REKLAMA

[PROMOCJA] „Cywińska dla Niepodległej” w dobrych księgarniach

[PROMOCJA] „Cywińska dla Niepodległej” w dobrych księgarniach

Polska poetka, romanistka, doktor nauk humanistycznych, a także znana działaczka narodowa Marta Cywińska wydaje nową książkę.

REKLAMA

„Cywińska dla Niepodległej” to zbiór najlepszych felietonów Marty Cywińskiej, najczęściej publikowanych w tygodniku „Polska Niepodległa”.

W wywiadzie dla Piotra Błaszkowskiego opublikowanego na portalu wrealu24.pl Marta Cywińska tak mówiła o swojej nowej publikacji:

Moja najnowsza książka „Cywińska dla Niepodległej” jest też próbą zmierzenia się z zafałszowaniami, kreowanymi na potrzeby cywilizacji śmierci, godzącymi nie tylko w Polaków, ale i polskość. Doświadczenia podróży kresowych opisałam  swego w cyklu felietonów literackich, ukazujących się na łamach tygodnika „Polska Niepodległa” Każda z nich zawierała odniesienie literackie, dotyczące danego miejsca – np. pałac w Jaszunach – „Kordian”:

Dziś mija dokładnie piętnaście lat odkąd opuściłam Wilno z egzemplarzem „Kordiana” Juliusza Słowackiego w ręku i  wabiona głosem tutejszych „świtezianek” („mereczanek”?) udałam się nad brzeg rzeki Mereczanki. Po raz kolejny urzeczona tajemnicza gęstwiną Puszczy Rudnickiej postanowiłam wejść do wnętrza  do wnętrz słynnego dramatu Juliusza Słowackiego.

By jednak to uczynić, musiałam niezwłocznie wyruszyć do Jaszun i ujrzeć oczyma duszy –wzorem romantyków – jak 15-letni Kordian wspomina samobójczą śmierć przyjaciela, monologuje na temat duszy swojej porównując ją do jesiennej przyrody. To sługa Grzegorz snuł w Jaszunach opowieści o Janku, co psom szył buty i o piramidach podczas napoleońskiej wyprawy oraz o losach młodego oficera oddziałów polskich, który pod wodzą małego wielkiego Cesarza brał udział w wyprawie moskiewskiej w pamiętnym v roku 1812.

To w Jaszunach werteryczny Kordian dawał upust swym uczuciom do Laury, która szydził zeń, traktowała jak szaleńca. Wprawdzie czytała jego wiersze, wprawdzie dopadły ją szczątkowe wyrzuty sumienia –ale cóż za późno. “Panicz się zastrzelił!”. I to wszystko w Jaszunach – tam, gdzie literatura współistnieje z rzeczywistości, a szesnastoletni Juliusz Słowacki darzył płomiennym uczuciem starszą od siebie o kilka lat Ludwikę Śniadecką![1] Każdy felieton stanowił swoisty fragment „dziennika post factum” oraz zawierał opis lektury lub działań teatralnych związanych z danym miejscem, np. zwiedzanie dworu w Jaszunach zwieńczone było głośną lekturą fragmentów „Kordiana” w obecności gościnnych mieszkańców.

Felietony publikowane w Internecie są zarzewiem kolejnych książek – w tym roku ukazały się dwa zbiory moich felietonów.

WREALU24 / MEDIANARODOWE

REKLAMA

Komentarze