REKLAMA

Prof. Chazan: Aborcja na żądanie masowa w Polsce

Prof. Chazan: Aborcja na żądanie masowa w Polsce

Aborcja poza naszym systemem prawnym jest w Polsce masowo wykonywana – powiedział prof. Bogdan Chazan w Mediach Narodowych. Zaznaczył, że nie chodzi o aborcję eugeniczną, dokonywaną na późnych etapach ciąży. – To aborcja farmakologiczna, najpóźniej do 6-7 tygodnia. Podziemie aborcyjne dotyczy tych sytuacji, kiedy jest dokonywana aborcja na żądanie.

REKLAMA

Ginekolog w rozmowie z red. Agnieszką Jarczyk podkreślił, że „aborcja jako zabójstwo prenatalne nie powinno być dozwolone z samej istoty tego, czym jest”. – To tkwi głęboko w prawie naturalnym – stwierdził. – Nie możemy powiedzieć, że ma nie być prawa, że mamy nie zakazywać, np. kradzieży – ocenił.

Gość Mediów Narodowych opowiedział o tym, co skłoniło go do zmiany postawy wobec tego procederu, na początku lat 90. – Przestałem to robić mniej więcej 30 lat temu. Nie chciałbym się usprawiedliwiać. Uważam, że moje postępowanie nie było właściwe. Było bardzo złe, karygodne. W tamtych czasach, w związku z ustawą z 1956 roku, która w PRL pozwalała na dokonywanie przerywania życia dziecka na tzw. wskazania ekonomiczne, społeczne, czyli w praktyce na żądanie. Sytuacja była taka, że we wszystkich szpitalach położniczo-ginekologicznych w Polsce odbywało się każdego dnia od kilku do kilkunastu zabiegów aborcji. Lekarze byli delegowani do gabinetu zabiegowego kolejno każdego dnia. Nie słyszałem o jakichś gwałtownych protestach przeciwko temu. Zresztą w tym czasie sprawa aborcji nie była jakoś głęboko obecna w naszych myślach, rozmowach w społeczeństwie, sumieniach. Nie zdawaliśmy sobie wówczas może sprawy, jaka to jest odpowiedzialność. Nie zdawaliśmy sobie sprawy do końca, że dziecko na tak wczesnym etapie ciąży jest człowiekiem – oznajmił ginekolog.

Zobacz także: Antoni Pawlicki zablokował furgonetkę pro-life

– Ta sprawa zaczęła dojrzewać troszkę później. Kilka lat przed uchwaleniem ustawy w 1993 roku rozpoczęła się dyskusja nad zmianą prawa w Polsce. Dyskusja publiczna, w Sejmie, w mediach. Postęp technologii, wiedzy medycznej spowodował też, że zaczęliśmy widzieć dziecko na ekranie ultrasonografu. Przeżywaliśmy też swoiste rekolekcje związane z wizytami Ojca Świętego Jana Pawła II w Polsce, począwszy od 1979 roku, który jasno i wyraźnie wskazywał nam na potrzebę ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia. Te wszystkie elementy złożyły się na to, że doszło do zmiany mojego postrzegania tej sprawy – mówił. – Jednocześnie mój przykład wskazuje na to, że także w dzisiejszych czasach istnieje możliwość zmiany poglądów – ocenił prof. Chazan i zaapelował do innych lekarzy, aby zaprzestali przerywać życie dzieci nienarodzonych.

Prof. Chazan: Aborcja na żądanie w Polsce jest wykonywana farmakologicznie

Red. Agnieszka Jarczyk zapytała prof. Chazana także o kwestię tzw. podziemia aborcyjnego. – Aborcja poza systemem prawnym, poza naszą ustawą jest w Polsce masowo wykonywana, ale jest to aborcja farmakologiczna i kobieta ma tuż po rozpoczęciu ciąży, najpóźniej do 6-7 tygodnia. Nie jest to aborcja eugeniczna, o której mówimy. Podziemie aborcyjne dotyczy tych sytuacji, kiedy jest dokonywana aborcja na żądanie, niestety w sposób masowy w Polsce i nie jest ścigana przez prawo. Natomiast, jeżeli mówimy o sytuacji, której dotyczy nowa decyzja Trybunału Konstytucyjnego, a więc aborcji eugenicznej, już zaawansowanej ciąży, tutaj nie możemy mówić o żadnym podziemiu aborcyjnym – podkreślił gość Mediów Narodowych.

– Żaden ginekolog praktykujący prywatnie nie zdecyduje się na wykonanie w swoim gabinecie aborcji w 20 tyg. ciąży. Byłoby to przedsięwzięcie, które mogłoby go narazić na odpowiedzialność karną, a kobietę na bardzo poważne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia. Osoby, które mówią, że jeżeli nie będzie aborcji eugenicznej, to będzie wykonywana w podziemiu, w sposób oczywisty mijają się z prawdą i zdrowym rozsądkiem – powiedział prof. Bogdan Chazan. – Pamiętam, że w 1993, kiedy wprowadzano nową ustawę, to wtedy też podniósł się krzyk, że kobiety będą masowo przerywać ciążę przy pomocy prętów, drutów do robienia swetrów, że będą sobie jakieś roztwory kwasu siarkowego do narządów rodnych podawać, a trupy tych matek będą się słały gęsto. Te przewidywania nie spełniły się – przypomniał.

„30 tysięcy dzieci. Tyle, według ostrożnych szacunków, każdego roku jest zabijanych w Polsce przez własne matki za pomocą pigułek aborcyjnych. 30 tysiącom dzieci nie jest dane się narodzić. W wyniku decyzji matek ich los to spuszczenie w toalecie, wyrzucenie do śmietnika w worku foliowym albo zakopanie w ziemi. Niektóre z nich, jeśli aborcja dokonywana jest późno, rodzą się żywe i umierają w męczarniach, dusząc się, walcząc o oddech. Niektóre z nich umierają już w szpitalach, bo aborcja nie do końca się udaje, a matki dostają krwotoków i wzywają karetki” – informuje Fundacja Pro – Prawo do Życia.

REKLAMA

Komentarze