REKLAMA

Szef ONR o Marszu Niepodległości: Próby przejęcia MN są komedią i kpiną. Marsz należy do narodu polskiego

Szef ONR o Marszu Niepodległości: Próby przejęcia MN są komedią i kpiną. Marsz należy do narodu polskiego

REKLAMA

W ostatnim czasie głośno o Marszu Niepodległości w kontekście odrzucenia zaproszenia na największy patriotyczny marsz w Europie przez Prezydenta Andrzeja Dudę, na który sam do tej pory zapraszał. Wywołało to atak dziennikarzy na Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz członków ONR, MW czy Ruchu Narodowego. Postanowiliśmy porozmawiać na ten temat z Kierownikiem Głównym Obozu Narodowo-Radykalnego, Tomaszem Doroszem.

 

Zbliża się 11 listopada. Jak co roku ulicami Warszawy przejdzie Marsz Niepodległości organizowany przez środowiska narodowe. Mamy obecnie zamieszanie z prezydentem, jak to skomentujesz?

Musimy cofnąć się do początków Marszu Niepodległości, aby zrozumieć dzisiejszą sytuację. Przez lata Narodowe Święto Niepodległości było świętem dla urzędników, a nie dla narodu. Środowiska narodowe, dwie największe społeczne organizacje tworzące ruch narodowy, czyli Młodzież Wszechpolska i Obóz Narodowo-Radykalny, z inicjatywy tego drugiego, chciały to zmienić. Od samego początku jest to marsz organizowany przez narodowców, ale zawsze był on otwarty na każdego Polaka, który utożsamia się z ideą Polski niepodległej, suwerennej i wolnej. Od samego początku szły w Marszu Niepodległości osoby i środowiska, które odwoływały się do innych idei niż idea narodowa.

Jak więc mamy rozumieć stanowisko prezydenta i dziennikarzy związanych z opcją rządzącą?

W latach poprzednich także członkowie obecnej partii rządzącej brali udział w Marszu Niepodległości. Nagle przenieśli oni swoje uroczystości do Krakowa, na co nie mieliśmy żadnego wpływu. W tym roku, tak jak i w latach poprzednich, zapraszaliśmy władze państwowe do wzięcia udziału w Marszu Niepodległości. Przez długi czas nie było żadnych rozmów z przedstawicielami prezydenta czy rządu, po czym nagle z mediów dowiedzieliśmy się, że zapraszają oni na “wspólny marsz niepodległości”. Przez kilka ostatnich tygodni trwały negocjacje z wyżej wymienionymi, w czasie których pojawił się warunek właściwie nacjonalizacji Marszu Niepodległości. To niedorzeczne, ponieważ cała idea tego corocznego zgromadzenia się Polaków polega właśnie na jego “oddolności” i społecznym charakterze.

REKLAMA

Co powiesz w takim razie o atakach Samuela Pereiry?

Pan Pereira pisze, że powinniśmy oddać Marsz Niepodległości państwu. Według mnie to pokazuje tylko i wyłącznie słabość tego państwa, skoro jedynym pomysłem na uczczenie 100-lecia niepodległości była nacjonalizacja największych, społecznych obchodów tego typu, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Prezydent miał trzy lata na przygotowanie tego święta, powołany komitet, w którym znaleźli się wszyscy łącznie ze środowiskami blokującymi nasz marsz, a w którym nie znalazło się dla nas miejsca, więc proponowanie przejęcia Marszu Niepodległości na dwa tygodnie przed 11 listopada jest po prostu komedią i kpiną. A różnym, obecnie rządowym dziennikarzom warto może przypomnieć jak komentowali państwową podróbkę Marszu Niepodległości zorganizowaną przez Bronisława Komorowskiego. Marsz Niepodległości należał, należy i będzie należał do narodu polskiego.

Dziękujemy za rozmowę.

Czołem Wielkiej Polsce!

Zobacz także:

REKLAMA

Komentarze