REKLAMA

[OPINIA] Lanuszny: O sojuszu Hitlera ze Stalinem słów kilka

[OPINIA] Lanuszny: O sojuszu Hitlera ze Stalinem słów kilka

REKLAMA

23 Sierpnia 2019 r. obchodziliśmy 80. rocznicę  paktu Ribbentrop- Mołotow (inaczej pakt: Hitler – Stalin), a 1 września 2019 r. świat będzie obchodził 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, niewyobrażanej hekatomby jaka spotkała ludzkość, w wyniku której śmierć poniosło 60 milionów ludzi. Gigantyczne starty poniosło też państwo i naród polski. Straty osobowe, materialne, terytorialne oraz kulturalne były ogromne!

Przy tak emocjonujących rocznicach toczą się też spory polityczne oraz historyczne. Jednym z takich tematów budzący emocje jest kto oprócz III Rzeszy Niemieckiej był odpowiedzialny za wybuch II wojny światowej. Kwestia ta ma też znacznie polityczne oraz propagandowe. Szczególnie w narracji historycznej dzisiejszej Rosji jest to przestrzegane, a konkretnie żeby czasem współodpowiedzialnością za wybuch II wś nie obarczać Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich. No i tu jest problem…

Przytoczymy kilka wydarzeń z okresu od 01 września 1939 r. kiedy to III Rzesza Niemiecka zaatakowała Polskę do 22 czerwca 1941 r., gdy niemiecki Wermacht dokonał inwazji na ZSRS.

– 17 września 1939 r. – Armia Czerwona wchodzi na tereny wschodniej Polski (zdradzonej wcześniej przez „sojuszników” francuskich i brytyjskich) będącej w stanie wojny z III Rzeszą. Formalnie Polska wojny nie wypowiada sowietom, co i tak nie zmienia faktu, że w praktyce doszło do agresji militarnej na Polskę. Sowieci na okupowanych terenach dopuścili się grabieży dóbr publicznych oraz prywatnych. Armia Czerwona i NKWD dokonały licznych zbrodni, w tym także na cywilach. Polskich jeńców wywożono do ZSRS, część z nich – około 21 tyś – została zamordowana przez NKDW wiosną 1940 r. (patrz: Zbrodnia Katyńska).

REKLAMA

– 22 września 1939 – Defilada wojskowa oddziałów niemieckich i sowieckich w Brześciu (przed wojną stolica woj. Poleskiego), miała symbolizować miażdżąca przewagę obu armii nad dogorywającymi wojskami polskimi, ale również pokazać opinii publicznej sojusz pomiędzy dwoma totalitarnymi państwami. 

– 30 listopada 1939  – marzec 1940, „Zimowa Wojna” czyli wojna sowiecko-fińska. Oczywiście agresorem tu była Armia Czerwona. Finlandia jednak nie ugięła się. Sowieci stracili w tej wojnie ponad 100 tys. żołnierzy, a w znaki dali się im m.in. fińscy snajperzy. Ostatecznie ZSRS masą ludzką przechylił wynik wojny na swoją korzyść i w wyniku porozumień pokojowych stał się formalnym zwycięzcą wojny, zyskując skrawek terytorium fińskiego. Jednak propagandowo ZSRS nic w tej wojnie nie zyskało. Starcia z wojskami fińskimi pokazały słabość armii czerwonej na wielu płaszczyznach, dodatkowo szybki pokój był też na rękę Stalinowi, gdyż alianci zachodni nie wykluczali pomocy militarnej Finlandii.

– Czerwiec 1940. ZSRS zaanektował państwa bałtyckie – Litwę, Estonię i Łotwę. Rok wcześniej po agresji na Polskę Sowieci podpisywali umowy „partnerskie” z państwami bałtyckimi, Litwie nawet przekazano Wilno wcześniej zagrabione Polsce. Jednak wszystko była to gra na czas, aby w tych państwach potworzyć swoje bazy wojskowe, a potem stawiać ultimatum władzom państw bałtyckich.  W wyniku tych działań np. ostatni przedwojenny prezydent Estonii Konstatin Pats został deportowany w głąb ZSRS, zmarł w 1956 r., jako represjonowany dysydent. O wiele gorszy los spotkał ówczesnego prezydenta Łotwy Karla Ulmanisa, który został aresztowany przez NKWD, wywieziony w głąb ZSRS, gdzie zmarł w 1942r. Jedynie litewski prezydent Antanas Smetona zdążył uciec do Niemiec, a następnie do Szwajcarii i USA. Dla narodów bałtyckich była to jawna okupacja z wszystkimi jej negatywnymi konsekwencjami i do dzisiaj tak to jest postrzegane, co oczywiście bardzo nie jest na rękę rosyjskiej „narracji” historycznej.

