REKLAMA

[OPINIA] Korus: O Białymstoku i zagadnieniu oporu wobec deprawatorów

[OPINIA] Korus: O Białymstoku i zagadnieniu oporu wobec deprawatorów

Dnia 21 lipca 2019 roku odbyła się pierwsza „parada równości” w Białymstoku. Minęło już kilka dni od tych wydarzeń, toteż nadszedł czas by na ich przykładzie chłodno przemyśleć kwestie z nimi związane, pochylić się nad możliwościami przeciwdziałania rozlewającej się na całą Polskę ideologii LGBT oraz nad przyczynami wzrostu ich popularności.

Rozważania zacząć trzeba od przybliżenia obecnej sytuacji. W ostatnim czasie w wielu dużych miastach Polski pierwszy raz przeszły parady równości nie napotykając żadnego skutecznego oporu. Do przewidzenia było, że sytuacja z różnych względów potoczy się inaczej w przypadku Białegostoku. Mieszkańcy, organizacje narodowe i środowiska kibicowskie stawiły czynny opór w kontrmanifestacji. Padały niecenzuralne słowa i
dochodziło pojedynczych bójek. Policja rozwiązała problem swoimi zwyczajnymi metodami postępowania używanymi przeciwko środowiskom konserwatywnym – pałką i tarczą. Ostatecznie MSWiA potępiło jakąkolwiek przemoc przeciwko drugiemu człowiekowi i podjęło się ścigania wszystkich agresorów.

Na świeżo na profilu Twitterowym napisałem, że „dobrzy ludzie są ostrzeliwani przez policję”. Od tego warto zacząć. To są ludzie, którzy stanęli po stronie dobra definiowanego przez naszą cywilizację, kulturę i ostatecznie religię. Uczestnicy protestów mieli chęć wyjść na ulicę i stanąć w obronie porządku społecznego, w którym się wychowali oni i ich dziadkowie. Nieprzypadkowe jest użycie słowa „chęć”. W Polsce nie musimy mieć odwagi by optować za normalnością – poprawność polityczna, pseudo tolerancja (afirmacja) i autocenzura społeczna nie zaszła tak daleko jak na zachodzie. U nas klasycznie na przeszkodzie stoi bierność społeczna. Jeśli ktoś by powiedział, że nie interesują go niebezpieczne i stresujące wydarzenia to odparłbym, że nie ma obowiązku stania w pierwszym szeregu kontrmanifestacji. Co więcej, dynamiczna kontrmanifestacja to nie jedyny sposób sprzeciwu – z pewnością wielu ludzi mogłaby irytować niecenzuralna atmosfera, toteż z pomocą przychodzą akcje różańcowe i pikniki rodzinne. Tutaj należy się serdeczne podziękowanie wszystkim Polakom, którzy aktywnie i pokojowo manifestowali swoją niezgodę z postulatami afirmacji zaburzeń i deprawacji dzieci.

Oczywiście jak często bywa w przypadku takich wydarzeń doszło to przypadków użycia siły przez kontr manifestantów w stosunku do uczestników parady. Należy to jasno powiedzieć, że zarówno z punktu widzenia prawa jak i naszej moralności jednoznacznie złe jest inicjowanie agresji. Niestety pojedyncze bójki, a raczej drobne przepychanki i tarcia stały się powodem do spacyfikowania całego oporu przeciwko szkodliwej idei. Na dzień dzisiejszy oficjalnie nie zgłosił się żaden poszkodowany i zgodnie z aktualnymi informacjami nie ma rannych uczestników po żadnej ze stron. Z tego powodu policja podjęła niesłuszną decyzję. Szturm, użycie granatów i pał spowodowały kolejną falę agresji i bez wątpienia pogorszyło społeczne zaufanie do policji. Znacznie rozsądniejszym wyjściem z tej sytuacji byłaby próba obezwładnienia i aresztowania osób odpowiedzialnych za haniebne ataki oraz szukania sprawców po wydarzeniu. Ostatni punkt został w populistyczny sposób wdrożony w życie i niestety w wyniku trwającej pokazowej łapanki ucierpi wiele uczciwych i niewinnych ludzi. Większość z nas zapewne zna kogoś kto w przeszłości w jakiś sposób ucierpiał w wyniku uczestnictwa w różnych manifestacjach i znalezienia się w złym miejscu o niewłaściwej porze. Takie działania nie tylko mogą zrujnować ludziom szansę na przyszłość, ale co równie ważne zniechęcają od udziału w kolejnych wydarzeniach tego typu. W gruncie rzeczy w większości przypadków dobrzy ludzie ponoszą konsekwencje chuligańskich czynów, których nie popełnili lub takich które nie musiały się wydarzyć.

