Witold Waszczykowski

Witold Waszczykowski / fot. youtube/RMF24

  • Witold Waszczykowski rozmawiał z portalem wpolityce.pl
  • Europarlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że cel działań niektórych państw europejskich jest “oczywisty”
  • Waszczykowski odniósł się do ostatniej debaty PE poświęconej praworządności w Polsce
  • Suma kar nałożonych na Polskę za niezastosowanie się do nakazu zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego sięga już ponad 160 mln euro
  • W trakcie debaty głos zabrał między innymi komisarz UE ds. sprawiedliwości i konsumentów Didier Reynders
  • Polityk wyraził żal, że “nie może dziś przedstawić pozytywnych zmian w zakresie praworządności w Polsce i na Węgrzech”
  • Zobacz także: Włodzimierz Gut: “Po prostu chcą przyzwyczaić społeczeństwo to tego, aby było posłuszne”

Witold Waszczykowski o ostatniej debacie w PE

Chodzi o to, żeby przez to grillowanie zniszczyć reputację tego rządu.

– mówi o sytuacji Polski w Unii Europejskiej Witold Waszczykowski.

Chodzi o to, żeby odsunąć obecny rząd od władzy. Ten proces odsuwania od władzy zaczął się już w styczniu 2016 roku, kiedy Parlament Europejski zażądał debaty na temat Polski.

– tłumaczy Waszczykowski.

Zdaniem europosła PiS ta operacja nie ma jednak szans powodzenia, “ponieważ nie ma takiego poparcia, by Polskę pozbawić prawa głosu”. Jednocześnie Waszczykowski zwraca uwagę, że “grillowanie” Polski ma doprowadzić do “zniszczenia reputacji tego rządu”.

To jest bardzo czytelny plan, bardzo czytelny proces – w ten sposób doprowadzić do upadku tego rządu.

– wskazał europoseł.

Polityk podkreślił także, że antypolskie działania wspiera opozycja, która “nigdy nie ukrywała, że będzie stymulować interwencję zagraniczną”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Waldemar Paruch

Waldemar Paruch zmarł w wieku 57 lat. / fot. youtube

  • Waldemar Paruch był profesorem nauk społecznych związanym z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
  • Politolog był twórcą i byłym szefem rządowego Centrum Analiz Strategicznych, działaczem społecznym i historykiem
  • Naukowiec w ostatnich miesiącach ciężko chorował i przebywał w szpitalu
  • Na początku kwietnia profesora w szpitalu odwiedził premier Mateusz Morawiecki, który odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski
  • Zobacz także: “W Polsce mamy do czynienia z lichwą za pozwoleniem państwa”. Kuriozalne działania banków

Waldemar Paruch nie żyje

O śmierci politologa poinformował szef resortu edukacji Przemysław Czarnek. Mężczyzna miał 57 lat.

Prof. dr hab. Waldemar Paruch odszedł do Wieczności dziś wieczorem. Żegnamy wielkiego Polaka, Politologa i Polityka, ogromnie zasłużonego dla Polski. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

– napisał minister w mediach społecznościowych.

Prof. Paruch to wybitny naukowiec, działacz społeczny, inicjator powołania i były szef rządowego Centrum Analiz Strategicznych oraz historyk związany z Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, który ogromnie zasłużył się dla Rzeczypospolitej.

– napisał premier Mateusz Morawiecki w niedzielę wieczorem.

Dzisiejszego wieczora odszedł od nas prof. Waldemar Paruch, wybitny naukowiec, wrażliwy społecznik, zasłużony Polak. Będzie nam brakowało jego mądrości i błyskotliwego umysłu. Niech spoczywa w pokoju.

– czytamy na Facebooku szefa rządu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Włodzimierz Gut

Wirusolog Włodzimierz Gut / fot. youtube/Onet Rano

  • Włodzimierz Gut udzielił wywiadu Polskiej Agencji Prasowej
  • Wirusolog oraz ekspert ds. pandemii koronawirusa stwierdził, że 90 procent polskiego społeczeństwa nabyło odporność przeciw COVID-19
  • Zdaniem profesora, nie ma powodów, aby z niepokojem spoglądać na jesień
  • W ocenie Guta, na horyzoncie nie widać żadnych nowych, groźnych mutacji wirusa
  • Ekspert odniósł się do odmiennej polityki pandemicznej prowadzonej w Azji
  • W piątek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że od 16 maja stan epidemii będzie przekształcony w stan zagrożenia epidemicznego
  • Stan epidemii trwał w Polsce od marca 2020 roku
  • Zobacz także: “W Polsce mamy do czynienia z lichwą za pozwoleniem państwa”. Kuriozalne działania banków

Włodzimierz Gut o aktualnej sytuacji pandemicznej

Ponad 90 procent Polaków ma odporność przeciw SARS-CoV-2, więc nie patrzę z niepokojem na jesień.

