REKLAMA

PILNE! Warszawa: Antifa zaatakowała samochód pro-life. Przebite opony, poturbowani wolontariusze

PILNE! Warszawa: Antifa zaatakowała samochód pro-life. Przebite opony, poturbowani wolontariusze

Samochód fundacji Pro – Prawo do życia został w sobotę po południu zaatakowany przez bojówkarzy spod znaku Antify.

REKLAMA

Zarówno nasz samochód, jak i kierowcy, zostali zaatakowani przy squacie na Wilczej! Pobity został nasz kierowca. Rzuciło się na niego kilka osób. Prawdopodobnie został pocięty samochód. Mieliśmy do czynienia ze niezwykłą agresją ze strony środowisk lewicowych – taki wpis pojawił się na twitterowym koncie Fundacji.

Atak na działaczy pro-life

W rozmowie z naszym portalem Łukasz Kowalczuk, który był jednym z poszkodowanych, przedstawia kulisy ataku.

-Pierwszy incydent był na Placu Zbawiciela, gdzie samochód zablokował nam drogę. Przyjechała policja, mężczyzna został wylegitymowany. To nie pierwsza taka sytuacja.

-Ale o wiele gorsza sytuacja spotkała nas na ulicy Wilczej – mówi wolontariusz Fundacji PRO.

-Gdy przejeżdżaliśmy obok skłotu naprzeciwko nas wyszedł zamaskowany i ubrany na czarno mężczyzna. szedł w naszą stronę i zablokował nam drogę. Zatrzymaliśmy samochód, a nagle z tej okupowanej kamienicy wybiegło około 20 zamaskowanych osób. Wyszliśmy żeby ich przegonić, ale doszło do fizycznego ataku – relacjonuje Kowalczuk.

Napastnicy zaczęli szarpać kierowcę oraz pasażera i powalili ich na ziemię, w tym czasie inni przebili opony i zaczęli ciąć nożami samochód. Następnie cały został pomalowany farbą.

-Gdyby nie mężczyzna, który wybiegł nam na ratunek z pobliskiej restauracji i przegonił antifiarzy to mogłoby się to skończyć naprawdę gorzej dla nas – mówi Kowalczuk.

Napastnicy uciekli do okupowanej kamienicy przy ulicy Wilczej i przewiązali drzwi grubym łańcuchem – najprawdopodobniej spodziewając się przyjazdu policji.

CZYTAJ TAKŻE: Zawisza i Rzymkowski komentują wydarzenia z USA. „Antifa to groźny ruch wywrotowy” [WIDEO]

Skłot

Skłot to opuszczona nieruchomość, zajęta przeważnie bez zgody właściciela. Skłotersi, albo dzicy lokatorzy (tj. osoby zajmujące taką nieruchomość) swoje postępowanie motywują tym, że walka z wytwarzanym przez władze głodem mieszkaniowym lub odbieraniem dostępu do innych podstawowych dóbr (ziemia uprawna, kultura, edukacja) jest ważniejsza od prawa własności. W wielu krajach squatting jest przestępstwem, w niektórych postrzega się je jedynie jako konflikt pomiędzy właścicielem a squatersem, w którym prawo stoi zazwyczaj po stronie właściciela.

REKLAMA

Komentarze