Z tego miejsca należy rozpatrzyć kontekst polityczny takiej decyzji. Policja podlega pod Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. To oznacza, że wszystkie zalecenia postępowania i ostateczne słowo w sprawie strategii działania służb porządkowych należą do rządzących polityków – w tym przypadku przynależnych do Prawa i Sprawiedliwości. Pozwala to nam wyciągnąć wniosek, że partia rządząca mieniąca się konserwatywną sprzyja ruchowi afirmacji zaburzeń seksualnych co najmniej poprzez niszczenie zarodka inicjatywy w naszym biernym narodzie. Można by się w tym miejscu rozwodzić nad taktycznymi celami i korzyściami, jakie PiS tą reakcją chciał osiągnąć, ale istotniejsza jest warstwa ideowa – rząd próbuje być neutralny w kwestiach, w których konserwatywny rząd bezstronnym być nie może. Nagonka na przypadkowych ludzi z pewnością nie przysporzy rządowi sympatyków po prawej stronie polityki, zaś ruchy anty kultury nie dadzą się przekupić jednorazową akcją – długofalowo interesuje ich bezwarunkowe zaakceptowanie wszystkich postulatów zarówno jawnych jak i ukrytych. Jest to nie pierwszy raz, kiedy pragmatyzm i wola neutralności partii rządzącej przyćmiewa niesiony na ich ustach konserwatyzm. Jakkolwiek przemoc wobec bezbronnych uczestników parady jest niedopuszczalna i agresorzy słusznie są poszukiwani, to sposób wykonywania tych czynności i wykorzystywanie tej sprawy do własnych gierek politycznych jest wysoce niewłaściwym zachowaniem.

Znaleźliśmy się w sytuacji, w której znalezienie skutecznych metod oporu wobec wszędobylskiej promocji zaburzeń jest niezbędne dla uchowania tradycyjnego ładu i moralności w narodzie. Na paradzie w Białymstoku było to około 800 osób w tym większość osób zgodnie z obserwacjami różnych komentatorów była spoza miasta i należy do stałych bywalców takich wydarzeń. Przy obecnym poziomie bierności społeczeństwa, reklamie w popkulturze i wsparciu ze strony wielkich korporacji liczba uczestników parad będzie rosła. Niepokojący jest fakt, że spora część uczestników to młodzież poniżej 18 roku życia. W takich okolicznościach obóz rządzący obiera drogę, którą podążyły elity państw zachodnich
kilkadziesiąt lat temu – drogę milczenia. Miałaby ona odnieść skutek dzięki samo kompromitacji nachalnych środowisk promujących ideologię promocji zaburzeń oraz dzięki małemu zaangażowaniu społeczeństwa spowodowanego wewnętrznym oporem kulturowym i religijnym. Doświadczenie państw zachodnich obala te tezy – kultura nie chroni przed wywrotowcami społecznymi, ponieważ kultura jest plastyczna, a „artystami” kształtującymi kulturę są ludzie sprzyjający wywrotowym środowiskom LGBT. Kompromitacja w oczach
większości ludzi owszem ma miejsce i jest ona bezustanna, ale dzięki temu ich środowisko i ich postulaty są ciągle w centrum uwagi, a społeczeństwo po jakimś czasie oswaja się z częścią z nich. Zmiany dokonują się metodą małych kroczków. Podobnie dzieje się z zakażeniem – ignorowanie problemu powoduje gangrenę i konieczność amputacji kończyny, a nawet śmierć. Absurdalne więc jest pozwolenie potencjalnej bakterii na mnożenie się w ciele, jeśli mamy potwierdzone przypadki zgonów w podobnych przypadkach.

Najskuteczniejszy sposób ograniczenia wpływów rosnącego nam lobby ideologii LGBT jest w rękach polityków. Sposobem tym jest ustawowe zabronienie propagowania ideologii LGBR, marksizmu i deprawacji dzieci, tak aby nie pozostawiono wątpliwości co to oznacza. Nie można by dopuścić do interpretacji tych zapisów – muszą być klarowne i oczywiste, skonstruowane tak, aby nasi przeciwnicy polityczni nie mogli obrócić ich znaczenia jak obecnie próbują z artykułem 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polski o zasadzie ochrony rodziny. Tymczasem politycy PiS w Sejmie nie dopuszczają myśli o takim rozwiązaniu problemu. W tej kwestii należy pokładać nadzieję w partiach „na prawo od PiS”, a to wymaga narodowego otrzeźwienia, które im szybciej nastąpi tym lepiej.

Wracając do tematu samej parady – środowiska narodowe i konserwatywne podjęły próbę utrzymania normalnego obyczaju na naszych ziemiach. Marsze, kontrmanifestacje, modlitwy, pikniki, akcje uświadamiające, artykuły i wystąpienia publiczne to jedne z metod stawiania oporu. Wszystkie one są potrzebne i wzajemnie się uzupełniające, jednakże liczba uczestników wciąż jest zbyt mała. Oczywiście im aktywniejsza forma sprzeciwu tym lepiej, o ile nie przekracza granicy nietykalności drugiego człowieka. Kontrmanifestacji musi być znacznie więcej, a to wymaga szerszego włączenia się do sprawy najpierw grup kibicowskich, a następnie bardziej lub mniej konserwatywnych Polaków nie zgadzających się z kierunku w jakim nasza kultura zmierza.