– powiedział w rozmowie z PAP wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

Gut zauważył w rozmowie z PAP, że minister porównując sytuację do zeszłego roku, widzi wyraźny spadek zachorowań.

Endemia, w której kierunku to zmierza, też ma swoje pewne fale. One jednak przebiegają na znacznie niższych poziomach zachorowań. Po prostu populacja jest w zdecydowanej większości po kontakcie z patogenem. W Polsce po takim kontakcie, czy to przez szczepienie czy przechorowanie, jest ponad 90 procent osób.

– mówił wirusolog.

Przypomnę dyskusję na temat skuteczności szczepionek wobec określonych wariantów SARS-CoV-2. Od początku mówiłem, że one nie mutują w najważniejszej części białka, więc szczepionki będą działały. I dokładnie tak się stało. Mutacje oczywiście są. Ja skończyłem ich liczenie na poziomie ok. 1600. Nie widzę jednak na horyzoncie takich, które powodowałyby moje obawy.

– wskazywał ekspert.

Pytany o odmienną do amerykańsko-europejskiej politykę części państw azjatycki wobec koronawirusa wskazał, że z biologicznego punktu widzenia ich działania nie mają sensu.

Po prostu chcą przyzwyczaić społeczeństwo to tego, aby było posłuszne. To jednak polityka, a ja jestem biologiem.

– ocenił Gut.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski i JustinTrudeau / fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Wołodymyr Zełenski zamieścił w mediach społecznościowych kolejne nagranie ze swoim wystąpieniem
  • Ukraiński prezydent mówił o obecnie toczonej wojnie w kontekście Dnia Zwycięstwa
  • Dzień Zwycięstwa to najważniejsze święto Federacji Rosyjskiej, upamiętniające zakończenie “wielkiej wojny ojczyźnianej” i wygraną z hitlerowskimi Niemcami
  • Ostatniej niedzieli żona prezydenta USA Jill Biden udała się z niezapowiedzianą wizytą na Ukrainę
  • Do Kijowa przybył także premier Kanady Justin Trudeau
  • Zobacz także: “W Polsce mamy do czynienia z lichwą za pozwoleniem państwa”. Kuriozalne działania banków

Wołodymyr Zełenski o 9 maja

Rosja zapomniała o wszystkim, co było ważne dla zwycięzców II wojny światowej.

– stwierdził w swoim najnowszym przemówieniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Jesteśmy już pełną częścią wolnego świata i zjednoczonej Europy. To jest oczywisty kontrast na tle moskiewskiej samotności w złu i nienawiści. Rosja zapomniała o wszystkim, co było ważne dla zwycięzców II wojny światowej.

– powiedział prezydent Ukrainy. Wołodymyr Zełenski odniósł się do rosyjskich bombardowań w kilku rejonach kraju, w tym do zrzucenia bomby na szkołę we wsi Biłohoriwka w obwodzie ługańskim, podczas którego w budynku było 90 osób. Według wstępnych danych miejscowych władz wojskowych, śmierć poniosło 60 osób. Natomiast spod gruzów budynku służby ratownicze wydostały 30 osób. Do tragicznego zdarzenia doszło w ostatnią sobotę około godz. 17:00 czasu miejscowego.

W ocenie Wołodymyra Zełenskiego, Rosjanie zachowują się tak, jakby nie obchodzili 9 maja Dnia Zwycięstwa na cześć zakończenia II wojny światowej.

Kluczowym słowem powinien być pokój dla wszystkich normalnych ludzi. Ukraina i wolny świat to zapamiętają. Ukraina pokazała, że jest częścią wolnego świata i zjednoczonej Europy.

– wskazywał ukraiński przywódca.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Bankomat wypłacający pieniądze.

Bankomat wypłacający pieniądze. / Fot. Pixabay

  • Polski kredytobiorca płaci o 420 tys. więcej odsetek od kredytobiorcy niemieckiego, na kredycie w tym samym banku, na takim samym okresie kredytowania. No cóż, ktoś potrafi nam to wyjaśnić? Może kolega banksterów Morawiecki? – oburzył się Tomasz Buczek, pełnomocnik Ruchu Narodowego na Podkarpaciu, działacz Konfederacji.
  • W Polsce mamy do czynienia z lichwą za pozwoleniem państwa. Nadzór bankowy dba o dobro banków, a nie klientów – podkreślił prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, Arkadiusz Szcześniak.
  • Sytuację poprawiłyby stałe stopy. Wtedy bank wiedziałby, ile zarobi, a klient, ile będzie płacił. Powinna być też możliwość zaciągania kredytów w innych państwach, np. w Niemczech, gdzie warunki są o wiele lepsze – zaproponował.
  • Zobacz także: Rząd walczy z gotówką. Od przyszłego roku nowe przepisy

Kraj drugiej kategorii?

