REKLAMA

Ponad 50 tysięcy miejsc pracy w sektorze owocowo – warzywnym może zniknąć. Kłopoty przetwórców wpłyną także na rolników i sadowników…

Ponad 50 tysięcy miejsc pracy w sektorze owocowo – warzywnym może zniknąć. Kłopoty przetwórców wpłyną także na rolników i sadowników…

REKLAMA

Tania konkurencja ze Wschodu może wyprzeć z rynku polskie jabłka i soki, przez co zagrożonych jest ponad 50 tys. miejsc pracy. Coraz trudniej jest utrzymać konkurencyjną cenę polskich soków i owoców w eksporcie przez lawinowo rosnące koszty prowadzenia przedsiębiorstw. Kłopoty przetwórców to także problemy dla sadowników i rolników, którzy sprzedają im swoje owoce.  

Rosnące w siłę rynki wschodnie głównie Ukraina i Mołdawia mogą odebrać pracę połowie Polaków utrzymujących się z sadownictwa i zatrudnionych w przetwórstwie owoców. Polska jako największy w Europie i drugi na świecie producent soku zagęszczonego z jabłek swoją pozycję zawdzięcza umiejętności utrzymania konkurencyjnych cen produkcji oraz jej jakości. Obecnie jest z tym coraz trudniej, na co wpływ mają lawinowo rosnące koszty prowadzenia przedsiębiorstw: sięgające 50% podwyżki cen energii dla odbiorcy komercyjnego, wyższe ceny gazu (nawet do 30%), paliwa (ok. 20%), koszty pracy (wzrost o 8%) oraz inne, jak koszty wody czy koszty administracyjne. Z takimi obciążeniami nie będzie łatwo stawiać czoła Ukrainie, która od kilku lat inwestuje w przetwórstwo oraz sady i już niedługo może zalać Europę jeszcze tańszymi owocami, co może doprowadzić do upadku przynajmniej połowy polskich sadów i przedsiębiorstw przetwórczych – podkreśla Andrzej Gajowniczek, Prezes Zarządu Krajowego Stowarzyszenia Przetwórców Owoców i Warzyw.

Tymczasem w Polsce brak jest długofalowej strategii rozwoju dla całej branży, a zamiast dążenia do tworzenia  grup producenckich i sprzedażowych, profesjonalizacji upraw oraz poszerzania rynku zbytu za granicą przeprowadzane są doraźne, krótkofalowe działania polityczne. Jako, że gospodarka to system naczyń połączonych, na problemach przetwórców ucierpią także rolnicy i sadownicy. Już w tym roku narzekali na bardzo niskie ceny skupu warzyw i owoców oraz nieopłacalność ich zbierania z sadów. – Jeśli chodzi o uprawę czarnej porzeczki o granicy opłacalności możemy mówić przy cenie skupu na poziomie nie niższym niż 2,2 zł za kg. W tym roku w skupie płacono na początku około 70-80 groszy, później cena spadła do 40 groszy – mówił Andrzej Frąckowiak, plantator z Wielkopolski.

REKLAMA

Wysokie koszty działania przetwórców i konkurencja z tańszymi owocami z innych państw, mogą sprawić, że ceny w skupach będą jeszcze niższe. Wpływ na problemy przetwórców oraz rolników i sadowników ma także embargo na żywność z UE nałożone przez Rosję w odpowiedzi na sankcje unijne. Co prawda UE zdecydowała się na przyznanie 70 mln euro pomocy sadowników poszkodowanych przez rosyjskie embargo na jabłka, ale sadownicy mają bardzo krytyczne podejście do wysokości tej pomocy.

Problemy rolników i sadowników były przedmiotem sejmowego wystąpienia posła Jacka Wilka z Partii KORWiN (która zawarła ostatnio koalicję wyborczą z Ruchem Narodowym) na ostatnim posiedzeniu Sejmu w 2018 r. Poseł Wilk przekonywał, że dopłaty do rolnictwa z UE zostały skonsumowane przez dramatycznie rosnące koszty prowadzenia gospodarstw rolnych, a wszystko, co rolnik musi kupić od czasu wejścia do UE zdrożało co najmniej o kilkadziesiąt procent. W związku z tym polscy rolnicy są zadłużeni jak jeszcze nigdy w historii.

W celu rozwiązania tych problemów Poseł partii KORWiN postulował zmiany w prawie, aby rolnik mógł bez żadnych ograniczeń swobodnie sprzedawać we własnym zakresie wszystko to, co sam u siebie wyprodukuje, bez żadnych pośredników. Drugi postulat to ograniczenie do minimum wymogów dotyczących przetwarzania produktów rolnych, tak aby na wsi powstawały małe przetwórnie, żeby zwiększyć zarobki dla rolników i dla polskiej wsi.

źródło: dziennikzachodni.pl, gloswielkopolski.pl

REKLAMA

Komentarze