To opór jaki jest w zasięgu ręki zwykłych ludzi, jednakże moralny obowiązek sprzeciwu wobec deprawacji ciążący na człowieku jest tym większy im większe są jego możliwości i oddziaływanie społeczne. O milczącej i hańbiącej postawie polityków i liderów wielkich partii sejmowych nie ma sensu się więcej rozwodzić. Natomiast pozytywnym zaskoczeniem okazało się wsparcie ze strony polskich hierarchów Kościoła katolickiego. Warto wyróżnić abp Tadeusza Wojdę, który przed paradą obnażył szydercze nastawienie do wiary i tradycji ze strony aktywistów wrogiej ideologii, jednocześnie wsparł wizję chrześcijańskiej rodziny. Również ospały episkopat przy okazji potępienia agresji chuliganów jasno powiedział, że w imię miłości do bliźnich nie można zaprzestać nazywania grzechu po imieniu. Opór wyższych hierarchów może osiągnąć większe skutki, dlatego jest tak bardzo pożądany. Pozostaje mieć nadzieje, że w przyszłości będziemy mogli liczyć na jeszcze większą pomoc ze strony Kościoła. Episkopat powinien mieć odwagę stanąć otwarcie w pierwszym szeregu trwającego sporu cywilizacyjnego.

Nie bez znaczenia jest dobry wizerunek. Aktywiści promujący dewiacje sprytnie przedstawiają się jako mili, kolorowi, weseli ludzie, tworząc otoczkę niewinności i słuszności głoszonych przez nich przekonań. Ukazują się jako bici, prześladowani i niezrozumiani przez – jakby to oni ujęli – ciemnogród, pseudokibicowskich karków i nazistów. W Polsce świadomość omawianej tematyki jest wciąż niska, co może potwierdzać niskie
zainteresowanie w skali kraju. Z tego powodu niezwykle istotne jest, abyśmy nie dali się oczerniać – wiemy jak zręcznie telewizja potrafi spreparować materiał i dorobić do niego własną historię. Receptą długofalową jest rozwój niezależnych telewizji stojących po stronie niepodważalnych wartości, jakie promujemy. Nie wiadomo czy kiedykolwiek będą one mieć oddziaływanie tak duże jak stare stacje telewizyjne – do tego czasu nie możemy dać się sprowokować. Używanie przemocy fizycznej pomoże środowiskom ideologii LGBT stworzyć i utwierdzić przekonanie o prymitywności, bezradności i złu bijącym z środowisk katolickich, konserwatywnych i narodowych, a jednocześnie poprawić swój własny wizerunek. Inną konsekwencją używania przemocy może być zniechęcenie bardziej umiarkowanych konserwatystów od czynnego promowania naszych wartości – nie tylko z powodu wspomnianego strachu przed konsekwencjami aresztowań, ale z powodu indywidualnych problemów wizerunkowych. Oczywiście wspomniane kwestie to aspekt dodatkowy – naturalnie, znakomita większość konserwatystów, nawet umiarkowanych unika przemocy przede wszystkim ze względu na zasady moralne oparte na nauczaniu Kościoła. Przeciętny, mało zaangażowany człowiek o konserwatywnych poglądach nie da się chętnie zmieszać z agresywnymi chuliganami. Niestety, trzeba jasno powiedzieć, że zwyczajny człowiek nie jest tak ofiarny i nie poświęci swojej reputacji, a w skrajnych przypadkach kariery dla idei. Zwyczajny człowiek jest często oportunistą idącym za tłumem, za tym co popularne i obecne dookoła. Nawet jeśli jego postawa nie będzie tak oportunistyczna, to nie będzie czuł się na siłach do otwartego manifestowania swojej kultury, moralności i ogólnego stylu bycia – dobrze by było, jeśli w takim scenariuszu konserwatyzm przetrwałby w zaciszu domowym. To oznacza, że wsparcie większości ludzi jest obarczone warunkiem przewagi siły, popularności naszej idei i dobrego wizerunku. Wizerunek jest bronią naszych przeciwników, którzy promują swoje ideologie, a osłabiają nas, dlatego powinniśmy przykładać do niego
więcej uwagi niż dotychczas.

Zmierzając do końca, cieszy fakt, że ideologia LGBT po fali mniejszych sukcesów w Polsce napotkała na mur. Z wielu wspomnianych powodów, źle, że cechował się on przemocą. Fakt mobilizacji społecznej i duchowieństwa nastraja pozytywnie, ale nie możemy odpuścić. Oczywiście jest to jedynie wstęp do całego zagadnienia i każdy akapit zasługuje na osobne dużo dłuższe opracowanie. Potrzeba znacznie więcej analiz i rozważań samej problematyki jak i strategii skutecznego rozwiązania problemu jaką powinniśmy obrać w przyszłości.

autor:

Ernest Korus
REKLAMA

Komentarze