Według wyliczeń Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, przy kredycie na 30 lat, zawartym na kwotę 400 tys. zł, polski kredytobiorca zapłaci 558 tys. zł złotych odsetek, podczas gdy kredytobiorca niemiecki – 132 tys. zł. To nieporównanie mniejsza kwota. Przypomina się sytuacja z chemią gospodarczą z Niemiec, która od lat jest chętnie sprowadzana do Polski, ze względu na to, że jest u naszych zachodnich sąsiadów oferowana w korzystniejszej wersji, niż te same firmy robią w Polsce.

Postępowanie banków w Polsce wzbudza coraz większe kontrowersje.

Chcesz pożyczyć 300 tysięcy na 30 lat… Zarabiasz na rękę 6 tysięcy. Masz 10% wkładu własnego…Bank chce żebyś oddał prawie 850 tysięcy. Tak. Do ręki dostajesz 300 tysięcy. Do banku oddajesz 850 tysięcy. Różnica to 550 tysięcy. Fajnie – napisał na Twitterze dziennikarz Krzysztof Berenda.

Co na to rząd?

Swojego oburzenia taką sytuacją nie ukrywa też Tomasz Buczek, pełnomocnik Ruchu Narodowego na Podkarpaciu, działacz Konfederacji.

Polski kredytobiorca płaci o 420 tys. więcej odsetek od kredytobiorcy niemieckiego, na kredycie w tym samym banku, na takim samym okresie kredytowania. No cóż, ktoś potrafi nam to wyjaśnić? Może kolega banksterów Morawiecki? – wskazał.

Ostrych słów nie szczędzi prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, Arkadiusz Szcześniak.

W Polsce mamy do czynienia z lichwą za pozwoleniem państwa. Nadzór bankowy dba o dobro banków, a nie klientów – podkreśla.

Podsuwa też propozycje, które mogłyby rozwiązać ten problem.

Sytuację poprawiłyby stałe stopy. Wtedy bank wiedziałby, ile zarobi, a klient, ile będzie płacił. Powinna być też możliwość zaciągania kredytów w innych państwach, np. w Niemczech, gdzie warunki są o wiele lepsze dla klientów banków, pod hipotekę inwestycji w Polsce. Wtedy banki musiałyby zaoferować coś lepszego, by przyciągnąć klientów – dodaje.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

superbiz.se.pl, twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Żydzi zabili 250 Polaków

150 żydowskimi zbrodniarzami dowodził Tewje Bielski. Podczas ataku żydowscy partyzanci wymordowali, systematycznie i bezlitośnie, od 128 do 250 polskich cywilów (w tym kobiety i dzieci). Żydzi zrabowali majątek Polaków, a domostwa pomordowanych spalili.

Zobacz także: Od 33 lat „Gazeta Wyborcza” konsekwentnie zwalcza Kościół katolicki

Mordercami Polaków byli ich żydowscy sąsiedzi, którzy we wrześniu 1939 witali entuzjastycznie sowietów, wspierali sowieckie deportacje Polaków, a po nadejściu Niemców w 1941 roku ukrywając się w Puszczy Nalibockiej, dopuszczali się kradzieży, mordów i gwałtów. Żydowscy partyzanci zajmowali się głównie przestępstwami kryminalnymi wobec Polaków. Dziś ci kryminaliści są gloryfikowani przez Żydów i Hollywood. Wszelkie ich opowieści o walce z Niemcami to fikcja.

Oprawca Tewje Bielski

Dowódca podległego Rosji żydowskiego oddziału partyzanckiego Tewje Bielski popełniał też zbrodnie na Żydach ze swojej bandy. Zabijał, torturował i więził, tych, którzy mu się sprzeciwiali. Zatrzymywał całą żywność tylko dla siebie, gdy inni Żydzi cierpieli głód. Okradał przybywających do jego oddziału. Wymuszał seks na Żydówkach, złapane Polski i Białorusinki gwałcił. Był permanentnym alkoholikiem.

Współcześnie Hollywood wykreował żydowskiego zbrodniarza Tewjego Bielskiego na bohatera w filmie „Opór” z Danielem Craigiem w roli głównej. Amerykańscy filmowcy zdecydowali się na produkcję kłamliwego filmu, pomimo że zostali poinformowani o zbrodniach Bielskiego. Nieukarany za swe zbrodnie Bielski zmarł w 1987 w USA, w Nowym Jorku, gdzie był taksówkarzem.

