Adam Niedzielski

Adam Niedzielski zagroził dymisją / fot. PAP/Tomasz Gzell

  • Adam Niedzielski przed kilkoma tygodniami zagroził ustąpieniem ze stanowiska
  • Minister zdrowia przegrał walkę o “Lex Hoc” i “Lex Konfident” – obydwa projekty nie znalazły poparcia nawet wewnątrz obozu władzy
  • Politycy Konfederacji domagają się odwołania Niedzielskiego ze stanowiska
  • Partia zapowiedziała złożenie wniosku o wotum nieufności wobec ministra
  • Zobacz także: Władimir Putin nie wytrzymał. “Chcecie wojny między Francją i Rosją?!” [+WIDEO]

Adam Niedzielski musi ustąpić

Swoją decyzję posłowie Konfederacji ogłosili we wtorek podczas zwołanej w Sejmie konferencji prasowej. Ugrupowanie liczy na podpisy pod wnioskiem nie tylko posłów opozycji, ale również parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, sprzeciwiających się prowadzonej przez resort polityce.

Składamy wniosek o wotum nieufności dla ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Jest to wniosek długo wyczekiwany. Mamy nadzieję, że ma ogromną szansę zdobyć wymaganą liczbę podpisów, ponieważ deklaracje ze strony praktycznie całej opozycji są takie, że minister Niedzielski powinien odejść. Dajemy im więc taką możliwość. Minister nie powinien zostać na stanowisku ani dnia dłużej.

– zakomunikował Artur Dziambor.

Konfederaci zwracają uwagę na bardzo wysokie wskaźniki zgonów w przeliczeniu na ogólną liczbę mieszkańców Polski.

Każdy dzień zamknięcia gospodarki kosztował nas 1,3 mld złotych. (…) Mamy też informacje, że za decyzje podejmowane w Ministerstwie Zdrowia budżet państwa poniósł gigantyczną stratę na poziomie ponad 200 mld złotych, a to są decyzje, za które odpowiedzialny był minister Niedzielski.

– informował na konferencji poseł Dziambor.

W ramach obozu rządzącego jest bardzo wielu krytyków polityki Ministerstwa Zdrowia. W Zjednoczonej Prawicy wiele osób dzisiaj się kreuje na takich, które nie chciały restrykcji sanitarnych. Bardzo proszę – podpiszcie się pod wnioskiem o dymisję ministra zdrowia. To będzie test wiarygodności.

– zaapelował Robert Winnicki do posłów PiS.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/THIBAULT CAMUS / POOL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Władimir Putin nie wytrzymał

Chcecie wojny między Francją i Rosją? To jest to czego chcą wasi czytelnicy? Rosja jest jednym z mocarstw atomowych. Jeśli dojdzie do konfliktu zbrojnego między Rosją i NATO, zwycięzców nie będzie.

– uniósł się rosyjski prezydent.

Chcę, żeby wreszcie mnie usłyszano i żeby to dotarło do zachodnich czytelników, widzów i użytkowników Internetu. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że, jeśli Ukraina będzie w NATO i rozpocznie zbrojne przywracanie Krymu, to kraje europejskie niejako automatycznie będą wciągnięte w wojskowy konflikt z Rosją?

– pytał otwarcie Putin.

Nie sposób zrozumieć, na jakiej podstawie dyslokacja rosyjskich wojsk na terytorium Rosji jest przedstawiane jako zagrożenie dla państw sąsiedzkich. Nasza wojska przemieszczają się przecież po naszym własnym terytorium.

– oświadczył prezydent Rosji.

Podobno zagrożone czują się też kraje bałtyckie oraz inne państwa. Nie bardzo jednak wiadomo, z jakiego powodu.

– podsumował.

Putin podczas konferencji podkreślił, że niepokoje i postulat udzielenia Rosji gwarancji bezpieczeństwa zostały zignorowane przez USA i NATO. Włodarz Kremla zapowiedział jednak, że FR będzie nadal nastawać na realizację swych postulatów i kontynuować rozmowy z zachodnimi partnerami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa / fot. Facebook/Lech Wałęsa

  • Lech Wałęsa w rozmowie z rosyjską dziennikarką wyznał, że w przeszłości szanował Władimira Putina
  • Laureat pokojowej nagrody Nobla ostrzegł Putina, że jeżeli ten zaatakuje Ukrainę, to zostanie zniszczony
  • Były prezydent powiedział, że w reakcji na rosyjską inwazję “wszystkie siły uderzą na Moskwę”
  • Zobacz także: Francuskie media komentują rozmowę Putina z Macronem. “Putin kontroluje grę”

Lech Wałęsa grozi Putinowi

Były prezydent przekonywał, że dawniej darzył Władimira Putina olbrzymim szacunkiem i nie mógł wyjść z podziwu dla prowadzonej przez Kreml polityki.

Do tego momentu, kiedy nie popełnił tego błędu z Ukrainą.

– stwierdził przywódca pierwszej Solidarności.

Jeśli zaatakujesz mi Ukrainę i Kijów, to pamiętaj, że wszystkie siły mają uderzyć na Moskwę. Wszystkie siły. (…) Nie możesz niszczyć mi Kijowa, Ukrainy. Jeśli zniszczysz, my ciebie zniszczymy.

– groził laureat pokojowej nagrody Nobla.

Apeluję i wzywam, weźcie drony i inne… I kiedy Putin uderzy na Kijów macie uderzyć na Moskwę. Pierwsze uderzenie – Kreml. Takie polecenie i prośbę składam. Chciałabym tego uniknąć, bo to piękny kraj, Kreml to piękny zabytek, ale Kijów też!

– przekonywał były prezydent.

