REKLAMA

Banderowcy chcieli go zabić na Wołyniu. Teraz zajmie się nim Prokuratura. Chodzi o „mowę nienawiści”

Banderowcy chcieli go zabić na Wołyniu. Teraz zajmie się nim Prokuratura. Chodzi o „mowę nienawiści”

Antoni Dąbrowski – polski działacz kresowy, cudem ocalony z rzezi wołyńskiej jest ścigany przez Prokuraturę Rejonową Praga-Północ za rzekomą mowę nienawiści oraz obrażanie narodu ukraińskiego. Chodzi m.in. o wpisy krytykujące Ihora Isajewa – ukraińskiego dziennikarza rezydującego w Polsce, który sympatyzuje z organizacją Obywatele RP.

REKLAMA

Mieszkający na Pomorzu Zachodnim Pan Antoni Dąbrowski urodził się w woj. stanisławowskim. Przeżył ukraińskie ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jak sam mówi, wraz z matką zostali cudem ocaleni. Jest działaczem kresowym, aktywnie zaangażowanym w upamiętnianie ofiar rzezi. Działa w Stowarzyszeniu Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć. Z jego inicjatywy, 12 lipca br., z okazji 77. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu, w Dębnie odsłonięto i poświęcono tablicę pamiątkową w hołdzie polskiemu duchowieństwu zamordowanemu przez nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej.

Ostatnio Panem Antonim zainteresowała się prokuratura w związku z tzw. mową nienawiści. Polski działacz ma status podejrzanego w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Praga-Północ.

Według nieoficjalnych informacji, sprawa dotyczy wpisów pana Antoniego Dąbrowskiego na jednym z portali społecznościowych, w których m.in. krytykował działania kontrowersyjnego ukraińskiego dziennikarza – Ihora Isajewa. Prokuratura miała uznać wpisy za tzw. „mowę nienawiści”, obrażanie narodu ukraińskiego i mieszkających w Polsce Ukraińców.

Poniżej wpis p. Antoniego:

Isajew – człowiek nieprzychylny Polsce i Polakom

Przypomnijmy, że Isajew znany jest m.in. z nazywania Marszu Żołnierzy Wyklętych marszem „faszystów”. Nie spodobało mu także się słowo „honor” w polskim paszporcie i publicznie nawoływał do jego usunięcia, argumentując, że słowo to razi ukraińską wrażliwość. Isajew wielokrotnie krytykował politykę rządu polskiego ws. ludobójstwa na Wołyniu. Jego zdaniem Polacy kreują ofiary ludobójstwa na męczenników, zaś polskie postulaty dotyczące ich upamiętnienia uważa za przejaw ukrainofobii. Według dziennikarza strona polska w kwestii Wołynia dopuszcza się manipulacji.

W listopadzie 2019 roku Isajew wspólnie z grupą polskich i ukraińskich działaczy odwiedził Werchratę na Podkarpaciu, gdzie kilka lat temu doszło do zniszczenia dwóch obiektów ku czci UPA. W miejscu jednego ze zniszczonych pomników postawili kozacki krzyż z tryzubem. Ponadto polska część tej grupy, w skład której wchodzili w rzeczywistości głównie działacze mniejszości ukraińskiej, wezwała do odnowienia nie tylko zniszczonych mogił, ale także pomników UPA w Polsce. Uczyniono to odwiedzając pobliską górę Monastyr, gdzie znajduje się zbiorowy grób kilkudziesięciu członków OUN-UPA zabitych w 1945 roku przez NKWD. Obecny był tam także Isajew, który sfotografował się przy obiekcie ku czci UPA wspólnie z szefem Związku Ukraińców w Polsce, Piotrem Tymą.

Sprawą Pana Antoniego Dąbrowskiego ma rzekomo zajmować się prokurator Maciej Młynarczyk, znany z innych spraw dotyczących tzw. „mowy nienawiści”. Co ciekawe, w innym postępowaniu prok. Młynarczyk powołał się na kontrowersyjny raport Związku Ukraińców w Polsce „Mniejszość ukraińska i imigranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”, przygotowany za pieniądze założonej przez George’a Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, według którego tylko w ciągu roku „o ponad 50% zwiększyła się liczba negatywnie nacechowanych wypowiedzi na temat Ukraińców w polskich mediach społecznościowych”.

Zobacz także: Zaproszenie: Marsz Powstania Warszawskiego 2020

źródło: kresy.pl

REKLAMA

Komentarze