Żydowskich partyzantów w mordowaniu Polaków wspierali rosyjscy partyzanci z oddziałów „Dzierżyńskiego”, „Bolszewik”, „Suworowa”. Sowietami dowodził Paweł Gulewicz z Brygady im. Stalina (stacjonujących w Puszczy Nalibockiej).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wyborcza zdjęcie Jan Bodakowski

Gazeta Wyborcza / Fot. Jan Bodakowski

Można zakładać, że dzisiejsze ekscesy wrogów katolicyzmu niszczących kościoły i kaplice (w tym i te zabytkowe), dokonywujących profanacji, uniemożliwiających katolikom praktyki religijne, dzisiejsza kampania antykatolickiej nienawiści, której najbardziej szokującymi przykładami było zamordowanie w 2021 dwu księży katolickich w Polsce, to też owoc nienawiści do katolicyzmu zawartej w wieloletniej publicystyce.

Zobacz także: Rząd walczy z gotówką. Od przyszłego roku nowe przepisy

Obecny antyklerykalizm lewicy to nic nowego, tylko te same klimaty, które są obecne w „Gazecie Wyborczej” od lat. Trzydzieści trzy lat temu ukazał się pierwszy numer „Gazety Wyborczej”, dziennika, którzy przez dwie dekady nadawał ton życiu politycznemu III RP, ze szkodą dla Polski i Polaków.

Jednym z wielu wielkich zaniedbań środowisk patriotycznych w Polsce jest to, że nie prowadzi się od wielu lat bieżącego monitoringu środowisk wrogich Polsce i Polakom. Brak takiego monitoringu sprawia, że środowiska patriotyczne są często z własnej winy bezbronne wobec antypolskiej kampanii nienawiści. W obliczu antypolskiego wroga polskim patriotom brakuje argumentów do walki w obronie Polski i Polaków. Dla tego należy doceniać i pamiętać te publikacje, które taką amunicję obrońcom Polski zapewniały. Doskonałą amunicję do walki z antypolską i antykatolicką narracją „Gazety Wyborczej” można znaleźć w (wydanej przed laty przez wydawnictwo Fronda) pracy Grzegorza Kucharczyk „Strachy z gazety”.

Konsekwentni w walce z katolicyzmem

Zdaniem Grzegorza Kucharczyka „Gazeta Wyborcza” zawsze zaangażowała się w walkę z katolicyzmem. Między innymi „Gazeta Wyborcza” domagała się likwidacji klasztoru w mieście Oświęcim (czego domagali się Żydzi). W swej walce z katolikami „Gazeta Wyborcza” mogła zawsze liczyć na poparcie kilku księży sympatyzujących z linią redakcji (np. na ojca Wacława Oszajcę).

Zdaniem „Gazety Wyborczej” integryści katoliccy chcieli nacjonalistycznej dyktatury religijnej i likwidacji demokracji. Integryzm katolicki miał się przejawiać w żądaniach: wprowadzenia lekcji religii w szkołach, uznawaniu przez szkolnictwo wartości chrześcijańskich. Spośród publicystów „Gazety Wyborczej” przeciwnikami nauki religii w szkołach byli: Piotr Pacewicz, Jan Turnau, Czesław Miłosz, Roman Graczyk. Katecheza w szkołach była dla publicystów dziennika, formą religijnego prześladowania innowierców, odbierania im godności.

Zdaniem publicystów pisma przestrzeganie wartości chrześcijańskich w mediach doprowadzić miało do wprowadzenia cenzury, totalitaryzmu, teokracji i stosów. Wprowadzeniu zapisów o respektowaniu wartości chrześcijańskich do Konstytucji (o co zabiegał episkopat) spotkało się z krytyką Adama Michnika i „Gazety Wyborczej”. „Gazeta Wyborcza” występowała również przeciw ratyfikacji konkordatu, zdaniem „Gazety Wyborczej” konkordat miał doprowadzić do sporów państwa z Kościołem, laicyzacji i wielożeństwa.

Zdaniem Adama Michnika i „Gazety Wyborczej” Kościół katolicki nie rozumiał wolności. Rzekoma agresywność Kościoła katolickiego miała prowadzić rzekomo do wojen religijnych, dążenia do przywilejów, chęci wpływania na władzę (w sprawie aborcji, nauki religii, wartości chrześcijańskich), oraz odrodzenia się nacjonalizmu.

Zły integryzm – dobry posoboór

Adama Michnika w krytyce Kościoła wspierał Leszek Kołakowski i Czesław Miłosz. „Gazeta Wyborcza” rozróżniała dobry posoborowy i zły integrystyczny Kościół (na łamach „Gazety Wyborczej” nad brakiem ducha posoborowego w kościele ubolewał Zbigniew Mikołejko). Postawa „Wyborczej” nie wzięła się znikąd. W PRL rewizjoniści z „Po prostu” krytykowali integryzm prymasa Wyszyńskiego (który zachodnioeuropejskich kontestatorów roku 1968 nazywał „potężnym liczebnie pokoleniem synów kłamstwa”) i religie w szkołach.