Wałęsa filozofuje

Pojawiła się epoka intelektu i informacji i globalizacji, a my jesteśmy pośrodku. I ja te “po środku, co dzisiaj jesteśmy, nazywam “epoka słowa”, “epoka dyskusji”, jak ta Ukraina, jak ta Polska, jak ta Europa, jak ta globalizacja ma wyglądać? To są puste pojęcia. Trzeba je wypełnić treścią programową i strukturalną, ale jak? Tu musi być pani zgoda i moja zgoda. Dlatego to jest takie trudne.

– mówił dalej polityk.

Na razie demagodzy i populiści górę wzięli, no bo to jest prostsze. A to “epoka dyskusji”. I teraz czy wydyskutujemy? (…) Czy tym razem też zniszczymy naszą cywilizację?

– pytał retorycznie były prezydent.

W toku rozmowy Wałęsa opuścił meandry geopolityki na rzecz wizji katastroficznych oraz zagadnień geologicznych:

Jeśli zwyciężą demagodzy, populiści, to uruchomią te płyty tektonicznie, się okaże, że Ziemia się przewinie, nas wszystkich zgniecie, wodą zaleje, a powstaną nowe tereny. Tak jak było z tamtymi. Tak było trzy razy już na Ziemi.

– mówił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Jan Maria Jackowski

Jan Maria Jackowski / Fot. Youtube/RMF24

  • Jan Maria Jackowski w najbliższych dniach zostanie usunięty z senackiego klubu Prawa i Sprawiedliwości
  • Senator reprezentuje PiS od 2011 roku, kiedy po raz pierwszy zasiadł w izbie wyższej parlamentu z ramienia partii Kaczyńskiego
  • Jak podaje Polska Agencja Prasowa, oficjalna decyzja wykluczenia senatora miała zapaść we wtorek
  • Jackowski szerzej skomentował sprawę na antenie RMF FM; Jak stwierdził, zdziwiły go medialne doniesienia
  • Zobacz także: Jan Maria Jackowski ma zostać usunięty z klubu PiS. Powód? Słowa o pandemii

Jan Maria Jackowski o PiS

Jackowski od dłuższego czasu wyrażał poglądy i przedstawiał tezy nierzadko rozmijające się ze stanowiskiem partii. Wykorzystując swoją autonomię, senator często odkrywał kulisy wewnętrznych rozgrywek w PiS oraz wskazywał błędy i potknięcia popełniane przez rząd i ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego.

Upominam się o wartości, idee i pewne standardy etyczne w polityce. Jest to bardzo niewygodne dla niektórych przedstawicieli kierownictwa Zjednoczonej Prawicy, czy niektórych parlamentarzystów.

– wskazywał Jan Maria Jackowski.

Jackowski nie ukrywał, że medialne doniesienia wprawiły go w zdziwienie.

Jak widać, to co mówiłem, czy krytykowałem niechlujstwo w Polskim Ładzie, czy krytykowałem niespójność i sprzeczności w wypowiedziach nt. Pegasusa, tak samo jak krytykowałem Piątkę dla zwierząt – okazuje się, że w tych sprawach miałem rację.

– powiedział senator.

Jackowski stwierdził, że decyzja o jego usunięciu oznaczałaby, że kierownictwo partii nie zamierza naprawiać popełnionych błędów. W ocenie Jackowskiego w PiS jest wielu parlamentarzystów, którzy mają podobne poglądy jak on.

Formalnie jestem cały czas członkiem klubu, płacę składki, natomiast czekam na dalszy rozwój sytuacji. Były zapowiedzi, że to się stanie dzisiaj, ale powoli kończy się dzień, a nic takiego nie zaszło.

– powiedział senator we wtorek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

najnowszy sondaż

Parlament Europejski / Fot. YouTube

Wyimaginowane zarzuty

Ostre stanowisko w odniesieniu do Polski przedstawiła niemiecka europoseł Terry Reintke.

Mierzymy się z kryzysem praworządności w Unii Europejskiej. Mamy państwo członkowskie, które nie ma już legalnie wybranego Trybunału Konstytucyjnego

– stwierdziła niemiecka europoseł Terry Reintke.

Mierzymy się z kryzysem praworządności w Unii Europejskiej. Mamy państwo członkowskie, które nie ma już legalnie wybranego Trybunału Konstytucyjnego i podważa prymat prawa unijnego. Mamy ataki na prokuratorów, sędziów, społeczeństwo obywatelskie, aktywistów i dziennikarzy. […] To już nie tyle próba podważenia rządów prawa i demokracji, a skoordynowana kapania prowadzona przez rządy niektórych państw członkowskich, by zamienić je w reżimy autorytarne

– mówiła na posiedzeniu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego Terry Reintke, niemiecka europoseł..

W mediach społecznościowych wyśmiano takie stanowisko europosłanki.

https://twitter.com/PatrykJaki/status/1490957989490360324

Krytyczny raport

Na posiedzeniu Komisji przedstawiono projekt sprawozdania Terry Reintke, które dotyczy raportu Komisji Europejskiej na temat stanu praworządności w państwach członkowskich, za rok 2021. Cykliczny raport na temat stanu praworządności został wprowadzony w 2020 roku i miał być jednym z narzędzi służących poskramianiu suwerennych władz państw członkowskich

– podaje DoRzeczy.

Raport będzie skutecznym narzędziem tylko wtedy, gdy Komisja Europejska będzie chciała nie tylko pisać, ale także działać

– mówiła Reintke.

Andrzej Halicki z EPL przekonywał, że raport powinien dotyczyć również działalności służb specjalnych i nielegalnej inwigilacjia oraz ochronie wyborów demokratycznych. Thijs Reuten z Socjalistów i Demokratów przekonywała, że raport powinien więcej miejsca poświęcać sprawie wolności mediów, a Anna Donath z frakcji „Odnówmy Europę” domaga się od KE opracowania “indeksu praworządności”. Clare Daly z Lewicy apelowała, by w przeszłości poświęcić więcej miejsca łamaniu praworządności w innych państwach UE

– opisuje DoRzeczy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

DoRzeczy

Spotkanie Macrona z Putinem w Moskwie

Spotkanie Macrona z Putinem w Moskwie / Fot. YouTube

Francuskie media skrytykowały odwiedziny Emmanuela Macrona w Moskwie. Rozmowa na temat Ukrainy i sytuacji pod jej granicami trwała pięć godzin. Zdaniem mediów francuskich to spotkanie nie przyniosło przełomu w negocjacjach.

