REKLAMA

Rotmistrz Witold Pilecki – bohater, który walczył do końca!

Rotmistrz Witold Pilecki – bohater, który walczył do końca!

Rotmistrz Witold Pilecki to postać dziś niemal ikoniczna. Stał się jednym z głównych symboli polskiego ruchu oporu w okresie II wojny światowej oraz po jej zakończeniu.

Wojskowa młodość

Brak obrazka

Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu. Pochodził z rodziny szlacheckiej, jego dziadek był weteranem powstania styczniowego. W wieku dziewięciu lat rodzina Pileckich przeprowadziła się do Wilna. Tam Witold uczył się w szkole handlowej oraz wstąpił do zakazanego wówczas harcerstwa.

Od 1918 roku Pilecki służył w Wojsku Polskim. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, biorąc udział m.in. w Bitwie Warszawskiej, gdzie służył w 211 Pułku Ułanów. Oprócz tego uczestniczył m.in. w obronie Grodna i innych działaniach wojennych w tym okresie. Długo w wojsku nie służył – w 1921 roku został zdemobilizowany. Udało mu się odzyskać majątek ziemski Sukurcze, gdzie osiadł wraz z żoną i dziećmi.

Wybuch II wojny światowej

Wybuch wojny sprawił oczywiście, że Witold Pilecki wrócił do armii. Walczył w kampanii wrześniowej, najpierw w regularnej armii, później w partyzantce. Ostatecznie zakończył walkę 17 października 1939 roku, kiedy to przeszedł do konspiracji. Bardzo szybko, bo jeszcze w 1939 roku, był jednym z organizatorów Tajnej Armii Polskiej.

W strukturach TAP pojawił się pomysł, by wysłać jednego z ochotników do Auschwitz. Nie wiadomo dokładnie, czy Witold Pilecki sam był tego pomysłodawcą, czy jedynie zgłosił się na ochotnika. Wiadomo natomiast, że przyjął nową tożsamość i jako Tomasz Serafiński dał się złapać w tzw. Drugiej łapance. W konsekwencji tego zdarzenia w nocy z 21 na 22 września 1940 roku Witold Pilecki trafił do obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

Raporty Pileckiego

REKLAMA

W obozie Auschwitz Pilecki od razu zajął się organizowaniem ruchu oporu pod nazwą Związek Organizacji Wojskowej. Cele tej struktury były wielorakie, niewielu jej członków wiedziało o sobie wzajemnie. Zajmowała się ona m.in. zdobywaniem żywności, przekazywaniem różnego rodzaju wiadomości oraz niebagatelną rolą było również wzajemne podtrzymywanie na duchu.

W tym czasie zaczęły już powstawać pierwsze zapisy, znane później jako „raporty Pileckiego”. Część z nich powstała dopiero po ucieczce z Auschwitz, część została przekazana jeszcze stamtąd. Do dzisiaj „raporty Pileckiego” są jednym z głównych źródeł na temat Holokaustu i działań niemieckich w obozie koncentracyjnym. Raporty zostały przekazane na Zachód do polskich władz emigracyjnych oraz zagranicznych polityków.

Witold Pilecki uciekł z Auschwitz w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku. Później przez cały czas walczył w Armii Krajowej, brał także udział w Powstaniu Warszawskim. Walczył tam w zgrupowaniu Chrobry II, które było tworzone przez żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.

Oświęcim to była igraszka

W 1944 roku Witold Pilecki dostał się do niemieckiej niewoli, w której przebywał do zakończenia wojny. Po wojnie podjął działalność konspiracyjną i wywiadowczą. Wówczas spisywał także dalszy ciąg swoich wspomnień z Auschwitz i przekazywał informacje na temat sytuacji politycznej w Polsce. Kontaktował się także z oddziałami partyzanckimi.

8 maja 1947 roku Witold Pilecki został aresztowany. Poddawany był długim i okrutnym torturom przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Swojej żonie podczas ostatniej wizyty miał powiedzieć: „Oświęcim to była igraszka”. 15 marca 1948 roku Witold Pilecki został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja 1948 roku w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej poprzez strzał w tył głowy.

Pamięć o rotmistrzu Pileckim wróciła po 1989 roku. W 1990 roku doszło do unieważnienia jego wyroku, a pięć lat później został on odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2006 roku prezydent Lech Kaczyński nadał mu order Orła Białego, a w 2013 roku Minister Obrony Narodowej, Tomasz Siemoniak, awansował go do stopnia pułkownika.

Szczątków Witolda Pileckiego do dziś nie odnaleziono.

źródło:

wMeritum.pl
Polub fanpage wMeritum.pl na Facebooku
REKLAMA

Komentarze