Również w wypadku Kościoła „Gazeta Wyborcza” pisała o efekcie zamrażarki, czyli o tym, że PRL zamroził, a transformacja ustrojowa rozmroziła demony integryzmu, antysemityzmu i nacjonalizmu. Przedstawicielami integryzmu miał być zdaniem publicystów pisma arcybiskup Michalik, tygodnik „Niedziela” i ojciec Tadeusz Rydzyk.

W 1990 „Gazeta Wyborcza” widziała groźbę powstania państwa wyznaniowego z „jego nieodłącznymi atrybutami: nietolerancją światopoglądową i obyczajową, zaściankowością, ksenofobią i nieodłączną od nich stagnacją, a nawet regresem kulturowym”.

Celem laicyzacja

„Gazeta Wyborcza” postulowała pełną laicyzację życia społeczno-politycznego. Zdaniem „Gazety Wyborczej” okazywanie religijności miało zagrażać demokracji („Gazeta Wyborcza” uznawała, że niedopuszczalny jest: udział oficjeli w mszach, ordynariat w armii, pielgrzymki żołnierzy, krzyże w miejscach publicznych, odwoływanie się do Boga w konstytucji).

„Gazeta Wyborczej” alternatywę dla integryzmu widziała w „Tygodniku Powszechnym” i księdzu Józefie Tischnerze (który klimat narodowo katolicki określał mianem przedwojennej zarazy, która zagraża katolicyzmowi). Ksiądz Tischner nie widział za to zagrożenia ze strony ateizmu i laicyzacji. „Gazeta Wyborcza” kreowała księdza Tischnera na trybuna ludowego prześladowanego przez hierarchię. Ksiądz Tischner deklarował na lamach „Gazety Wyborczej”, że ortodoksja katolicka go nie interesuje. Innym ulubieńcem „Gazety Wyborczej” był biskup Pieronek. Biskup Pieronek głosił, że destruktywna antykatolicka krytyka ubogaca Kościół.

Wzorem Tygodni Powszechny

Zdaniem Grzegorza Kucharczyka zbiorowym beniaminkiem „Gazety Wyborczej” był „Tygodnik Powszechny” i związani z nim duchowni, którzy zdaniem „Gazety Wyborczej” „są prawdziwymi ludźmi kościoła” którym „naprawdę zależy na kościele”. „Tygodnik Powszechny” był dla „Gazety Wyborczej” uosobieniem pożądanego przez ”Gazetę Wyborczą” modelu katolicyzmu. Wyrazem sympatii „Gazety Wyborczej” dla „Tygodnika Powszechnego” była krytyka „Gazety Wyborczej” pod adresem Jana Pawła II za jego krytyczny stosunek do „Tygodnika” (Jan Paweł II w 1995 roku krytykował „Tygodnik” za obojętność wobec ataków na katolicyzm i polskość). Ideowa postawa redakcji „Tygodnika” była konsekwencją wyborów ideowych reakcji pojętych w pierwszych latach po wojnie.

Środowisko „Tygodnika” i „Gazety” tworzyło zamknięty krąg wzajemnej adoracji, quasi sektę. „Tygodnik” i „Gazetę” łączyło przeświadczenie o: zagrożeniu teokracją, niebezpieczeństwie i szkodliwości tradycjonalizmu, Kościoła przedsoborowego, integryzmu, syntezy polskości i katolicyzmu prowadzącej do agresji oraz nietolerancji katolików (wyrazicielem tego w „Tygodniku” był, według autora książki , Jarosław Gowin).

„Tygodnik” i „Gazeta” szczególne zagrożenie widziały w: „Radiu Maryja”, które miało podważać fundamenty ustrojowe III RP, triumfalnym i publicznym manifestowaniu katolicyzmu (zdaniem „Tygodnika” nawet odmawianie różańca w środkach transportu było podejrzane i niebezpieczne).

„Gazeta” i „Tygodnik” postulowały: usuwanie religii z przestrzeni publicznej, neutralność światopoglądową państwa, likwidacje lekcji religii w szkołach (postulował to Leszek Maleszka i Andrzej Wielowieyski), usunięcie zapisu o respektowaniu wartości chrześcijańskich w mediach (postulowała to Józefa Henelowa, Turowicz, i ksiądz Boniecki).

„Tygodnik” i „Gazeta” potępiały polityczne zaangażowanie katolików (o ile nie było to zaangażowanie w partie środowiska „Gazety Wyborczej” – w takie poparcie angażował się Józefa Henelowa, Krzysztof Kozłowski, ksiądz Józef Tischner).

Sprzeciw wobec dekomunizacji

W 1989 i 1990 obie redakcje krytykowały powstawanie wielu partii politycznych i chciały monopolu władzy dla swego środowiska. „Tygodnik” i „Gazeta” wspólnie potępiały dekomunizacje (zdaniem Grzegorza Kucharczyka swoje potępienie dla dekomunizacji na łamach „Tygodnika” wyrażał Jarosław Gowin i Bronisław Wildstein, który uważał, że dekomunizacja doprowadzi do terroru nacjonalizmu – dziś zapewne stanowisko Bronisława Wildsteina jest odmienne).

