REKLAMA

Rząd wprowadza stan epidemii. Będzie 10 tysięcy zakażonych w Polsce?

Rząd wprowadza stan epidemii. Będzie 10 tysięcy zakażonych w Polsce?

Na konferencji prasowej ogłoszono wprowadzenie stanu epidemii w naszym kraju. Rząd spodziewa się aż 10 tysięcy chorych w ciągu kilkunastu dni.

REKLAMA

Wygląda na to, że wielkie ograniczenia będą nam towarzyszyły przez jeszcze kilka tygodni. Rząd spodziewa się, że w ciągu kilkunastu dni w Polsce może być nawet 10 tysięcy zarażonych. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej ogłoszono wprowadzenie w naszym kraju stanu epidemii. Do Wielkanocy mają pozostać zamknięte szkoły, uniwersytety, żłobki. „Wprowadzamy dzisiaj stan epidemii, żeby zapobiegać kolejnym rozprzestrzenianiom się koronawirusa. Oznacza to dla społeczeństwa nowe obowiązki. Robimy wszystko, by przygotować Polskę na trudne, nadchodzące tygodnie” – mówił premier Mateusz Morawiecki.

Podniesione zostaną także kary za złamanie kwarantanny. Do tej pory grzywna wynosiła 5 tysięcy złotych. Teraz ma to być aż 30 tysięcy złotych. Tak duża grzywna ma skutecznie odstraszać tych, którzy wyszli „tylko po zakupy” czy na spacer mimo, że została im zlecona dwutygodniowa kwarantanna. Takich przypadków niestety w Polsce do tej pory nie brakowało. Uczniowie nie pójdą do szkoły przynajmniej do 14 kwietnia. Nauczyciele mają więc uczyć dzieci za pomocą e-learningu. Nie planuje się przeniesienia egzaminów. „Te najbliższe, kolejne dwa, trzy tygodnie do świąt, muszą być tygodniami pełnej społecznej dyscypliny. W ten sposób chronimy jedni drugich i taka społeczna izolacja bardzo pomaga”.

ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Morawiecki w CNN. „To trzęsienie ziemi dla naszej ekonomii”

Ministerstwo Zdrowia podaje, że przypadków zarażenia się jest już w Polsce ponad 400. Jak wiemy, do tej pory zmarło pięć osób. Coraz większe ograniczenia i rozciąganie ich w czasie w dziwny sposób… nie wpływa na decyzję o przeniesieniu wyborów. Władze nadal podkreślają, że wybory prezydenckie mają odbyć się zgodnie z pierwotnym ustaleniami, a więc 10 maja (pierwsza tura). Większość innych krajów europejskich, w których w najbliższym czasie miały odbyć się różnego rodzaju wybory czy referenda, zdecydowało się przenieść je na okres późniejszy. Mimo apeli praktycznie wszystkich obozów politycznych, zmian w tym temacie w naszym kraju nie ma.

REKLAMA

Komentarze