REKLAMA

[OPINIA] Marcinkowska: Kryzys demokracji w Unii Europejskiej

[OPINIA] Marcinkowska: Kryzys demokracji w Unii Europejskiej

REKLAMA

Polityka jest aktywną zmienną w rozwoju społecznym człowieka i triumf obecnej formy demokracji jako systemu politycznego jest konsekwencją kolejnych zdarzeń zaistniałych w nowoczesnej Europie.

Jednym z najbardziej wpływowych wydarzeń o charakterze ogólnym był protest w Paryżu w 1968 roku, który nie dążył do dojścia do władzy, ale domagał się większej wolności i szczęśliwości w sferze prywatnej. Ten protest w połączeniu z upadkiem reżimów autorytatywnych i muru berlińskiego, oznaczał koniec epoki: dyktatur, zimnej wojny i zmianę myślenia społecznego.

Wszyscy wiemy, że Unia Europejska składa się 28 państw. Jednak nie wszyscy wiedzą, że jej struktura charakteryzuje się eufemistycznie nazywanym deficytem demokratycznym, czyli swoistą kwadraturą koła. Ponadto jej polityka jest silnie lewicująca i jednym z głównych celów jest stworzenie jednego państwa a w konsekwencji likwidacja tych co istnieją.

Na podstawie Traktatu z Lizbony 2009 Unia Europejska zwiększyła swoje uprawnienia, a co za tym idzie państwa członkowskie już nie posiadają wystarczającej demokratycznej legitymacji do samostanowienia. Powyższy traktat dał Unii Europejskiej znaczący wpływ na ustalanie wewnątrzunijnego kierunku politycznego i prawo do stanowienia między innymi w takich priorytetowych dziedzinach jak: bezpieczeństwo energetyczne, sprawiedliwość, imigracja, rolnictwo, fundusze unijne.

Jako że w tym roku będziemy obchodzić 10-lecie wejścia w życie Traktatu z Lizbony, pokusiłam się o małą analizę tego okresu, na podstawie której można dojść do jednoznacznego wniosku; jeżeli system demokratyczny nie jest w stanie zaoferować rozwiązań, jego akceptacja drastycznie spada, co powoduje społeczne niezadowolenie.

Na pierwszy plan wysuwa się Francja i „żółte kamizelki”. Kim są? Jest to ruch społeczny, bez lidera, bez kierownictwa, lub oficjalnych rzeczników, który zmobilizował setki tysięcy mężczyzn i kobiet z całej Francji, o bardzo zróżnicowanym pochodzeniu, wykształceniu i wieku. Siła tego ruchu drzemie w wielkiej solidarności moralnej przeciętnego Francuza, który mieszka i pracuje w małych miasteczkach, tam ma rodzinę oraz przyjaciół. W przeciwieństwie do elit społecznych, intelektualnych i kulturalnych, mieszkających w dużych miastach, które zawsze uważały, że głęboka Francja jest „archaiczna” i „prowincjonalna”. Jednym słowem „żółte kamizelki”, to bunt przeciętnej Francji przeciwko paryskim elitom, które reprezentuje Emmanuel Macron. Przeciwko czemu protestują? Podniesieniu cen paliwa, ogólnej drożyźnie, utracie walorów życia, możliwości samostanowienia peryferyjnej Francji i centralizacji zarządzania z Paryża. Mimo działań rządu francuskiego, na dzień dzisiejszy nikt nie potrafi przewidzieć wyniku tego protestu.

REKLAMA

Następnym punktem, jest skomplikowana sytuacja w Hiszpanii. Katalonia i jej dążenia do oddzielenia się od Hiszpanii i stworzenia republiki, za która podąża Pais Basco i Galicja. Rządy Pedro Sancheza (partia socjalistyczna POSE), który doszedł do władzy poprzez wotum nieufności w porozumieniu i przy poparciu skrajnie lewicowej partii Podemos, oraz kilku małych partii separatystycznych. Wysokie bezrobocie, ciągle rosnące ceny paliwa, elektryczności, a co za tym idzie wszystkich innych produktów powoduje wzrost niezadowolenia społecznego. Zapowiadana ekshumacja Francisco Franco, która niepotrzebnie rozdrapuje zabliźnione rany, w zdecydowany sposób podgrzewa nastoje społeczne. Aczkolwiek Sanchez ogłosił przedterminowe wybory, jednak do 28 kwietnia wszystko może się zdarzyć co sprawia że, Hiszpania stoi przed wielka niewiadomą.

Włochy, sytuacja w tym państwie europejskim wydaje się być patowa. Obniżenie jakości życia, systematyczne wprowadzanie sytemu multikulturowego i zwiększenie napływu emigracji nielegalnej. Nie można się dziwić, że w takim środowisku wzrosła tęsknota za przybyciem silnego przywódcy? Odzwierciedleniem czego jest wygranie wyborów przez populistyczną partię Ruch Pięciu Gwiazd, łączącą w sobie stanowiska przypisywane obu końcom ideologicznego łuku. Co z takiego koktajlu może powstać nikt nie jest wstanie przewidzieć.

Grecka tragedia pokazała jak bardzo niedoskonały jest system gospodarczy w UE. Rozgoryczeni z rządów Samarasa Grecy, doprowadzili do władzy małą skrajnie lewicową partię Syriza, liderowaną przez Alexisa Tsiprasa. Jak się okazało nie był to najlepszy wybór, ten zagorzały antykapitalistyczna po dojściu do władzy wprowadził te same środki i metody co uprzednio odrzuceni konserwatyści. Nastąpiło kolejne rozczarowanie i nikogo już nie dziwią układy Tsiprasa z partiami pro-faszystowskimi. Prawo lub lewo, starzy lub nowi politycy, wszystko wydaje się takie samo. Ostatnie newsy podają, że Tsipras podziękował Panosowi Kammenosowi przywódcy ANEL za współpracę i zapowiedział kierowanie rządem mniejszościowym. Jak można przypuszczać sytuacja w Grecji jest skomplikowana i bardzo trudna do przewidzenia.

Polska jako członek Unii Europejskiej tak jak inne państwa znajduje się w trakcie głębokich zmian, które powoli wchodzą w nasze życie i w sposób bezkompromisowy je zmieniają. Czy jesteśmy zadowoleni z tych innowacji narzucanych nam odgórnie, czy mamy wpływ na nasza przyszłość, czy wiemy jaka będzie Polska za kilaka lat?

Można wymieniać kolejne państwa należące do Unii Europejskiej, ale zawsze dojdziemy do takiej samej konkluzji, wzrasta niezadowolenie społeczne i w tym historycznym przeglądzie kryzysu demokracji nawet Niemcy nie są wyjątkiem.

Unia Europejska przeżywa poważny kryzys, a dotknięte nim państwa ograniczone Traktatem z Lizbony nie mają możliwości rozwiązania tego problemu, co nie służy poprawie tej ponurej sytuacji. Z drugiej strony Unia Europejska jako taka, wzmacnia swoja władzę, na bazie rosnącego deficytu demokracji.

Jeszcze ile razy europejczycy będą chcieli iść do urn i głosować, bez możliwości wpływu na politykę która ich dotyczy.

autor:

Ewa Marcinkowska
REKLAMA

Komentarze