„Gazetę Wyborczą” od „Tygodnika Powszechnego” różnił stosunek do komunistycznej bezpieki i spraw obyczajowych (aborcji, pornografii i małżeństw pederastów), dla „Wyborczej” bezpieka była sojusznikiem w walce z nacjonalistycznym zagrożeniem, a „Tygodnik Powszechny” chciał ukarania zbrodniarzy. Sprzeciw „Tygodnika” był jednak niekonsekwentny, pismo na swoich łamach prezentowało głosy zgodne z nauczaniem Kościoła i glosy niezgodne z nauczaniem Kościoła (Stanisław Lem opowiadał się za legalnym dostępem do pornografii). Obie redakcje uznawały, że Jan Paweł II sprawia kłopoty (papież podpadł redakcji: nie broniąc niewierzących przed dyskryminacją, nie broniąc przywilejów ateistów i innowierców, nie potępiając Radia Maryja).

Krytyka Jana Pawła II

Jan Paweł II bardzo zawiódł „Gazetę Wyborczą”. Zdaniem „Wyborczej” Jan Paweł II głosił katolicyzm zamiast ekumenizmu, promował prowincjonalny i irracjonalny mesjanizm Polaków, chciał budowy w Polsce teokracji. Zdaniem „Gazety” Jan Paweł II i katolicy w Polsce „nie tylko nie dorośli do demokracji i Europy, ale są dla nich realnym zagrożeniem”. Sam Jan Paweł II według „Wyborczej” wzbudził polski nacjonalizm, uniemożliwił pojednanie polsko-ukraińskie, usiłował zniszczyć wolny rynek (czyli ustrój nazywany przez „Wyborczą” wolnym rynkiem wbrew faktom).

Najpełniej przekonania „Gazety Wyborczej” wyraził Dawid Warszawski, pisząc, że „Europa chrześcijańska, Polska chrześcijańska, tak jak definiuje je Papież, możliwe są jedynie na gruzach Europy i Polski demokratycznej”. Publicysta „Wyborczej” na łamach pisma twierdził, że w „nauczaniu Jana Pawła II doszukać się można idei występujących w XX-wiecznych ideologiach totalitarnych i herezjach”. Zdaniem „Gazety Wyborczej” pielgrzymka Jana Pawła II w 1991 była frekwencyjną klapą, bo Jan Paweł II przestał rozumieć Polaków. Według „Gazety” Polacy nie byli zainteresowani naukami Jana Pawła II, bo Jan Paweł II, zamiast wesprzeć biednych i dyskryminowanych agresywnie szerzył rygoryzm moralny.

Adam Michnik na łamach „La Stampa” w 1993 roku krytykował Jana Pawła II za to, że nie potępił on dekomunizacji i nie poparł transformacji ustrojowej. „Wyborcza” ubolewała, że Jan Paweł II: bliższy jest „Niedzieli” niż „Tygodnikowi Powszechnemu”, nie akceptuje laicyzacji, opowiada się za syntezą narodowo katolicką, chce narzucać katolicyzm, wznieca waśnie religijne (wynosząc na ołtarze ofiary heretyków).

„Gazeta Wyborcza” krytykowała nie tylko nauczanie Jana Pawła II o Polsce, ale i to zawarte w encyklikach (egzegezą encyklik parał się na łamach „Gazety” Zbigniew Mikołejko). W encyklikach „Wyborczą” oburzały przedsoborowe poglądy papieża, odejście od ducha drugiego soboru watykańskiego, nieuleganie presji rzeczywistości. Janowi Turnauowi Jan Paweł II podpadł brakiem szacunku dla buddyzmu. „Gazeta Wyborcza” krytykowała Jana Pawła II za: pesymizm wobec zmian cywilizacyjnych, fundamentalizm religijny i moralny, krytykę kultury laickiej, krytykę aborcji i antykoncepcji (gdy zadaniem „Wyborczej” ziemi grozi przeludnienie, a prokreacja prowadzi do głodu w Afryce), ignorancję wobec współczesnej nauki.

Ewangelia Judasza

Hardcorowym przejawem niechęci „Gazety Wyborczej” do katolicyzmu była publikacja apokryfu „Ewangelia Judasza”. Zdaniem „Gazety” Kościół byłby dla Polaków autorytetem, gdyby odrzucił balast katolicyzmu. „Wyborcza” negowała fakt, że antyklerykalne kłamstwa krzywdzą Kościół. „Gazeta Wyborcza” chciała, by Kościół odrzucił swój katolicyzm i stał się posoborowy (przyjął w miejsce katolicyzmu idee „Gazety Wyborczej”), by Kościół wspierał laicyzację i lewicową rewolucję.

