[OPINIA] Waćkowski: PiS jest partią radykalnie prounijną

Jak co wybory politycy PiS będą po raz kolejny wmawiać naiwnemu elektoratowi, że ich partia ma realistyczny stosunek wobec Unii Europejskiej, sprzeciwia się coraz większej roli niewybieralnych brukselskich urzędników.

Podobnie jak w wielu innych sprawach Prawo i Sprawiedliwość działa w praktyce zupełnie inaczej niż deklaracje głoszone przez polityków tej partii.

PiS w swoim stosunku do UE niczym nie różni się od Koalicji Europejskiej. Warto na początku kampanii do Parlamentu Europejskiego przypomnieć prawdziwą twarz PiS wobec UE.

Prawo i Sprawiedliwość w referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej w 2003 roku namawiało polskich obywateli do głosowania na tak. Lech Kaczyński, mimo początkowych sprzeciwów głównie na użytek wewnętrzny w 2009 roku podpisał Traktat Lizboński. Parlament ratyfikował tę umowę także głosami większości posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Partia rządząca głosi konieczność wspólnej polityki energetycznej w ramach UE. Realizacja tego postulatu doprowadziłaby do stworzenia kolejnych etatów dla unijnych urzędników, zwiększyłaby się rola bezproduktywnej, niewybieralnej brukselskiej administracji. Unia Europejska byłaby jeszcze bardziej scentralizowana, jak jest w tej chwili. Unijne gremia dzięki temu mogłyby wpływać na umowy handlowe zawierane przez kraje członkowskie UE, co tylko zwiększyłoby siłę Niemiec w UE.

Warto wspomnieć, że większość czołowych polityków PiS i PO należała wcześniej do Akcji Wyborczej Solidarność lub do Unii Wolności. Koalicja AWS–UW parła do jak najszybszej integracji europejskiej. Za rządów koalicji AWS–UW zamknięto wiele zakładów przemysłowych.

„Zagranica” wie lepiej

Politycy PiS słusznie krytykują polityków PO za donoszenie na polski rząd do Brukseli. Niestety za rządów PO politycy PiS także donosili do Brukseli na polski rząd. Tego typu postępowanie świadczy, o totalnym zakompleksieniu polskich „elit” politycznych. Politycy tych ugrupowań jak widać uważają, że zagranica wie lepiej, jak powinny wyglądać rządy w Polsce. Tego typu postawy powinny być „nagradzane” przy urnach przez wyborców bowiem polskie sprawy załatwia się w Polsce. Nie używa się do pomocy Berlina, Brukseli, Moskwy czy Waszyngtonu.

Politycy PiS nieustannie podkreślają, że popierają Unię Europejską, Jarosław Kaczyński popiera stworzenie armii europejskiej. Powstanie europejskie armii zwiększyłoby rolę Niemiec.

Rząd PiS nigdy nie odciął się od politycznego projektu waluty euro. Oczywiście, politycy PiS na czele z premierem Mateuszem Morawieckim podkreślają jaka złotówka jest ważna. Jakoś trudno natrafić na opinię Mateusza Morawieckiego, kiedy był jeszcze doradcą Donalda Tuska, że przyjęcie euro jest skrajnie niekorzystne dla Polski. Gdyby tak było w mediach pisowskich cytowane, byłyby wypowiedzi Mateusza Morawieckiego z tamtego okresu. Sam Mateusz Morawiecki przez wazeliniarskich dziennikarzy zostałby ogłoszony geniuszem.

PiS = PO

Prawo i Sprawiedliwość zasiada w Parlamencie Europejskim we frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Do 2009 roku politycy PO wielokrotnie zapraszali europosłów PiS do wejścia w skład frakcji Europejskiej Partii Ludowej w PE. Europejska Partia Ludowa jest razem z grupami lewicowymi motorem centralistycznej polityki Brukseli. Politycy PiS jednak nie wykluczają przystąpienia do tej grupy politycznej po majowych eurowyborach. W przypadku wejścia do Europejskiej Partii Ludowej europosłowie PiS zasiądą w jednych ławach z politykami PO, PSL. Dla świadomych wyborców nie powinno to być żadne zaskoczenie bowiem PiS od PO, różnią się tylko nazwą.

Wytykanie hipokryzji polityków PiS wobec UE powinno być głównym zadaniem polityków Konfederacji, w elektoracie PiS nie brakuje ludzi, którzy mają krytyczny stosunek do UE. Jednocześnie nie dostrzegają skrajnie prounijnej działalności Prawa i Sprawiedliwości w praktyce.

autor:

Kamil Waćkowski
REKLAMA

Komentarze