REKLAMA

[OPINIA] Błaszkowski: III RP – czyli czego nie wiemy o Mateuszu Morawieckim

[OPINIA] Błaszkowski: III RP – czyli czego nie wiemy o Mateuszu Morawieckim

REKLAMA

Wiemy, że jako nastolatek był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa za ojca Kornela i to dość brutalnie, łącznie z próbą zakopania w lesie, w jamie, którą już kopał. Ten czas zahartował go i co ważne nie złamał. Zachował w sobie pewien polityczny idealizm, którym stara się zarażać jako premier. Studia historyczne uczyniły go zawodnikiem wagi ciężkiej w rozmowie z politykami zachodu w kwestii imponderabilii, co mieliśmy okazję wielokrotnie słuchać. Doskonała pamięć i zdolność do analizy finansowej uczyniły z niego kompetentną osobę do sprawowania służby państwowej. Nawet posiadanie z małżonką czworga dzieci wyróżnia go pozytywnie w antynatalistycznym społeczeństwie III RP.

Jednak ma w sobie pewną cechę, którą pchnęła go do czynów kładących się cieniem na jego życiorysie i których dziś pewnie żałuje (piarowo?). Ta cecha to pragmatyzm w zapewnieniu sobie i rodzinie finansowego komfortu, który realizował poprzez karierę w instytucjach finansowych. Wielokrotnie powtarzany przez opinię publiczną zarzut, że jest z „banksterów” nie jest bezpodstawny. Widać u Morawieckiego pewne rozchwianie między idealizmem a pragmatyzmem.

Teraz czas na dowody.

Anna Kondrasiuk w programie TVP Info „Studio-Polska” zarzuciła, że wraz z objęciem posady przez Morawieckiego w BZ WBK, bank ten zaczął udzielać kredytów we frankach nie chcąc pozostawiać w tyle za konkurencją. Jednocześnie wyciąga oficjalne pismo Banku z 2005 r. do nieznanego bliżej obywatela Pietraszkiewicza, w którym znalazło się stwierdzenie, że pożyczki we frankach są toksyczne i w przyszłości będzie problem z ich spłacaniem.

REKLAMA

Rzeczywiście, Morawiecki w maju 2007 (w BZ WBK od 1998 r). objął stanowisko prezesa zarządu tej instytucji po Jacku Kseniu i od tego momentu zaczęło się „wciskanie” franków. Sam Morawiecki jako prezes banku też zaciągnął w tamtym czasie sowity (wart ponad 2 mln zł) kredyt we frankach szwajcarskich. Jako, że BZ WBK dość późno wszedł na rynek kredytów frankowych nie dorobił się wielkiego „toksycznego portfela” to jednak pod kierownictwem nowego prezesa bank kupił warszawski Kredyt Bank, instytucję zapchaną kredytami frankowymi. W sumie grupa BZ WBK dorobiła się wartego ok. 15 mld zł portfela takich produktów. Za wiedzą, zgodą i akceptacją prezesa Morawieckiego. Dziwny fachowiec. A może po prostu chciał sam wziąć kredyt we frakach, ale po promocji od banku, w którym pracował. Gorzej, na Światowym Forum w Davos kłamał, że BZ WBK był jedynym bankiem nie udzielającym toksycznych kredytów. Był i owszem, ale do 2007 roku.

Pragmatyzm premiera Mazowieckiego dał znać o sobie jeszcze w innej kwestii, kojarzonej z „najdroższą” autostradą Europy. Otóż był członkiem Organu Nadzorczego Domu Maklerskiego BZ WBK (wykreślony 14.10.2014 r. z KRS), którego 2 członkowie zasiadają (zasiadali?) w ogranie nadzoru Autostrady Wielkopolskiej S.A. , a będącej we władaniu spółek zmarłego Jan Kulczyckich Holding.

Może ktoś kiedyś wyjaśni o co chodzi w uniach personalnych tych mocnych graczy kapitałowych w Polsce: Źródło

O zawładnięciu PiSu przez pro-syjonistyczny, amerykański neokonserwatyzm nie wspominam, jeszcze nie wiemy na ten temat wszystkiego. Poczekamy na zatrute owoce. I będą się one wiązały z osobą Mateusza Morawieckiego.

autor:

Piotr Błaszkowski
REKLAMA

Komentarze