„Gazeta Wyborcza” opowiadała się za legalizacją aborcji. „Gazeta” twierdziła, że walka z aborcją przyniesie więcej złego niż dobrego. Już w 1989 roku „Gazeta” przeciwstawiała się ograniczeniu legalności aborcji, twierdziła, że przeciwnicy aborcji chcą wprowadzić dyktaturę i zamykać kobiety w więzieniach („Wyborcza” przestrzegała, że w wyniku aborcji do więzień trafi co roku kilka tysięcy kobiet).

„Wyborcza” postulowała legalizację aborcji, negowała, że embriony są ludźmi, głosiła, że skutkiem zakazu aborcji będzie powstanie podziemia aborcyjnego, przepełnione sierocińce i przymusowe badania kobiet. Zdaniem „Gazety Wyborczej” prawdziwym przejawem bycia miłosiernym chrześcijaninem jest akceptowanie aborcji (by kobieta nie cierpiała z powodu ciąży i by nie ingerować w jej intymność). „Gazeta” apelowała, by przeprowadzić referendum w sprawie legalizacji aborcji, twierdząc, że politycy wbrew społeczeństwu chcą zakazać aborcji. „Gazeta” promowała akceptacje aborcji, łączenie akceptacji aborcji z katolicyzmem, traktowanie wielodzietności jako patologii, traktowanie aborcji jako coś normalnego.

Zdaniem „Gazety Wyborczej” przeciwnicy aborcji byli wariatami, niebezpiecznymi i agresywnymi fanatykami (którzy zaburzają rozwój dzieci filmami o aborcji). „Wyborcza” głosiła też, że Kościół promuje zakaz aborcji, by wprowadzić teokracje. Ograniczenie mordowania nienarodzonych dzieci w 1993 rozczarowała „Gazetę Wyborczą”. Zdaniem „Wyborczej” ograniczenie to spowodować miało: powstanie turystyki aborcyjnej, rozwój podziemia aborcyjnego, zmniejszenie przyrostu naturalnego i masowe zabójstwa noworodków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Zysk netto grupy Dino Polska wyniósł w pierwszym kwartale 2022 roku 191,4 mln zł. Rok wcześniej było to 144,8 mln zł.
  • Sieć Dino Polska podała również, jaki procent sprzedaży stanowiły poszczególne kategorie produktów.
  • Według Dino Polska, przeważająca część nakładów inwestycyjnych została przeznaczona na geograficzną ekspansję sieci marketów Dino. Na początku tego roku zapadła decyzja o zbudowaniu nowego centrum dystrybucyjnego w miejscowości Kaliska w województwie kujawsko-pomorskim.
  • Zobacz także: Rząd walczy z gotówką. Od przyszłego roku nowe przepisy

Lepiej niż przewidywania ekspertów

Zysk netto grupy Dino Polska wyniósł w pierwszym kwartale 2022 roku 191,4 mln zł. Rok wcześniej było to 144,8 mln zł. EBIT wyniósł 262,9 mln zł wobec 187,8 mln zł przed rokiem. Zysk EBITDA grupy wyniósł 332,8 mln zł, co oznacza wzrost o 37,1% rok do roku. Wszystkie te dane są wyższe, niż wcześniej przewidywali analitycy.

Sieć Dino Polska podała również, jaki procent sprzedaży stanowiły poszczególne kategorie produktów. W zeszłym kwartale 38,6 proc. sprzedaży firmy stanowiły produkty świeże, 48,9 proc. – pozostałe produkty spożywcze (m.in. żywność dla dzieci, produkty śniadaniowe, dania gotowe, napoje, słodycze, przekąski, mrożonki, przetwory, tłuszcze, produkty zbożowe i sypkie, przyprawy, alkohol i papierosy), a 12,5 proc. – produkty niespożywcze.

Nie tylko zyski, ale też koszty rosną

Co ciekawe, rosną też koszty działalności spółki, jak również jej zadłużenie. Koszt własny sprzedaży wzrósł w I kwartale o 39,9 proc., do 2.876,9 mln zł. Koszty sprzedaży i marketingu wzrosły o 38,7 proc., do 680,6 mln zł. Koszty ogólnego zarządu wzrosły o 8,5 mln zł do 33,8 mln zł. Dług netto Grupy Dino wyniósł 1,519 mld zł na koniec marca 2022 r., co oznacza wzrost o 462,8 mln zł w stosunku do 31 grudnia 2021 r. i wzrost o 341,2 mln zł w stosunku do 31 marca 2021 r.