Konserwatywny dziennik „Le Figaro” porównał spotkanie prezydenta Macrona z Władimirem Putinem do „tańca z niedźwiedziem”. Zdaniem gazety, francuski prezydent nie miał silnych argumentów w dyskusji.

Na razie Putin kontroluje grę

– podsumował konserwatywny dziennik.

Rozmowa Macron – Putin zakończyła się „niewielkimi zobowiązaniami ze strony Rosji i jawnie formułowanymi groźbami pod adresem Zachodu

– stwierdził portal BFM TV.

Francuski dziennik, założony w 1944 „Le Monde” wspomniał o “finlandyzacji Ukrainy”czyli utrzymania kraju poza NATO, rozwijając jednocześnie współpracę Kijowa z Sojuszem. Rozważa to Francja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Benjamin Netanyahu

Benjamin Netanyahu / Fot. YouTube

W Izraelu wybuchła afera, po doniesieniach dziennika  “Calcalist”, który podał, że policja inwigilowała syna byłego premiera systemem Pegasus oraz współpracowników byłego szefa rządu.

Policja korzystała z oprogramowania szpiegującego, by inwigilować syna byłego premiera Izraela Benjamina Netanjahu, Awnera oraz współpracowników byłego szefa rządu

– podał w poniedziałek dziennik Calcalist.

Policja wykorzystała oprogramowanie szpiegowskie do zbierania danych przed wszczęciem jakiegokolwiek śledztwa i bez nakazów sądowych

– podaje gazeta.

Natanjahu zarzuca się oszustwa, nadużycia uprawnień i przyjmowanie łapówek. Dlatego padają głosy, że to działanie, które ma na celu ujawnienie tych podejrzeń dotyczących byłego szefa rządu. Szef izraelskiej policji Kobi Szabtai zaapelował do rządu o utworzenie komisji śledczej, która miałaby zbadać przypadki nadużywania Pegasusa przez służby.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

DoRzeczy

Papież

Franciszek podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu / Fot. PAP/EPA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Towarzysze podróży

W ramach wykorzeniania katolicyzmu z Kościoła pseudo posoborowa hierarchia ukrywa przed wiernymi, że jesteśmy „Kościołem walczącym”. Nowa wersja pseudo posoborowa głosiła kilka lat temu, że mamy być „kościołem pielgrzymującym”. Z ankiety wynika, że nie jesteśmy już nawet „Kościołem” tylko „podróżnikami”, a nasi współwyznawcy są „towarzyszami podróży”.

Zobacz także: 37. rocznica wydania wyroku na mordercach księdza Jerzego Popiełuszki

Pierwszy zestaw pytań zatytułowany jest „Towarzysze podróży”. Pierwsze pytanie brzmi „Czy twoja parafia/ wspólnota jest dla ciebie miejscem rozwoju twojej wiary i dlaczego?”. Odpowiadając na to pytanie, muszę stwierdzić: nie, nie czuje, by moja parafia rozwijała moją wiarę – muszę to robić samemu na własną rękę, opierając się głównie na lekturach.

Moim zdaniem przyczyną tego patologicznego stanu jest to, że duchowni, zgodnie z instrukcjami z seminariów i od hierarchów, głoszą kazania nieporuszające kontrowersyjnych (czyli ważnych tematów) i zdają się hołdować zasadzie, że największym świętym w Kościele ma być święty spokój. I co ważne – nie jest to wina kapłanów, oni zapewne tak, bez znajomości nauczania katolickiego, zostali ukształtowani w seminariach, tak od lat są tresowani przez hierarchów. W konsekwencji głoszą często kazania miłe i sympatyczne, ale bezbarwne, pozbawione kontrowersji, takie jak sól, która straciła smak.

Kościół

Drugie pytanie brzmi „Kiedy mówisz »mój Kościół«, to kto do niego należy?”. Odpowiadając na nie, muszę stwierdzić, że mój Kościół to wyznawcy wiary katolickiej, i coraz częściej mam wrażenie, że wielu hierarchów nie wyznaje wiary katolickiej tylko jakieś lewicowe antykatolickie masońskie zabobony.

Trzecie pytanie brzmi „Kto według ciebie jest odpowiedzialny za twoją wspólnotę Kościoła?”. Moim zdaniem odpowiedzialni są zależnie od swojej hierarchii hierarchowie i cały kler, z tym że choć są odpowiedzialni, to nie wywiązują się ze swojej odpowiedzialności, lekceważą swoje obowiązki, i zapewne nie są nawet świadomi swoich obowiązków, nie rozumieją, co oznaczy mieć jakiś obowiązek.

Zmarginalizowani w Kościele

Bardzo ważne czwarte pytanie brzmi „Jakie grupy lub osoby pozostają na marginesie twojej wspólnoty Kościoła?”. Odpowiedź na to pytanie jest jedna. Najbardziej zmarginalizowani i dyskryminowani przez hierarchie w Kościele są katolicy. Nie dość, że ich głos jest ignorowany przez hierarchów, to jeszcze hierarchowie reagują agresją i nienawiścią wobec wszelkich przejawów przywiązania wiernych do katolicyzmu. Za to zawsze są z uwagą wysłuchiwani wszyscy ci, którzy chcą wykorzenić katolicyzm w Kościele, głoszą wszelakie lewicowe i masońskie brednie.

