REKLAMA

Pejcz SS do kupienia w serwisie Allegro. Nazistowskie „fanty” w sprzedaży

Pejcz SS do kupienia w serwisie Allegro. Nazistowskie „fanty” w sprzedaży

REKLAMA

321 złotych. Tyle kosztował wystawiony na jednej z licytacji pejcz pochodzący z Auschwitz z 1942 roku. Niestety, portal nie radzi sobie z kontrolowaniem aukcji, gdyż wciąż jest ich bardzo dużo.

Jedyne, co należy zrobić, ażeby wyszukać, a potem zakupić tego typu gadżet, to wpisać w wyszukiwarkę frazę „SS”. Wyświetlą się różne aukcje, w tym promowana, zakończona już aukcja: „PEJCZ BAT OBÓZ KONCENTRACYJNY AUSCHWITZ CZASZKA SS”.

Pejcz, jak określa sprzedający, ma na sobie emblemat trupiej czaszki, inicjały BG oraz runy SS. Widnieje tam również napis: „Konzentrationslager Auschwitz 23 Aug. 42”.

Sprzedający to niejaki „zimnymarmur”, mieszkaniec Górnego Śląska twierdzi, że w swojej kolekcji ma więcej tego typu pamiątek. Posiada listy obozowe, pasiak i wiele innych. Ostatnio pozbył się, za niemałe pieniądze, „zwolnienia z Auschwitz”.

Przedmiot za 321 złotych stwierdził, że „mógłby być prezentem dla kogoś, bo jest mało zużyty”.

Nie jest to jedyna “pamiątka” z hitlerowskim rodowodem dostępna na Allegro. Kupić można też np. autograf Hermanna Goeringa z dopiskiem „RARYTAS” albo wydanie „Mein Kampf” z 1939 r. w stanie: „IDEAŁ”.

Tysiące podobnych aukcji

Platforma handlowa z podobnymi problemami boryka się od lat. W marcu 2018 roku podpisała nawet umowę z antyfaszystowskim stowarzyszeniem Nigdy Więcej. W jej ramach organizacja miała pomóc w pilnowaniu, by na Allegro nie były wystawiane przedmioty propagujące faszystowski lub inny totalitarny ustrój.

REKLAMA

Umowę podpisano 21 marca 2018 roku, na trzy miesiące w ramach próby. Jak się okazuje, po tym czasie – na razie – jej nie przedłużono.

Nasze doświadczenie pokazało, że aktywne zgłaszanie ofert naruszających regulamin serwisu powoduje, że przestają się one ponownie pojawiać. W tym wypadku liczymy na ten sam efekt, choć widać, że potrzeba jeszcze czasu. Wykorzystaliśmy ostatnie miesiące na znalezienie takiej formuły współpracy ze stowarzyszeniem Nigdy Więcej, która będzie dogodna dla obu stron. Jesteśmy na ostatniej prostej, jeśli chodzi o podpisanie kolejnej, tym razem długoterminowej umowy o współpracy” – skomentował Paweł Klimiuk, dyrektor komunikacji korporacyjnej w Allegro.

Przez trzy miesiące gdy Nigdy Więcej monitorowało oferty na Allegro i zgłaszało przypadki złamania prawa, Allegro łącznie zdjęło 1100 ofert sprzedaży. Na 95 milionów ofert, które co miesiąc pojawia się w serwisie. Czyli kluczowym problemem jest, by z tej masy wyłuskać te, które faktycznie łamią prawo. A to wcale nie jest takie proste, bo przecież część przedmiotów nawet z hitlerowskimi czy faszystowskimi emblematami ma też wartość edukacyjną, kolekcjonerską czy rekonstrukcyjną i w takim celu może być sprzedawana. I dlatego właśnie stawiamy na współpracę z ekspertami, by to oni pomogli w odsianiu ofert propagujących nazizm” – dodaje Klimiuk.

„Biały kruk” czy już faszyzm?

Uważnie przyglądaliśmy się każdej zgłaszanej przez nas aukcji. Zdarzało się, że kontaktowali się z nami sprzedawcy, by dowiedzieć się, dlaczego ich oferty zostały uznane za faszystowskie i usunięte. W niektórych przypadkach (np. gdy przedmioty te były wykorzystywane w kinie czy teatrze) proponowaliśmy inny opis aukcji, który wyraźnie przestrzegałby przed tą ideologią, zaznaczał cel kolekcjonerski i zachęcał do współpracy z naszym stowarzyszeniem”. – stwierdziła Anna Tatar ze stowarzyszenia Nigdy Więcej.

Współpraca w „ Ochronie Praw”

To program, w którym uczestniczy w nim niemal 1600 polskich i światowych marek z różnych branż, m.in. Narodowy Instytut Dziedzictwa pilnujący, by na Allegro nie pojawiały się aukcje z przedmiotami zabytkowymi.

Program pomaga dokonać specjalistycznej oceny ofert znajdujących się na portalach z aukcjami internetowymi prowadzonymi przez osoby prywatne. Dużą pomocą jest tutaj udział osób trzecich, tzw. ekspertów od konkretnych dziedzin.

Pejczem z 1942 r., po udostępnieniu informacji, zainteresowało się Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau i przekazało sprawę specjalistom do oceny, jaką wartość historyczną ma przedmiot i czy jest ono w istocie autentyczne.

Wyborcza.pl

REKLAMA

Komentarze