REKLAMA

Neapol: Imigrant zgwałcił pielęgniarkę zajmującą się chorymi na koronawirusa

Neapol: Imigrant zgwałcił pielęgniarkę zajmującą się chorymi na koronawirusa

Oczekująca na przystanku autobusowym Corso Lucci w Neapolu pielęgniarka została zgwałcona przez imigranta. Broniąc się, chciała mu oddać wszystkie kosztowności i pieniądze. Jednakże, napastnik nie zamierzał dokonywać rabunku wyznając, że ma dość pieniędzy. Kobieta pracuje w lokalnym szpitalu zakaźnym, gdzie opiekuje się pacjentami chorymi na COVID-19.

Pomimo panującej we Włoszech epidemii koronawirusa, wciąż dochodzi do przestępstw. W Neapolu na przystanku autobusowym Corso Lucci została zgwałcona przez imigranta kobieta pracująca jako pielęgniarka w lokalnym szpitalu zakaźnym. Opiekuje się ona chorymi na COVID-19.

REKLAMA

Zobacz także: [OPINIA] Maliński: Który zabór był najgorszy i dlaczego austriacki?

48-letnia Francesca (imię zmyślone na potrzeby ochrony personaliów – red.) przeżywała w trakcie napadu straszny koszmar z myślą, że może tego nie przeżyć – „Pozwól mi zrobić co chcę, inaczej cię zabije” – mężczyzna rozkazał jej również milczeć – „Nie był mężczyzną, lecz był przez 45 min bestią. Był dwukrotnie potężniejszy ode mnie. Opierał się przez cały czas na moich plecach. Rozzłościł się, gdyż nie mógł zdjąć moich jeansowych spodni. Przez czterdzieści pięć minut, wciąż myślałam, że mogę umrzeć” – opisuje przerażające sceny gwałtu.

https://twitter.com/delestoile/status/1258530577306673152?fbclid=IwAR1OPE29Kte0vMQTHiXMSsb604U9G67hN3JGHd4zuYbX11B7A_P54qsq66Q

Gwałciciel w pewnym momencie zaczął swoją ofiarę dusić co było powodem strachu przed śmiercią – „Okropność zgwałcenia została przezwyciężona przez duszenie. Mężczyzna chwycił mnie od tyłu za szyję i dusiłam się” – opowiadała zgwałcona pielęgniarka.

Imigrant wykorzystał puste od ludzi ulice

Kobieta opowiadała dla włoskiej prasy, iż pracuje jako pielęgniarka w placówce publicznej, gdzie opiekuje się chorymi na COVID-19 weteranami. Mówiła, iż w niedzielę po pracy około godziny 14 w oczekiwaniu na autobus usiadła na ławce. Ze względu na wprowadzone restrykcje, autobusy przyjeżdżają co godzinę.

Ofiara mówiła, iż potężnie zbudowany mężczyzna przeskoczył przez płot, chwycił ją mocno za ramię. Ona myśląc, że to napad chciała mu oddaćswoją torebkę z pieniędzmi. Ku jej zaskoczeniu agresywny napastnik, wyznał że nie potrzebuje pieniędzy – „Szarpnął i rzucił mnie na ziemię. Widziałam jak mój telefon wyleciał z kieszeni daleko, przy nagłym zerwaniu ze mnie kurtki przez napastnika” – lokalna policja zweryfikowała mężczyznę jako senegalskiego imigranta.

Ogarnięty amokiem napastnik, w brutalny sposób przy użyciu siły wykorzystywał kobietę mówiąc przy tym dziwne słowa jakby religijne – „Zabiję cię, muszę cię oczyścić. Usuwam ogień, który masz w środku” – opowiada przerażona i będąca w ciąży ofiara. Podczas całej sytuacji miała nadzieję, że uratuje ją autobus, który podjedzie na przystanek.

W trakcie gwałtu obok przystanku przechodziła kobieta w wieku około 40 lat – „Błagałam ją, aby wezwała policję, ale ona bez mrugnięcia okiem odeszła” – prawdopodobnie kobieta będąca świadkiem wydarzeń zostanie ujęta przez policję, gdyż całe zajście zostało wychwycone przez uliczne kamery.

Francesca ma ogromne pretensje do zarządzających policją. Ma żal, że drony wyłapują ludzi udających się np. na plażę, a nie są wykorzystywane do zapobieganiom przestępstw w pustym mieście, gdzie brakuje ostatnio regularnych patroli.

Po czterdziestu pięciu minutach katorgi, w końcu na przystanek podjechał autobus, gdzie kierowca natychmiast przystąpił do obrony kobiety. W tym samym czasie podjechały cztery auta policyjne. Przybyli również żołnierze, którzy natychmiast odciągnęli napastnika na bok. Zabrano ją do szpitala na badania – „Obrzydzeni gwałtem policjanci ostrzegali mojego męża. Chciałam również podziękować kuratorowi Francesco Fava za słowa otuchy” – mówiła kobieta.

Po całej tragedii nie wróciła już do pracy. Przechodzi ona teraz wielką traumę. Nie jest już w stanie opiekować się chorymi z uśmiechem na twarzy, który tak bardzo potrzebują weterani. Jej mąż obarcza się bezsilnością tak samo jak cała jej rodzina.

napoli.repubblica.it

REKLAMA

Komentarze