Drugi zestaw pytań ankiety synodalnej brzmi „Słuchanie”. Pierwsze pytanie drugiego zestawu brzmi „W jaki sposób wysłuchiwani są świeccy, zwłaszcza kobiety i ludzie młodzi?”. Odpowiadając na pytanie, stwierdzam, że jeżeli „świeccy, zwłaszcza kobiety i ludzie młodzi” głoszą potrzebę zachowania katolicyzmu, to ich głos jest przez hierarchów ignorowany i zwalczany. Jeżeli zaś głoszą wyznawane przez hierarchów lewicowe i masońskie zabobony, to są bacznie słuchani. Warunkiem wysłuchania przez hierarchów jest głoszenie tego, co hierarchowie chcą usłyszeć. Warto też zwrócić uwagę, że samo pytanie jest przesiąknięte duchem lewicowym, zabobonem rzekomego patriarchatu, bo niby czemu hierarchia ma się wsłuchiwać uważnie w głos nie wszystkich wiernych, a kobiet i młodych, dyskryminują mężczyzn i starych. Dodatkowo pytanie to jest przesiąknięte klasyczną hipokryzją – we współczesnym Kościele modernistyczne pseudo posoborowe zabobony są domeną starych, a to właśnie młodzi chcą zachowania katolicyzmu.

Drugie pytanie drugiego zestawu brzmi „Czy masz przekonanie, że jesteś słuchany w Kościele?”. Jest na nie jedna odpowiedź. Nie jestem słuchany przez hierarchów, bo mówię to, czego oni nie chcą usłyszeć. Trzecie pytanie brzmi „Co utrudnia lub ułatwia usłyszenie twojego głosu w twojej parafii/wspólnocie?”. Moim zdaniem moja parafialna wspólnota nie jest od wysłuchiwania głosów parafian, tylko od tego, by dostarczać im katolickie nauczanie – niestety z tej podstawowej funkcji się nie wywiązuje. Nie mam absolutnie potrzeby tego, by parafia wysłuchiwała mojego zdania, mam potrzebę by dostarczała mi katolickie nauczanie. Podobnie nie mam potrzeby, by wodociągi wysłuchiwały opinie ludzi, ich rola jest dostarczanie wody – i gdy tej wody nie dostarczają, to nie wywiązują się ze swojej roli.

Konsekrowani

Trzecie pytanie drugiego zestawu „Na ile wysłuchiwany jest głos osób konsekrowanych (kobiet i mężczyzn) w twojej wspólnocie/parafii?” muszę skomentować stwierdzeniem, że rolą parafii i wspólnoty jest dostarczanie nauczanie katolickiego, a nie wysłuchiwanie. Problemem jest to, że parafie nie dostarczają nauczania katolickiego, a nie to, że nie pełnią funkcji angory, na którą każdy może wejść i propagować swoje pomysły. Oczywiście hipokryzja hierarchów polega na tym, że propagować można wszystko, w tym i antykatolickie brednie, ale propagowanie katolicyzmu jest zakazane.

Czwarte pytanie brzmi „Czy osoby konsekrowane są włączane w życie wspólnoty parafialnej?”. Zakonnic u nas nie ma. Zakonników też. Są księża. Na szczęście ludzi nie gorszą świeccy szafarze i szafarki komunii. A pan organista śpiewa niewyraźnie pieśni, których nikt nie zna.

W duchu lewicowych zabobonów zadane są pytania piąte i szóste drugie zestawu. Piąte pytanie brzmi „Czy głos osób starszych, wykluczonych, zmarginalizowanych, mniejszości, osób doświadczających ubóstwa i wykluczenia jest wysłuchiwany w twojej wspólnocie parafialnej?”. Kolejny raz warto powtórzyć, że rolą parafii jest dostarczanie nauczania katolickiego, a nie wysłuchiwanie ludzi mających potrzebę wygadania się. Czas jest wartością ograniczoną i powinien być przeznaczany na działalność potrzebną i ważną, czyli na głoszenie nauczania katolickiego, a nie wysłuchiwanie mniejszości, i to pewnie gejów oraz islamskich imigrantów. Podobnie od czapy, wynikające z lewicowych zabobonów i frazesów, jest pytanie szóste „Czy potrafisz określić uprzedzenia i stereotypy, które utrudniają nam słuchanie siebie w parafii/we wspólnocie?”

Debata

Trzeci zestaw pytań ma tytuł „Zabieranie głosu”. Pierwsze pytanie brzmi „Co umożliwia lub utrudnia odważne, szczere i odpowiedzialne wypowiadanie się w naszym Kościele lokalnym/ wspólnocie/ społeczeństwie?”. Jest to kolejne pytanie z fałszywą tezą, że Kościół ma być radą delegatów robotniczych i żołnierskich, a nie instytucją szerzenia wiary katolickiej. Nie widzę potrzeby by w Kościele każdy świr, mason, komunista, pedał i feministka, mogli szerzyć swoje irracjonalne zabobony. Jestem zainteresowany tym, by Kościół propagował nauczanie katolickie.

Drugie pytanie trzeciego zestawu brzmi „Jak w twojej wspólnocie funkcjonują relacje z mediami (nie tylko z katolickimi)?”. Odpowiadając na to pytanie, muszę stwierdzić, że nie ma takich relacji – i dobrze, bo nie nie ma takiej potrzeby. Oczywiście warto byłoby duchowni i świeccy wykorzystywali media do głoszenia nauczania katolickiego – ale do głoszenia nauczania katolickiego, a nie swoich, często niekatolickich i głupich przekonań.

Trzecie pytanie trzeciego zestawu brzmi „Kto przemawia w imieniu parafii/wspólnoty i jak jest on wybierany/wyznaczany?”. Bardzo mnie cieszy, że w mojej parafii nikt nie przemawia w imieniu parafian i nikt nie jest wybierany. Taki trybun ludowy by tylko wprowadził niepotrzebne konflikty wśród parafian, bo by części z nich nie reprezentował. Parafianie mają przeróżne pomysły wzajemnie się wykluczające. Od wielu lat w naszym kościele parafialnym trwa konflikt o to, jak modlić się przed czy po mszy- część z parafian chce się modlić cicho w kościele, a część głośno odmawiać modlitwy. I wyobraźmy sobie kampanię wyborczą do rady parafialnej – blok cicho modzących się przeciwko blokowi głośno modlących się, wyborcy PiS przeciwko wyborcom PO, inicjatywa pedałów, masonów i ateistów przeciwko inicjatywie lefebrystów i nacjonalistów.

