REKLAMA

Niemiecki program zielonej energii podupada pod ciężarem rosnących kosztów

Niemiecki program zielonej energii podupada pod ciężarem rosnących kosztów

Finansowanie zielonej energii w Niemczech jest zbyt obciążające, a sam program potrzebuje pilnej naprawy, ocenił jego współtwórca Hans Josel Fell.

REKLAMA

Program stworzony w 2000 roku miał wywołać boom na energię odnawialną. W jego założeniu czysta energia ma stanowić 50% potencjału energetycznego Niemiec. Koncepcja została wdrożona po wejściu Partii Zielonych do koalicji rządzącej w 1998 r.

W świetle statystyk program osiągnął bardzo duży sukces. W momencie jego uruchomienia zielona energia stanowiła 10% potencjału energetycznego kraju. Po dwudziestu latach osiągnięto wynik 40%. Według liczb bezwzględnych wynik jest jeszcze lepszy, z poziomu 23,5 gigawatów w 2002 r. wzrósł do 122,5 GW, a więc potencjał odnawialnych źródeł energii wzrósł 5-krotnie.

Wyniki są zdumiewające, natomiast przestają imponować po zwróceniu uwagi na koszty wdrażania zielonej polityki. Clean Energy Wire podaje, że Berlin przeznacza rocznie od 15 do 40 mld euro na transformację energetyczną. Siemens liczy, że łączny koszt do 2030 r. wyniesie 1,4 biliona euro.

Współtwórca programu zauważa, że rosnące koszty finansowania OZE stały się szczególnie widoczne podczas pandemii koronawirusa, która uderzyła w popyt na energię. Ciężar finansowy w swoich rachunkach za prąd niosą obywatele Niemiec. Dopłata do zielonej polityki wynosi 20% rachunku przeciętnego niemieckiego odbiorcy. Zielona dopłata wzrasta, gdy ceny ogólne spadają. „Koszty będą tylko wzrastać” – powiedział Fell. Kierowana przez niego berlińska grupa Energy Watch Group wzywa do radykalnego przeglądu zielonych finansów.

Zobacz: Rząd zamyka kopalnie?! Pandemia to pretekst? M. Piotrowski o upadku Polski i Auschwitz!

Niemcy zaczną tonąć w odpadach „zielonej” infrastruktury?

Niebawem kończy się 20 letni okres wsparcia dla turbin wiatrowych. Większość z nich ma zostać zdemontowana. W 2024 roku na złom pójdzie 70 tysięcy ton samych tylko łopat wiatraków. Problem polega na tym, że łopaty te są wyprodukowane ze specjalnego plastiku FRP (Fiber Reinforced Polymer). Nie ma obecnie rozwiązania pozwalającego na przetworzenie tego tworzywa. W lutym br. opublikowane zostały zdjęcia zakopywania tychże łopat w ziemi.

Zastanawiąjące jest, że w tym samym czasie Niemcy wygaszają program elektrowni atomowych, które uchodzą za czyste źródła energii. Przez dekady ich działalności nasi zachodni sąsiedzi nie mieli poważniejszych problemów z ich funkcjonowaniem. Energia z atomu za Odrą ma być wyłączona do 2022 r.

Tymczasem RFN po cichu otwiera elektrownie węglowe. W styczniu minister gospodarki Peter Altmaier wydał zgodę na podłączenie do sieci nowej elektrowni węglowej Datteln IV. Miała ona zostać podłączona latem, jednak jak poinformował Bruno Burger z Towarzystwa Fraunhofera, kopalnia ta już w kwietniu wygenerowała najwięcej energii elektrycznej ze wszystkich jednostek na węgiel kamienny w Niemczech.

ENERGETYKA24

REKLAMA

Komentarze