej materialnej. Ponadto zabroniono Węgrom posiadania armii liczniejszej niż 35 tysięcy żołnierzy, lotnictwa i rozwoju przemysłu zbrojeniowego oraz budowy dwutorowych linii kolejowych, a także nakazano im wypłacenie kontrybucji państwom zwycięskim. Starty duchowej, kulturalnej i moralnej, nikt nie jest w stanie obliczyć.

Brak obrazka

Traktat w Trianon wzbudził silne emocje wśród Węgrów. 4 czerwca 1920 roku w całym państwie bito w dzwony, odprawiane były żałobne nabożeństwa. Gazety z tego dnia mają czarne obwódki. Szkoły, urzędy i sklepy były zamknięte, a transport stał przez 5 minut. Tego dnia opuszczono flagi państwowe do połowy masztu i miały tak pozostać do dnia odzyskania utraconych ziem. W czasie podpisywania traktatu, złożenia podpisu odmówił przewodniczący delegacji węgierskiej, hr. Albert Apponyi. Ostatecznie, ze strony węgierskiej, podpisali porozumienie minister zdrowia i ambasador w Paryżu, którzy zaraz potem zrezygnowali ze stanowisk i wycofali się z życia publicznego.

Należy wspomnieć także o okolicznościach, w których traktat został Węgrom narzucony, bo o dobrowolnym przyjęciu jego postanowień nie może być mowy. Oto po Wielkiej Wojnie rozpadła się Monarchia Austro-Węgierska, której upadek wywołał nastroje rewolucyjne wśród Węgrów. Politycy centrowi wsparli Węgierską Partię Socjaldemokratyczną, która powołała do życia Węgierską Republikę Ludową. Panujący kryzys i naciski Ententy co do rozbioru Węgier, spowodowały wzrost poparcia dla komunistów, którzy korzystając z fali poparcia w 1919 roku, proklamowali powstanie Węgierskiej Republiki Rad. Państwo to zostało zwalczone przez siły wierne admirałowi Horthy’emu, wojska francuskie, rumuńskie, czeskie i serbskie. Rząd, na którego czele stał admirał Miklós Horthy, nie miał silnej pozycji negocjacyjnej w czasie konferencji pokojowej.

REKLAMA

Traktat do dziś wzbudza kontrowersje. Jasne jest, że Węgry jako część Monarchii Habsburskiej musiały ponieść konsekwencje przegranej wojny, lecz odpowiedzialność za jej wybuch, nie miała prawa spocząć na ich barkach. Węgry nie były samodzielnym bytem politycznym, nie prowadziły swojej polityki zagranicznej, nie mogły więc wypowiedzieć nikomu wojny. Ustalenia, co do odebrania Węgrom konkretnych części terytorium i przekazania sąsiadom z obozu zwycięzców, badane pod kątem etnograficznym, wykazują niesprawiedliwość i obnażają hipokryzję zwycięzców. Węgrom zostały odebrane tereny, na których stanowili większość, jak część Siedmiogrodu, Banatu, Baczki, Zakarpacia, a także miejscowości Górnych Węgier. Hasło o zasadach narodowościowych, przy przyznawaniu terenów, było puste. Nie może więc nikogo dziwić, że w poczuciu tak wielkiej krzywdy, Węgrzy robili wszystko, żeby powetować swoje straty. Alians z Hitlerem, którego owocem było odzyskanie części Zakarpacia, Banatu i Siedmiogrodu, pokazuje jak wielkie było ich pragnienie zadośćuczynienia.

Traktat w Trianon był prawnym usankcjonowaniem zbrodni na narodzie węgierskim. Oderwane od Węgier członki, włączono do wrogich Węgrom państw. Zrzucona na zrujnowane Wielką Wojną i wojną domową państwo odpowiedzialność, była aktem niesprawiedliwości. 4 czerwca 1920 roku nie kopnięto leżącego. 4 czerwca 1920 roku rannego, krwawiącego leżącego pozbawiono członków i to w majestacie prawa, przy aplauzie wielu państw. My Polacy jesteśmy szczególnie czuli na hasła „rozbiór” i „niesprawiedliwość”. Na nas i na naszej Ojczyźnie popełniano w przeszłości podobne zbrodnie. Może to nasz i Węgrów wspólny mianownik? Podobne doświadczenia zbliżają do siebie ludzi, czemu więc nie mogłyby zbliżyć jeszcze bardziej naszych narodów?

Paweł Luberacki

REKLAMA


źródło:

Kierunki.info.pl
Polub fanpage Kierunki.info.pl na Facebooku
REKLAMA

Komentarze