Liturgia

Czwarty zestaw to „Celebrowanie”. Pierwsze pytanie brzmi „W jaki sposób modlitwa i celebracje liturgiczne inspirują i ukierunkowują nasze wspólne życie i misję w naszej wspólnocie/parafii?”. Moim zdaniem w żaden. Dodatkowo w wyniku popierania przez kler covidowego faszyzmu ludzie przestali chodzić do kościołów, a ci nieliczni, którzy chodzą, przez maseczki, nie śpiewają i nie uczestniczą werbalnie w rytuale, zapominając słowa modlitw, pieśni i obrzędów. Za to wszystko możemy podziękować hierarchom.

Drugie pytanie brzmi „Czy liturgia (Słowo Boże, sakramenty, sakramentalia) pomagają tobie i wspólnocie w podejmowaniu najważniejszych decyzji?”. Uczciwie mówiąc, niestety tak nie jest. Drugie pytanie brzmi „W jaki sposób zachęcamy wszystkich wiernych do czynnego uczestnictwa w liturgii i pełnienia funkcji liturgicznych?”. Moim zdaniem wierni nie są ani nie byli zachęcani. Ani ci, którzy pojawiają się w kościele, ani ci, którzy nie bywają w parafii. Covidowy faszyzm zniechęcił, co było od początku wiadome, do uczestnictwa w liturgiach. Na trzecie pytanie „, Czy w twojej wspólnocie jest zauważalna posługa lektora (głoszenie słowa) i akolity (szafarz komunii świętej)?” odpowiedź brzmi – lektorów tak i to od dawna, świeckich szafarzy na szczęście nie. Czwarte pytanie dotyczy tego „Czym jest dla Ciebie i jak przeżywasz odpust w twojej parafii?” muszę odpowiedzieć, że właściwie nie ma on niestety żadnego znaczenia – idę na mszę i mijam stoisko z preclami.

Pierwsze pytanie piątego zestawu pytań „Współodpowiedzialność w misji” brzmi „czy realizujesz misje Kościoła i w jaki sposób?”. Odpowiadając na nie, przyznam, że świadomie staram się pisać artykułu o tematyce katolickiej i publicznie prezentować nauczanie katolickie. Odpowiadając na drugie pytanie „Co ci przeszkadza w byciu aktywnym w misji Kościoła?” stwierdzę, że brak czasu, brak pola do szerzenia informacji o katolicyzmie, brak środków, brak sił i niechęć hierarchów do katolicyzmu. Odpowiadając na trzecie pytanie „Jakie obszary misji są przez parafię/wspólnotę zaniedbywane?” muszę stwierdzić, że właściwie wszystkie.

Rozeznanie wyborów

Czwarte pytanie piątego zestawu brzmi „W jaki sposób dokonuje się rozeznania wyborów związanych z misją i kto w nich uczestniczy?”. Niestety nie jest wyjaśnione, co w klerykalnej nowomowie oznacza „rozeznanie”. Jeżeli chodzi o to, kto powinien decydować, o tym, jak działa parafia, to powinien być to proboszcz. Oddawanie radom parafialnym kontroli nad parafią jest bezsensowne. Do szerzenia nauczania katolickiego wystarczy głos decydujący proboszcza.

Dziwne jest też pytanie szóste piątego zestawu – „Czy osoby pełniące różne funkcje społeczne i polityczne w twoim środowisku mogą liczyć na wsparcie twoje i twojej wspólnoty? Jeśli tak, to w jaki sposób?”. Czyżby miało to oznaczać włączenie rad parafialnych w bieżącą działalność polityczną – czyli obciążanie Kościoła konsekwencjami politykierstwa świeckich. Takie nowatorstwo jest wyjątkowo szkodliwe, tym bardziej że nie chodzi tu o misję prorocką Kościoła, czyli obowiązek Kościoła pouczania rządzących by działali zgodnie z nauczaniem katolickim. Z synodalności wynika, że wsparcie wspólnoty ma wynikać z opinii wiernych, a nie nauczania katolickiego.

Siódme pytanie piątego zestawu brzmi „Czy styl synodalny (spotkanie, słuchanie, rozeznawanie, podejmowanie decyzji) jest obecny i praktykowany w twojej wspólnocie (rada duszpasterska, parafialna, katechetyczna, ekonomiczna, kapituła)?”. Odpowiadając na nie, stwierdzam, że nie, i dzięki Bogu za to.

Dialog

Pierwsze pytanie szóstego zestawu „Wprowadzenie dialogu w Kościele i Społeczeństwie” brzmi „Czy i jakie są miejsca i sposoby dialogu w obrębie twojej wspólnoty/parafii?”. Odpowiadając na nie, stwierdzę, że nie m, i dzięki Bogu na to. Rolą Kościoła jest głoszenie nauczanie katolickiego, a nie dialogowanie z pederastą czy należy zmienić nauczanie katolickie o grzeszności homoseksualizmu, bo geje mają ochotę na wtykanie sobie penisów w odbyt.

Odpowiadając na drugie pytanie „W jaki sposób są rozwiązywane różnice poglądów, konflikty i trudności w twojej wspólnocie/parafii?” stwierdzę, że decyduje proboszcz, i jest to właściwy model. Odpowiadając na drugie pytanie o to „W jaki sposób krzewimy współpracę z diecezjami sąsiednimi, wspólnotami zakonnymi na danym terenie, stowarzyszeniami świeckich i ruchami itd.?” stwierdzę, że można odnieść wrażenie, że chyba w żaden.

