Policja w Szwecji nie radzi sobie z przestępczością

W Szwecji brakuje policjantów, którzy zajmowaliby się rosnącą liczbą przestępstw. O fatalnej sytuacji wymiaru sprawiedliwości może świadczyć przypadek 12-latki, która została zgwałcona i pobita – od dwóch miesięcy nikt nie zajął się sprawą.

REKLAMA

Matka dziewczynki zgwałconej w Stenungsund, nie mogąc doczekać się reakcji policji zwróciła się do dziennikarza. Mężczyzna skontaktował się z policjantką przydzieloną do tej sprawy. Funkcjonariuszka oświadczyła, iż z powodu braku pracowników, nie podjęto przesłuchania podejrzanego. Dziennikarz dotarł do nazwiska, adresu i innych danych podejrzanego, mimo to nikt z policji nie był w stanie zająć się sprawą.

Szwedzi od kilku lat obserwują malejącą skuteczność policji. W prokuraturach akta czekają stosami na rozpoczęcie postępowania. Śledztwa nie da się przyspieszyć nawet w przypadku poważnych przestępstw. Pewien mężczyzna z Malmö dowiedział się o fali włamań w mieście i zapytał policjanta jak może ochronić swoją rodzinę. „Nie mieszkając w Malmö” – usłyszał od funkcjonariusza. Zdaje się, że Szwedów przestało to już dziwić.

Zwleka się z dochodzeniem nawet w przypadku przestępstw wobec dzieci. „Przesłuchania dzieci powinny być przeprowadzane w jak najszybszym terminie. Im dłużej się z tym zwleka, tym bardziej zaciera się pamięć dziecka. A to utrudnia ściganie przestępstwa” – opowiada Ake Olsson, prokurator w Solna.

Statystyki są szokujące. W 2015 roku zakończono z powodzeniem tylko 14 proc. spraw kryminalnych. to kilka procent mniej niż pięć lat wcześniej. Zdaniem niektórych ekspertów problemy policji spowodowane są centralizacją przeprowadzoną w 2015 roku – była to największa reorganizacja służb mundurowych w Szwecji pd 50 lat, Eksperci wskazują, iż służby – wręcz przeciwnie – muszą postawić na zorientowane i zakorzenione w lokalnym środowisku jednostki. Sami policjanci narzekają na zbyt długi czas, który muszą poświęcać na obowiązki administracyjne, czyli „papierkową robotę”.

Niektórzy jako powód kłopotów policji wskazują masową imigrację. Ogromna liczba przestępstw na obrzeżach miast zamieszkanych przez „przybyszów”, wojny imigranckich gangów sprawiają, że policja ma pełne ręce roboty. Odnotowano wiele odejść z pracy, gdyż funkcjonariusze boją ryzykować się życiem interweniując na przedmieściach. Ku takiemu wyjaśnieniu sprawy skłaniają się również mieszkańcy szwedzkich miast – szczególnie tych licznie zamieszkanych przez imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki. Sztokholm i Malmö to miasta najbardziej dotknięte przemocą. Liczba strzelanin ze śmiertelnymi ofiarami jest nawet pięć razy wyższa niż w Norwegii czy Niemczech.

O tym jak niebezpieczny jest zawód policjanta w Szwecji, świadczą przypadki z ostatnich dni. W centrum Sztokholmu, policjanta zranił nożem siedemnastolatek – był środek dnia. W stronę innego funkcjonariusza sprawca rzucił kamień z wieżowca. A w czasie kontroli policji na ulicy w Fisksätra w stolicy, ktoś nagle zaczął strzelać w powietrze, po czym uciekł. Związek zawody policji twierdzi, iż przemoc na ulicach szwedzkich miast stała się codziennością.

 

REKLAMA

Komentarze