REKLAMA

[OPINIA] Biniewski: Radykalizacja, Rewolucja, Demokracja, Hierarchia

[OPINIA] Biniewski: Radykalizacja, Rewolucja, Demokracja, Hierarchia


Konserwatyści musicie się radykalizować!

Nacjonaliści (należy tu podkreślić, że nacjonalizm nie jest synonimem faszyzmu, że polski nacjonalizm nie przypomina tego hakatystycznego czy czarnosecinnego, że dzięki niemu naród polski przetrwał najtrudniejsze wieki), wierzący w Boga, odwieczne i niezmienne prawa natury. Przekonani, że rodzina jest wyłącznie związkiem kobiety i mężczyzny, i ma pierwszeństwo w wychowaniu dzieci, pewni, że siła, ciągłość i przyszłość narodu jest w jego homogeniczności.

Nie wolno nam onieśmielić się fałszywie pojętej tolerancji, miłości, równości czy miłosierdziu. Milcząc, krygując się, oddając pole do dyskusji i ulegając fałszywie pojmowanej tolerancji pozwalamy na włożenie stopy w drzwi. Jest potrzeba bezkompromisowej, twardej obrony prawdy, tradycji, narodowej odrębności i tożsamości.

Ofensywa i jej skutek

Rewolucja kulturowa pożarła już Szwecję, żre zachód Europy i z wilczym apetytem dobrała się do naszego kraju. Atakuje sfery, które konstytuują Naród, jego duszę, jego tożsamość. Atakuje rodzinę i pojedynczego człowieka.

Ponownie rodzina przedstawiana jest jako miejsce represji i przemocy – szczególnie wobec kobiet. Kobietom proponuje się emancypacje od patriarchalnej rodziny, bo tylko poza nią znajdą wolność, szacunek i przestrzeń do zaspokojenia najskrytszych potrzeb (proszę zwrócić uwagę na niemal regularnie pojawiające się „zwierzenia” kobiet drukowane w GW. Uskarżają się w nich na życie jakie wiodą w swojej – tradycyjnej- rodzinie i renesans życia jakiego doświadczyły poza nią – po rozwodzie, spontanicznym odejściu, romansie z inną kobietą – dumnie odkryły, że są biseksualne).

Pojedynczego człowieka natomiast konfrontuje się z nową antropologią (rasa białych pochodzi od śniadych), seksualnością (panseksualizm) i proponuje się zanegowanie obowiązującej kultury, religii i nauki jako wstępu do prawdziwej wolności. 

Logocentryzm, dzięki któremu mamy uporządkowane myślenie i pojmowanie znaczenia języka, dzięki któremu możemy odsiewać fałsz od prawdy, spychany jest do lamusa przez nowo-lewicowych naukowców zasilanych grantami z europejskich funduszy.

Jeśli jeszcze uda się zdyskredytować Kościół Katolicki i odebrać mu autorytet do moralnego nauczania, jeśli przestanie być miejscem emanacji duchowości i zjednoczenia narodu wokół chrześcijańskiego ducha, to powstanie pustka aksjologiczna, w którą włoży się relatywizm i skrzętnie podsuwane „nowoczesne”, „demokratyczne”, empatyczne wartości…”miłość to miłość”… „zero cukru zero uprzedzeń”.

Będzie to początek nowego anarcho-porządku. Jednostki, grupy będą mogły prowadzić niemal dowolną aktywność, w dowolnym kierunku, jednak suma tych aktywności będzie skierowana przeciwko nim w wymiarze narodu, a porządek wynikać będzie z przewidzianych, zaplanowanych skutków.

Podzieleni przez demokrację, silni dzięki hierarchi

Zbyt długo czekaliśmy na zdecydowaną reakcje hierarchów KK wobec tzw. marszy równości propagujących nową ideologię (przykładem kłamstwa albo braku głębszej refleksji i rozpoznania środowiska są słowa byłego już księdza J. Kachnowicza, który powiedział, że „LGBTQ to ludzie, a nie ideologia”. Ruch LGBTQ jest ideologią ponieważ środowisko podziela takie same poglądy. Skupione jest na jednostce i jej roli w społeczeństwie oraz instytucjach, i chce osiągnąć wspólne cele, które pozostają akceptowane o tyle, o ile są zgodne z subiektywnym odczuciami interesu tego środowiska ).

Niedobrze się stało, że Kościół Katolicki nie mówi jednym głosem. Z jednej strony są bezkompromisowi obrońcy prawdy w osobach abp. Jędraszewskiego, abp. Gądeckiego z drugiej strony przemawiają entuzjaści ekumenizmu głoszących, że każdy ma swoją prawdę jak abp. Ryś (polecam wysłuchanie polemiki abp. Rysia z rabinem Boaz Pasz „dyskusja dwóch ambon”).

Moim zdaniem do rozłamu w KK doprowadziła demokracja. Bardzo wyraźnym przykładem był ubiegłoroczny Synod Biskupi ds. Młodzieży. Pozwalając zgromadzeniu biskupów do głosowań ws. postanowień Synodu dopuszczono tym samym do dużej rozpiętości stanowisk, a to prosta droga do kompromisów, które leżą coraz dalej od prawdy (doszło do sytuacji kiedy to zabrakło zaledwie kilku głosów do przegłosowania stanowiska dopuszczającego osoby homoseksualne do KK – miała to być odpowiedź na zachodzące zmiany społeczne i recepta na powstrzymanie retencji młodzieży z KK).

Demokracja również podzieliła społeczeństwo. Kiedy każdy z różnym światopoglądem może sprawować władzę stwarza to sytuację, w której wielość poglądów w społeczeństwie ma swoich własnych przedstawicieli. Dochodzi wtedy do walki albo nieco (bądź znacznie) ustępuje się i przyjmuje rozmemłane kompromisy, co prowadzi do kolejnych podziałów wewnątrz grup.

Hierarchia może być trudna do zaakceptowania ponieważ wymaga podporządkowania. Narzuca dyscyplinę i odbiera „wolną rękę” w decydowaniu o sobie. Jednak tylko hierarchiczna instytucja jest w stanie obronić prawdę. Monolityczność takiej struktury nie daje przestrzeni do jej rozwodnienia od środka.

autor:

Marcin Biniewski
REKLAMA

Komentarze