Na trzecie pytanie o to „Jakie doświadczenia dialogu i wspólnego zaangażowania mamy z wyznawcami innych religii i z osobami bez afiliacji religijnej?” stwierdzę, że jak najgorsze, wskazujące na to, że ekumenizm jest grzechem, bezsensownym działaniem na szkodę katolicyzmu.

Wzorem politycy

Trudno nie śmiać się czytając pytanie czwarte „Czy i w jaki sposób twoja wspólnota prowadzi dialog i korzysta z doświadczeń innych instytucji społeczeństwa (świata polityki, ekonomii, kultury, społeczeństwa obywatelskiego i ludzi żyjących w ubóstwie)?”. Muszę stwierdzić, że sugestia, by czerpać doświadczenie od polityków, ekonomistów, ludzi kultury, jest bezsensowna. Korzystając z doświadczenia ekonomii marksistowskiej, możemy jedynie doprowadzić parafie do bankructwa, a wiernych masowo mordować. Korzystając z doświadczenia polityków, możemy przymusowo odbierać wiernym kasę, marnować je, tak by zrabowane środki przelewać do prywatnych kieszeni. A ludzie kultury mogą nas nucz uczyć tego jak krzyże trzymać w akwariach z sikami.

Siódmy zestaw pytań w ankiecie synodalnej brzmi „Ekumenizm”. Odpowiadając na pytanie pierwsze „Jakie relacje ma nasza wspólnota kościelna z członkami innych tradycji chrześcijańskich
i wyznań?” i drugie „Czy w twojej wspólnocie /parafii są inne wyznania chrześcijańskie? Czy prowadzony jest dialog, jakie są trudności, wyzwania i owoce tej współpracy?”, można stwierdzić, że dzięki Bogu żadne.

Władza

Ósmy zestaw pytań synodalnych to „Władza i uczestnictwo”. Pierwsze pytanie to, „Czy w twojej wspólnocie/parafii są określane cele, do których należy dążyć, droga do ich osiągnięcia i kroki, które należy podjąć, aby je osiągnąć?”, drugie „Czy rozeznawanie celów jest pracą zespołową, realizowaną z udziałem wszystkich chętnych członków wspólnoty/parafii?”, trzecie „Czy w proces rozeznawania i posługi włącza się osoby świeckie, konsekrowane, różnych grup i ruchów kościelnych?”.

Odpowiadając na te pytania, stwierdzę, że od dwu tysięcy lat mamy jeden cel – zbawienie, i metody dążenia do tego celu są powszechnie znane. Oczywiście w synodalni pewnie chodzi o to, żeby to nie proboszcz, tylko rada parafialna decydowała o bieżącej działalności. Nie ma absolutnie takiej konieczności.

Dziewiąty zestaw pytań synodalnych brzmi „Rozeznawanie i podejmowanie decyzji”. Pytania w tym zestawie brzmią: Jakie metody i procesy stosujemy w naszej wspólnocie/parafii przy podejmowaniu decyzji? Czy motywujesz siebie i innych do udziału w podejmowaniu decyzji we wspólnotach zorganizowanych hierarchicznie (rada duszpasterska, parafialna, ekonomiczna, kapituła zakonna)? Jaki jest w twojej wspólnocie/parafii związek pomiędzy konsultacją a podejmowaniem decyzji i jak to jest realizowane w praktyce? Czy w twojej wspólnocie/parafii istnieją narzędzia i procedury promujące przejrzystość i możliwość rozliczenia wspólnotowych decyzji?

Synodalność

Co ważne nie ma pytania o to „Czy synodalność jest w ogóle potrzebna?”. Zapewne dlatego, że hierarchowie boją się słusznej odpowiedzi, że synodalność to głupi pomysł. W ramach manipulowania, mającego potwierdzić potrzebę wprowadzenia synodalności, pytania są zadawane w stylu „jaka partia jest najlepsza, i dlaczego jest to partia komunistyczna”. Na pytania o synodalność można odpowiedzieć, tylko stwierdzając, że synodalność to głupi i szkodliwy pomysł pseudo posoborowców, których celem jest dalsze niszczenie Kościoła katolickiego.

Na pierwsze pytanie dziesiątego zestawu pytań w ankiecie synodalnej „Formowanie się do synodalności” „W jaki sposób wspólnota kościelna formuje ludzi, aby byli bardziej zdolni do słuchania siebie nawzajem, uczestniczenia w misji i angażowania się w dialog?, należy stwierdzić, że celem Kościoła jest formowanie ludzi tak, by postępowali zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego, a nie marnowali czasu na wysłuchiwanie głupot, które ich ogłupiają i demoralizują.

Drugi, trzecie i czwarte pytanie dziesiątego zestawu (Jaka formacja jest oferowana, aby wspierać rozeznawanie i sprawowanie władzy w sposób synodalny? Czy w twojej wspólnocie/parafii jest możliwość, a jeśli tak to jaka, formacji dla osób biorących odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła (liderzy, animatorzy, moderatorzy, katecheci)? Czy twoja wspólnota/parafia daje ci narzędzia, a jeśli tak to jakie, do rozeznania i rozpoznania wpływu kultury oraz jej zagrożeń na twoją wspólnotę?) wskazuje, że w planach synodalistów są szkolenia dla nowych laickich kolektywnych władz Kościoła, pewnie szkolenia na miarę tych, jakie mieli aktywiści partii komunistycznej. Z ankiety synodalej widać więc, że celem ruchu synodalnego jest przemiana Kościoła katolickiego w duchu marksistowskim na swoistą radę delegatów robotniczych. Synodaliści mają więc na celu likwidacje Kościoła katolickiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Stanisław Żółtek

Stanisław Żółtek / Fot. YouTube/Media Narodowe

  • Zdaniem Szefa Partii POLEXIT polityka “mgły zaporowej kozłami ofiarnymi”, nie zmieni skutków Nowego Ładu. Zarówno dla Polaków, jak i obozu władzy.
  • Nowy Ład jest w jego opinii manifestacją niezrozumiałości, apogeum wyrazu kolejnej złej cechy polskiego prawa.
  • Tylko w 2021 wydano 19 500 nowych aktów prawnych.
  • Zobacz także: Ottawa wprowadza stan wyjątkowy. Kanadyjczycy jednak nie odpuszczają

Prawicowy polityk w wywiadzie z Karolem Plewą komentuje ważniejsze wydarzenia w kraju i zagranicą, starając się podać przyczyny oraz możliwe następstwa najważniejszych zdarzeń ostatnich dni.