-W czerwcu 1940 r. Stalin postawił też ultimatum Rumunii żądając Besarabii i Północnej Bukowiny.  Wojska rumuńskie były za słabe, aby przeciwstawić się zasobom ludzkim Armii Czerwonej. Sowiety po wejściu na te tereny pomimo braku oporu ze strony Rumunów dokonywały prowokacji, aresztowań i represji na miejscowej ludności. Co ciekawe komunistyczna propaganda, podobnie jak w przypadku Polski w wrześniu 1939 r., powoływała się na prawo-człowiecze fanaberie dotyczące mniejszości narodowych będących pod „pręgierzem” obcej etnicznie władzy, cyt: „ Rząd sowiecki uważa, że ​​problem Besarabii jest organicznie związany z kwestią przyłączenia do ZSRR tej części Bukowiny, której populacja jest w dużej mierze powiązana z Ukrainą sowiecką zarówno przez wspólnotę losów historycznych, jak i wspólnotę języka i składu narodowościowego, taki akt byłby jeszcze bardziej oczywisty, gdyż przekazanie północnej części Bukowiny do ZSRR może w istocie, choć w niewielkim stopniu, stanowić rekompensatę za wielkie straty, jakie ZSRR i ludność Besarabii poniosły ze względu 22-letnią dominacją Rumunii w Besarabii”.

Można tu szukać obiektywnych uzasadnień, jednak tam gdzie nogę postawił Sowieta ciężko było o poprawę losu. Besarabia szybko się o tym przekonała i na „dobrodziejstwa” komunistyczne nie trzeba było długo czekać. Głód, prześladowania, eksploatacja regionu, wypędzenia miejscowej ludności i zastępowanie jej rosyjskimi osadnikami.

Wszystkie powyższe działania ZSRS i jej dyktatora Józefa Stalina były konsekwencją paktu Ribbentrop -Mołotow, gdzie w tajnym protokole do oficjalnej umowy o nieagresji Niemcy i Sowieci podzielili się strefami wpływu w Europie Środkowej oraz w państwach bałtyckich razem z Finlandią. Umowa sowiecko- niemiecka została formalnie potwierdzona następnym traktatem z 28 września 1939 r. o granicach i przyjaźni III Rzesza – ZSRR. Dwa zbrodnicze totalitaryzmy zawęziły więc sojusz.

Dzisiejsza narracja historyczna, a de facto propaganda kremlowska stara się dezawuować pakt Stalina z Hitlerem. Kremlowscy „historycy” wypominają Polsce umowę z III Rzeszą z 26 stycznia 1934 r. Była to jednak umowa o nieagresji (w tamtym okresie umowy bilateralne były normą) i bez żadnych tajnych załączników. Dwa lata wcześniej Polska z ZSRS podpisała podobny pakt o nieagresji. Kreml także wypomina Polsce branie udziału w rozbiorze Czechosłowacji. W Polsce nikt tego  wydarzenia nie neguje, ale też nie można poddawać się kremlowskiej hipokryzji. Polacy na Zaolziu nie głodzili, nie mordowali, nie grabili tamtejszej ludności.  

W rosyjskiej narracji II wojna światowa zaczyna się de facto od 22 czerwca 1941 r., kiedy III Rzesza dotychczasowy sojusznik dokonała inwazji na ZSRS. Ja osobiście nie mam problemu z tym, aby jasno mówić, że przez następne dwa lata aż do lądowania zachodnich aliantów na Sycylii ciężar walk z niemieckim Wermachtem był na barkach Armii Czerwonej, jednak nie można z racji choćby szacunku dla ofiar zapominać o zbrodniczej polityce komunistycznego Związku Sowieckiego w Europie Środkowej i krajach bałtyckich na mocy porozumień z III Rzeszą niemiecką.

Przed wybuchem II wojny światowej dyktator sowiecki Józef Stalin dyplomatycznie grał na dwa fronty, by ostatecznie obrać kierunek na współpracę z innym zbrodniczym totalitaryzmem. Sowieci doskonale wiedzieli co Hitler szykuje i do czego dąży. Przez dwa lat mu w tym nie przeszkadzali, a wręcz na tym korzystali, a agresji na Polskę dokonali 16 dni później po ataku niemieckim.

Nie mówię od razu, że ZSRS jest tak samo odpowiedzialny za wybuch II wś jak III Rzesza Niemiecka, chociaż takie głosy też się pojawiają. Niech historycy dalej badają. Jednak nie jest relatywizowaniem historii mówienie, że było państwo obok nazistowskich Niemiec, które dało przyzwolenie na okrutne zbrodnie i również same tych zbrodni dokonywało. Relatywizowaniem, a wręcz zakłamywaniem historii jest właśnie o tym nie mówić…  Na końcu warto wspomnieć o faux paux dyplomatycznym państw demokratycznych – Francji Wielkiej Brytanii w szczególności wobec nazistowskich Niemiec, ale też i ZSRS. Błędne decyzje i analizy dyplomatyczne zamiast, ograniczać działania tych państw powodowały ich większą intensyfikacje, co w konsekwencji miało pewien wpływ na wybuch wojny. Ale to jest temat na osobną rozprawkę

autor:

Jacek Lanuszny
REKLAMA

Komentarze