REKLAMA

Szymon Hołownia usunął spot, przeprosił i… brnie dalej. O to chodziło?

Szymon Hołownia usunął spot, przeprosił i… brnie dalej. O to chodziło?

Pisaliśmy już o skandalicznym spocie Szymona Hołowni. Teraz liberalny kandydat usunął swój spot i przeprosił, ale nadal wyraźnie ma ludzi za idiotów.

Informowaliśmy o skandalicznym spocie Szymona Hołowni. Poza słabym dźwiękiem i raczej amatorską realizacją spotu, ludzi najbardziej zaskoczyła treść w nim zawarta. Szymon Hołownia stale podkreślał, że chce łączyć zwaśnione obozy Polaków. Niektórzy w tym upatrywali także jego słabości, gdyż w żadnej sprawie nie był tak naprawdę wyrazisty. Teraz się okazuje, że nawet te hasła o łączeniu skłóconych Polaków to był pic na wodę fotomontaż. W spocie znalazło się obrzydliwe nawiązanie do katastrofy w Smoleńsku w 2010 roku.

Brak obrazka

Szymon Hołownia najpierw wziął ludzi za idiotów. Pisał: „Nie przyszłoby mi do głowy, by sprawdzać gatunki drzew w moim spocie. Niektórym przyszło. To nie ja kpię z katastrofy smoleńskiej, która była dla mnie wielkim osobistym wstrząsem. To oni z niej kpią. Zawsze będę miał w sercu pamięć ofiar, wśród których było wielu moich znajomych”. Wielu komentatorów po takim wpisie zaczęło się zastanawiać co jest gorsze: spot czy tego rodzaju tłumaczenie się. Opcje są trzy: albo jest głupi, albo jest obrzydliwym cynikiem, albo nie ma żadnej kontroli nad swoim sztabem.

Brak obrazka

ZOBACZ TAKŻE: [WYDARZENIE] Warszawa Wyklętym. Wesprzyj zbiórkę na 1 marca

Ostatnia opcja jest oczywiście całkiem możliwa, bo teorii spiskowych mówiących o tym, że Hołownia jest kandydatem salonów liberalnych i wielkiego kapitału, na wzór Macrona i Zełenskiego, nie brakuje. Teraz Hołownia „przeprosił”. Jednak brnie w swoje dalej. Najwyraźniej ma ludzi za idiotów. „Nagrywając do niego w koszmarnym przedstartowym zabieganiu tekst lektorski, w ogóle nie dostrzegłem w nim aluzji do Smoleńska”. Podjął decyzję o usunięciu spotu i niewykorzystywaniu go w kampanii wyborczej. Niestety zabrakło honorowej rezygnacji ze startu w wyborach. Być może o to chodziło? Wszak zasadę „Nie ważne co mówią, ważne by mówili” wyznaje wielu polityków.

REKLAMA

Komentarze