Wizerunkowa wymiana “kadr” a program

Zdaniem gościa Mediów Narodowych, chociaż rząd przyjął dymisję, ministra Kościńskiego, a jego obowiązki przejął premier Morawiecki, niewiele to zmienia w ogólnym równaniu sytuacji wokół “Nowego Ładu czy nieładu”.

“Kompletnie nic się tutaj nie zmieni(…)poleciał minister finansów, ale on naprawdę za to nie odpowiada”- zaczął szef Partii POLEXIT. “Te rozwiązania podatkowe to jakiś koszmar po prostu (…) żaden normalny człowiek nie podpisałby się pod tym, (…) to już nie jest kwestia złej woli, tylko debilizm “.

Symptomy upadku

Ostatni rok, jak wskazał gość Mediów Narodowych, “obfitował” w 19 500 nowych aktów prawnych. W jego ocenie, wraz z rozwiązaniami wypływającymi z “Polskiego Ładu”, bizantyjsko-partyjno-marketingowa ucieczka do przodu rządu, może zataczać coraz szersze kręgi szaleństwa, na które zdaje się nie ma mieć żadnej “metody”. Żółtek odniósł się też do odrzuconego ostatecznie projektu, zwanego potocznie “Lex Konfident”, popartego m.in. przez Jarosława Kaczyńskiego.

W tym przypadku nie wiem co mam powiedzieć, bo to jest coś obrzydliwego – wskazał niekryjący zniesmaczenia Stanisław Żółtek. – W tym przypadku sytuacja jest dość prosta, nie ma możliwości podpisania się pod tym nie wiedząc clue tego rozwiązania.

W dalszej części wywiadu polityk wskazuje inne niepokojące go posunięcia prezesa PiS.

Covid do kieszeni… nie całkiem

Według szef Kongresu Nowej Prawicy główne ośrodki medialne wykazują się zideologizowaniem, przez sposób przedstawiania statystyk opinii publicznej. Polityk przewiduje “spadek notowań” percepcji Covid-19 do rangi sezonowej choroby, podobnej do grypy.

“To jest sens propagandowo-polityczny(…) nagle inne kraje zrezygnowały z restrykcji, i dlatego my też będziemy musieli tak zrobić,(…) za dwa trzy miesiące temat zniknie i wróci w nie wielkiej skali na jesieni”.

Nie wszędzie jest jednak tak “różowo”. Pan Żółtek nazwał “faszystowskim podejściem”, reakcję rządu Kanady (ogłoszenie stanu wyjątkowego) na protest w formie konwoju przeciw sanitaryzmowi w centrum Ottawy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko. / Fot. PAP/PAI/G. Rogiński. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Eskalacja walki z Kościołem

Sukces wizyty Jana Pawła II w ojczyźnie w 1983 roku skłoniła SB do eskalacji walki z Kościołem, było to zgodne z radykalizacją stanowiska KPZR. Równocześnie intensyfikowano antyklerykalną indoktrynację funkcjonariuszy aparatu represji, dialog z Kościołem w resorcie przedstawiano jako słabość partii. Departament IV Służby Bezpieczeństwa zajmujący się zwalczaniem katolicyzmu dysponował w Kościele 8 tysiącami tajnych współpracowników (na 21 tysięcy księży i 14.500 świątyń i kaplic). Część tajnych współpracowników księży współpracowała z SB pod pretekstem poprawy stosunków państwa z Kościołem, uznając księży niezłomnych za szkodników. Wyrazem radykalizacji postawy dyktatury komunistyczne wobec Kościoła katolickiego była walka z krzyżami w szkołach (w Miętnie od grudnia 1983 roku do marca 1984 roku i Włoszczowej w 1984 roku – również i dziś lewica domaga się usunięcia krzyży z miejsc publicznych).

Zobacz także: Posłanka Lewicy przeciw “Bóg, Honor, Ojczyzna” na paszportach. Woli Smerfy

W jednym z referatów przeznaczonych tylko dla polskojęzycznych czekistów z bezpieki dyrektor Biura Organizacyjno-Prawnego MSW stwierdzał, że „antysocjalistyczna doktryna polityczno–społeczna Kościoła katolickiego uzewnętrznia się w określonych postawach i działalności pewnej części kleru”. Działania te polegać miały zdaniem bezpieki na eksponowaniu obecności i symboliki religijnej w działaniach NSZZ „Solidarność”, zaangażowaniu księży w KOR i „Solidarność”, działalności antypaństwowej godzącej w porządek prawny państwa.nienawiść komunistów do Kościoła

Nienawiść komunistów wzbudzało to, że księża inicjowali i organizowali nabożeństwa, za więzionych, internowanych i ojczyznę, wspierali i zbierali pieniądze na antypaństwową, wygłaszali kazania lub inne publiczne wystąpienia o akcentach politycznych, antyrządowych i tzw. antypaństwowych. Księża według bezpieki inspirowali demonstracje i opozycyjną działalność, organizowali w miejscach kultu religijnego spotkania, prelekcje, odczyty, recytacje, koncerty z udziałem osób znanych z wrogiej, antypaństwowej działalności, eksponowali symbole, inspirowali wieszanie krzyży i innych elementów religijnych w świeckich obiektach publicznych.

