REKLAMA

Młodzi żyją ponad stan. Biorą kredyty i zalegają z rachunkami. Mają za to ciuchy i kosmetyki

Młodzi żyją ponad stan. Biorą kredyty i zalegają z rachunkami. Mają za to ciuchy i kosmetyki

REKLAMA

Życie ponad stan kosztuje bardzo dużo, o czym zapominają młodzi warszawiacy, którzy zaciągają pożyczki, byle tylko pójść na obiad ze znajomymi.

Młodzi Warszawiacy są nieskłonni do płacenia rachunków czy wywiązywania się z innych zobowiązań. Mocno są za to przekonani co do tego, że życie na pokaz – wystawne i bogate – po prostu jakoś samo się opłaci.

Młodym głupio jest przyznać przed bogatszymi znajomymi, że zwyczajnie ich nie stać.

Część z nich zamiast zapłacić rachunki, wybiera wyjście do kina czy pójście na lunch. A o pieniądze na mieszkanie proszą zaś rodziców.

Rodzinie jednak nie przyznają się do faktu, że nie mają płynności finansowej, nie chcą też wracać do rodzinnego domu.

Nie mogą pogodzić się z brakiem wygodnego, miejskiego życia. Prawdopodobnie nie dociera do nich, że jeśli to dłużej potrwa, wpadną w ogromne długi.

REKLAMA

Z tego też powodu chodzą na drogie kolacje ze znajomymi, a później nie mają co jeść we własnym domu.

Udaje im się, póki co, bo mają karty kredytowe i zaciągają kolejne długi, odnawiają limity i debety. Liczą, że wszystko się jakoś ułoży. Niestety, na kredyt nie da się żyć bez przerwy.

Przyznanie się innym oznacza, że wychodzi się na niedojdę. Na kogoś, kto nie potrafi sobie poradzić. Ale życie na pokaz kosztuje, pewnego dnia wszystkie banki upomną się o spłatę należności.

Nie tylko młodzi żyją na kredyt

Można w tym momencie załamywać ręce i mówić, jacy to młodzi są niegospodarni. Ale przecież skądś wzięli te wzorce, przecież ktoś im pokazał, że można żyć na kredyt.

Według danych BIK najmniej chętnie swoje zobowiązania spłacają osoby pomiędzy 35 a 44 rokiem życia. A łączny dług Polaków to ponad siedem miliardów złotych.

I to nie jest wina chciwych banków, złośliwych kapitalistów, niewidzialnej ręki wolnego rynku. Bo chociaż byt podobno określa świadomość, to jednak oprócz bytu mamy też niebyt, zapaść finansową i konieczność spłacania niekończącej się spirali długów. O czym łatwo zapomnieć, kiedy ma się te trzydzieści lat.

msn.com

REKLAMA

Komentarze