Dino nie zwalnia tempa rozwoju

Według Dino Polska, przeważająca część nakładów inwestycyjnych została przeznaczona na geograficzną ekspansję sieci marketów Dino. Na początku tego roku zapadła decyzja o zbudowaniu nowego centrum dystrybucyjnego w miejscowości Kaliska w województwie kujawsko-pomorskim. Zakończenie tej inwestycji jest planowane na przełom 2022 i 2023 r.

Rośnie też tempo otwierania nowych sklepów Dino. Na koniec marca 2022 r. sieć Dino obejmowała 1880 sklepów. W I kwartale 2022 r. spółka Dino Polska uruchomiła 66 nowych sklepów. Z kolei w I kwartale 2021 roku otwarto ich 59. Od 2018 roku Dino Polska otwierało rocznie po 200-340 sklepów. Firma zapowiada w najbliższych latach „utrzymanie wysokiego tempa rozwoju sieci Dino”.

W przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców najwięcej sklepów Dino jest w województwie lubuskim (13,6) i wielkopolskim (13,1), natomiast w województwie podlaskim, lubelskim i śląskim ten wskaźnik wynosi 0,9-1,1.

Wojna na Ukrainie a biznes

Spółka odniosła się też do kwestii wpływu wojny na Ukrainie na bieżącą działalność. Nie stwierdziła jednak istotnego bezpośredniego wpływu wojny na Ukrainie na działalność, ale oceniono, że nie można wykluczyć zaburzeń na międzynarodowych rynkach towarów rolnych i innych surowców, co może zwiększać presję na wzrost kosztów produkcji żywności. Zdaniem Dino z kolei napływ uchodźców z Ukrainy do Polski może prowadzić do zwiększonego popytu na produkty oferowane w marketach tej sieci.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wirtualnemedia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

  • Wraz z początkiem przyszłego roku wejdą w życie przepisy, wedle których dokonywanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą musi następować za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy w każdym przypadku, gdy stroną transakcji jest inny przedsiębiorca lub kiedy jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza 8 tys. zł.
  • Przepisy sprecyzowały również postępowanie w przypadku transakcji walutowych.
  • Zmiany w polskich przepisach skrytykowała już Konfederacja.
  • Zobacz także: “Ziobro finansuje, ABWera blokuje”. Bosak krytykuje brak strategii rządu

Koniec gotówki

Nowe przepisy sprawią, że gotówka przestanie być formą płatności dostępną dla przedsiębiorców, przynajmniej w części transakcji. Wraz z początkiem przyszłego roku wejdą w życie przepisy, wedle których dokonywanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą musi następować za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy w każdym przypadku, gdy stroną transakcji jest inny przedsiębiorca lub kiedy jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza 8 tys. zł.

Przepisy sprecyzowały również postępowanie w przypadku transakcji walutowych. Wówczas kwoty przelewów będą przeliczane według średniego kursu walut obcych Narodowego Banku Polskiego z ostatniego dnia roboczego je poprzedzającego.

Ustawodawca mocno więc ogranicza przedsiębiorcom obrót gotówkowy. Co istotne, czyni to bez szczególnych wymogów prawa unijnego, które milczy na temat tych limitów – zauważa Michał Kosiarski, radca prawny.

Krytyczne spojrzenie

Zdaniem rządzących zmiany, ograniczające użycie gotówki, mają służyć uszczelnieniu systemu fiskalnego. Trzeba bowiem zauważyć, że w przypadku transakcji cyfrowych bankom czy rządom łatwiej prześledzić ich dokonywanie. W przypadku rządu demokratycznego może to służyć przede wszystkim walce z tzw. szarą strefą. Natomiast, jeśli takie możliwości uzyskają rządy np. autorytarne czy totalitarne, transakcje cyfrowe mogą być ważną przesłanką pomagającą wytypować niewygodne dla władzy osoby, które miałyby paść ofiarą prześladowań. Znacznie łatwiej też odciąć niewygodną dla władz osobę od środków na koncie bankowym, niż zarekwirować gotówkę.

Zmiany w polskich przepisach skrytykowała już Konfederacja. Współtworząca ją Partia KORWiN poświęciła temu tematowi stosowny wpis.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

prawo.pl, nczas.com, twitter.com

Krzysztof Bosak

Krzysztof Bosak / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Już 15 maja wyjątkowa modlitwa za Polskę. Różaniec za pokój w naszym kraju

Bosak nawiązał do wpisu dziennikarza Salonu24, Marcina Dobskiego, który zasugerował, że wRealu24 jest finansowane przez fundusze podlegające Ministerstwu Sprawiedliwości.

Ziobro finansuje, ABWera blokuje, czyli całkowity brak strategii rządu PiS w kwestii ochrony polskiej sfery informacyjnej przed dezinformacją i ciągotki do wprowadzenia cenzury politycznej pod pretekstem nadzwyczajnych okoliczności wojennych – skomentował polityk Konfederacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com