W opinii komunistów księża podpadali pod artykuł 282 Kodeksu Karnego, mówiący o podejmowaniu działań mających na celu wywoływanie niepokoju społecznego, i artykuł 194 Kodeksu Karnego, mówiący, o nadużywaniu wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL podczas wykonywania posługi religijnej – artykuł ten przewidywał kary od 1 do 10 lat więzienia.

Zakaz mówienia prawdy

Komuniści właściwie w swoich oskarżeniach pod adresem księdza Jerzego nie negowali prawdziwości jego słów, tylko negowali prawo księdza do mówienia prawdy. Według komunistów zbrodnią księdza Jerzego było mówienie prawdy — bo prawda była, według komunistów, zagrożeniem dla stabilizacji społeczno-politycznej. Zachowawcza postawa komunistów objawiała się w tym, że ważniejsza była dla nich nienaruszalność ładu społeczno-politycznego niż prawda.

Komuniści zarzucali księdzu Jerzemu Popiełuszce: tendencyjny dobór „faktów i ocen”, lansowanie tez „zbieżnych z rozpowszechnianymi ”prawdami” krajowych i zagranicznych ośrodków dywersji politycznej” co stanowić miało „zagrożenie dla ładu i bezpieczeństwa państwa”, nadużywanie wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL, wygłaszanie antypaństwowych, anty ustrojowych jątrzących kazań. Dodatkowo za zbrodnie komuniści uznawali też wystrój kościoła podczas mszy za ojczyznę i krytykę prześladowań ze strony władzy komunistycznej.

W PRL nie wolno było narzekać, że się jest prześladowanym. Zdaniem komunistów księża nie mieli prawa do wypowiadania się na tematy polityczne. W kazaniach księdza Popiełuszki komunistów najbardziej bulwersowały tezy o: katolicyzmie jako fundamencie polskości, szkodliwości laickiego wychowania młodzieży, kłamstwach głoszonych przez media, prześladowaniach przez władze robotników z „Solidarności” walczących o ochronę interesów klasy robotniczej, szkodliwej działalności władz, szkodliwości ateizacji i laicyzacji, wspominanie represji, pochwały patriotyzmu, postulaty wyzwolenia Polaków i odrodzenia Polski, dostrzeganie religijnego wymiaru cierpień Polaków, nadzieje na odrodzenie Polski. Stwierdzenia o tym, że władze odbierają ludziom prawa i wolności, prześladują Polaków jak zaborcy.

Nadużywanie wolności sumienia i wyznania na szkodę PRL

Zdaniem komunistów ksiądz Jerzy Popiełuszko nadużył „wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL”, w kazaniach zniesławił władze państwa, czym nadużył miejsca kultu religijnego i funkcji kapłana, wygłaszał kazania o treściach politycznych. Swoje oskarżenia mordercy księdza Jerzego powtarzali nawet w czasie procesu z ław oskarżonych o zabójstwo.

Komunistów bulwersowało to, że ksiądz Jerzy kazaniach nawiązywał do wydarzeń historycznych i aktualnej sytuacji politycznej, gloryfikował NSZZ „Solidarność”, próbował wykazywać, że władze maksymalnie ograniczają swobody obywatelskie i wolności, niszczą prawdę i sprawiedliwość.

Zdaniem komunistów ksiądz Popiełuszko pomawiał w swoich kazaniach władze o: posługiwanie się fałszem, obłudą i kłamstwem, niszczenie antydemokratycznymi przepisami godności człowieka, pozbawianie społeczeństwa możliwości myślenia i działania. Zdaniem komunistów „postępowanie takie zmierzało do kształtowania u osób wierzących postaw wrogich organom władzy państwowej, a także podrywało jej wiarygodność i autorytet”. Według sowieckich kolaborantów ksiądz Jerzy nadużywał funkcji kapłana, czyniąc z kościoła miejsce szkodliwej dla interesów PRL propagandy antypaństwowej. Komuniści zarzucali też księdzu Jerzemu nielegalne powielanie i dystrybuowanie swoich kazań.

Prócz prześladowania księdza Jerzego za jego rzeczywistą działalność, czekiści z SB chcieli przyklepać mu działalność terrorystyczną. Służyć miało temu znalezienie przez SB w domu księdza uprzednio podrzuconych przez bezpiekę 38 naboi, górniczego materiału wybuchowego, 3 granatów łzawiących.

Tajni współpracownicy SB

W bandyckich działaniach Służbę Bezpieczeństwa wspierali tacy tajni współpracownicy bezpieki jak ksiądz Michał Czajkowski (w III RP znany cyngiel antypolskich środowisk żydowskich). Czajkowski, czyli TW „Jankowski” oceniał księdza Jerzego jako awanturnika politycznego i człowieka o spaczonym charakterze. Prócz szkalowania księdza Jerzego ksiądz Czajkowski na zlecenie SB szkalował księdza Jerzego w rozmowach z prymasem Glempem. Za donosy i szkalowanie ksiądz Czajkowski brał kasę od SB. Prześladowania ze strony bezpieki wyniszczały fizycznie i psychicznie księdza Jerzego Popiełuszkę.

Ostatnim aktem walki reżimu komunistycznego z księdzem Jerzym Popiełuszką było porwanie go 19 października 1984 roku i ohydny mord dokonany na przyszłym świętym. Zamordowanie księdza poprzedziła odrażająca kampania nienawiści medialnej pod jego adresem.

Dowodem na ciągłą aktywność establishmentu i tożsamości komunistycznej jest obecność tych samych surrealistycznych, i totalitarnych antyklerykalnych argumentów w debacie publicznej. Wszelakie fajginiątka i postkomunistyczne zombi w swych atakach na katolicyzm powtarzają swoje stare argumenty sprzed lat, odmawiając katolikom udziału w debacie publicznej. Charakterystyczne jest to, że w antypolskich i antykatolickich hucpach często pierwsze skrzypce grali postkomuniści, oprawcy z bezpieki i agenci bezpieki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com