REKLAMA

RUSINOWSKI: Łańcuch dla wandala

RUSINOWSKI: Łańcuch dla wandala

Przeglądając portal tvnwarszawa.tvn24.pl, poświęcony wydarzeniom w Warszawie, spostrzegłem depeszę z intrygującym zdjęciem. Przedstawiało ono jakiegoś chuligana przykutego łańcuchem do tramwaju, na którym wymalowane było graffiti. Depesza datowana jest na 6 września. Postanowiłem zapoznać się z jej treścią. Mianowicie w nocy z trzydziestego pierwszego sierpnia na pierwszego września do jednej z warszawskich zajezdni wleźli przez płot dwaj młodzi mężczyźni z zamiarem wymazania jakichś bohomazów na znajdujących się tam wagonach. Pracownicy zajezdni usiłowali złapać wandali, jednak jeden z nich uciekł. Tego, którego udało się im ująć przedstawiało zdjęcie. Z dalszej części depeszy dowiedziałem się, że ująwszy wandala, pracownicy wezwali policję. Policjanci zaproponowali chuliganowi, że albo zmyje bohomazy, albo będzie odpowiadał za swój czyn przed sądem. Wandal wolał zmyć graffiti, co zajęło mu około ośmiu godzin. Widocznie nie był zbyt skory wykonać swoje zobowiązanie, bo został przez pracowników przykuty owym łańcuchem do wagonu na jedną godzinę. Po naprawieniu szkody odszedł wolny. O sprawie informowały również inne warszawskie media lokalne.

Kilka dni później jedna z lokalnych rozgłośni radiowych poinformowała, że pracownik, który przykuł wandala łańcuchem do wagonu ma zostać zwolniony z pracy. Następnie na wspomnianym portalu znalazłem wiadomość, że jednak pracownik ten nie będzie zwolniony. Decyzję taką podjął prezes Tramwajów Warszawskich, p. Wojciech Bartelski, który uznał, że pracownik popełnił błąd przykuwając wandala łańcuchem, jednak Prezes wziął pod uwagę postawę pracownika i jego wzorową dotychczasową pracę. Redakcja portalu tvnwarszawa.tvn24.pl umieściła w depeszy komentarze jeszcze dwóch osób, mianowicie p. Macieja Kalisza z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i p. Piotra Soboty z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Zdaniem p. M. Kalisza, przykucie chuligana łańcuchem do wagonu może być interpretowane jako bezprawne pozbawienie go wolności. Natomiast p. P. Sobota uważa, że czynem pracownika zajezdni powinien zająć się prokurator. Zdaniem p. Soboty, wandal został pozbawiony wolności i została naruszona jego godność. Rozsądny stosunek do sprawy ma chyba tylko Prezes Tramwajów Warszawskich, który powiedział słusznie, że karę powinien ponosić wandal, a nie ten, kto pilnuje porządku na terenie zakładu, w którym pracuje.

Czy rzeczywiście w czasie tych zajść naruszono czyjąkolwiek godność, czy czyjakolwiek wolność została naruszona? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zastanowić się nad tym, co to jest godność ludzka i wolność, czy każdy człowiek ma taką samą godność, i takie samo prawo do wolności oraz w jaki sposób można stracić godność i prawo do wolności. Rozważmy też czym jest sprawiedliwość.

Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że każdy człowiek ma jakąś godność. W epoce oświecenia usiłowano wywodzić godność człowieka z samego faktu przynależności do gatunku ludzkiego. Tak rozumiana godność ludzka jest absolutna i niezbywalna. Jednak dla ludzi kierujących się w życiu zdrowym rozsądkiem, tak rozumiana godność ludzka jest czystym nonsensem. Dla ludzi rozsądnych bowiem jasnym jest, że każdy człowiek posiada pewną godność przyrodzoną i niezbywalną, która jednak nie daje człowiekowi żadnych praw poza gwarancją, że nikt nie powinien się nad nim znęcać. Ponad tą przyrodzoną godnością jest godność osobista, która nie jest ani przyrodzona, ani niezbywalna. Zakładamy, że każdy z nas ma taką godność osobistą i dlatego nawet do ludzi obcych zawsze odnosimy się z szacunkiem. Godność osobistą człowiek traci w jakimś stopniu, gdy czyni zło. W tym większym stopniu człowiek traci swoją godność, im większe zło czyni.

Z pojęciem godności ludzkiej związane jest pojęcie wolności. Im człowiek ma większą godność, tym ma większe prawo do wolności. Jednak człowiek czyniący zło sam siebie odziera ze swojej godności i jednocześnie traci prawo do wolności w stopniu proporcjonalnym do wagi przewinienia, którego się dopuścił. Czasami człowiek czyni wielkie zło, które pozbawia go godności w takim stopniu, że traci nawet prawo do życia. Właściwe określenie wagi zła, które człowiek uczynił i stopnia, w jakim utracił swoją godność, i prawo do wolności oraz wymierzenie proporcjonalnej kary nazywamy sprawiedliwością. Sprawiedliwość wymaga natomiast, aby poszkodowany otrzymał zadośćuczynienie. To staropolskie słowo, obecne niestety już tylko w Kościele katolickim, oznacza, że nie tylko szkoda musi być naprawiona, ale poszkodowanemu należy się jeszcze coś więcej. A zatem jest tylko jeden sposób na to, aby odzyskać godność, którą się utraciło czyniąc zło: należy dać jakąś nawiązkę, czyli zadośćuczynić.

Na koniec wróćmy do sprawy wandala, który w nocy pomazał wagon stojący w zajezdni. Po pierwsze: człowiek ten miał nadmiar wolnego czasu, skoro zamiast spać postanowił spędzić go w zajezdni w taki sposób. Po drugie: miał on za dużo pieniędzy, skoro postanowił kupić farby. Po trzecie: nadużył swojej wolności, skoro niszczył mienie. Wobec tego nie może być mowy ani o ograniczeniu niczyjej wolności, ani o naruszeniu niczyjej godności. Wręcz przeciwnie, należy uznać za godne, słuszne i sprawiedliwe przykucie wandala łańcuchem za nogę do tramwaju po to, aby naprawił on szkodę, którą spowodował.

autor:

Piotr Rusinowski
REKLAMA

Komentarze