REKLAMA

KRZYSZTOF TUDUJ: Triada dla środowisk narodowych

KRZYSZTOF TUDUJ: Triada dla środowisk narodowych

REKLAMA

Prezentowany tekst jest próbą systematyki spostrzeżeń i przemyśleń, związanych z diagnozowaniem problematyki lepszego rozwoju polskiego środowiska narodowego. Skierowany jest na poszukiwanie przydatnych rozwiązań i wytycznych przybliżających do lepszej realizacji narodowych postulatów, poprzez oparcie ich na silnych środowiskach. Myślą przewodnią jest, aby to promowanie było trwałe, poważne i atrakcyjne dla współczesnego Polaka.

Zapraszając na małą wycieczkę w ramach tej lektury, propozycją jest uchwycenie trzech słów-kluczy, wzajemnie skorelowanych ze sobą i mogących doświetlić pewne znane mi przestrzenie. W większości będzie to jedynie przypomnienie oczywistych kwestii, przydatnych w praktyce wdrażania narodowych programów i postulatów, zbliżających nas do ideałów Wielkiej Polski.
Słowami tymi są „odpowiedzialność”, „autorytet” i „relacje” – podane w nieprzypadkowej kolejności. Tekst pomija kwestię tego „co” promować. Zakładam, że czytelnikami będą osoby niepotrzebujące takiego wyjaśnienia. Pod lupę brane jest „jak” to robić.

Odpowiedzialność

Niezmiennie jedną z najważniejszych kwestii w życiu społecznym jest odpowiedzialność. Niestety, pojawia się ona w rozmowach środowiskowych czy debacie publicznej najczęściej w chwili, gdy nastąpiła jakaś mała lub większa katastrofa i poszukiwany jest „winny”, nazwany „odpowiedzialnym”. Następuje w ten sposób zawężenie pojęcia odpowiedzialności jedynie do ponoszenia jej negatywnych konsekwencji. Niewątpliwie odpowiedzialność wiąże się z ponoszeniem konsekwencji swojej nieodpowiedzialności. Jednak skupienie się wyłącznie na tym aspekcie niebezpiecznie zawęża rozumienie tego pojęcia. Dla przeciwwagi można używać określenia „odpowiedzialność za dany sukces”. Żeby nie wpaść w pułapkę definiowania odpowiedzialności przez negację zajrzyjmy do słownika języka polskiego.
I tak odpowiedzialność to obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za czyny swoje lub czyjeś. A także przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś. Obowiązek moralny bądź prawny – obie te cechy z reguły się przenikają.

Synonimami odpowiedzialności wg. SJP są dojrzałość, racjonalność, zdroworozsądkowość, mądrość, rozumność, roztropność, rzetelność, rozwaga, sumienność, wiarygodność, rzeczowość, trzeźwość, solidność, słowność, porządność. Wyrażenia te wyjątkowo często pojawiają się w narodowej retoryce. Na sporą część z nich można natknąć się czytając program partii politycznej Ruch Narodowy z 2016 r. Niemniej zakres semantyczny pojęcia odpowiedzialność jest szerszy, a powyższe synonimy jedynie doświetlają sens analizowanego pojęcia.

Odpowiedzialność jest stopniowalna zgodnie z biblijną zasadą „bądź wierny w małych rzeczach, a postawią cię nad wielkimi”. W stopniowaniu odpowiedzialności zauważymy, że najpierw trzeba umieć odpowiadać za siebie, aby móc odpowiadać za dodatkowe osoby. Ciekawym wskazaniem jest fakt dobrowolnego przyjęcia odpowiedzialności. Należy bowiem rozróżnić odpowiedzialność, od której uwolnić się co do zasady nie da – jak odpowiedzialność za swoje dorosłe życie, byt, zbawienie duszy – od takiej, której można nie podjąć lub z niej zdezerterować, jak odpowiedzialność za rodzinę czy społeczno-polityczna odpowiedzialność za otaczającą rzeczywistość.

Rozważanie to prowadzone jest dla wzmocnienia narodowych organizacji. Aspektem kluczowym jest zwrot „brać za coś odpowiedzialność”. Czyli chodzi o tę część odpowiedzialności, która jest dobrowolna. Ojciec polskiej idei narodowej Roman Dmowski pisał o „polskich obowiązkach”. Wskazywał na wyższość ludzi, którzy poczuwają się do tych obowiązków – będąc Polakami za swoje uznają polskie obowiązki. Podejmują je. Pięknie to współgra również z katolickim przesłaniem miłości, odpowiedzialność bowiem jest jedną z twarzy miłości. Jednym jej z wyrazów, właściwym szczególnie dla mężczyzn. Mężczyźni z reguły mniej empatyczni od kobiet właśnie w tej formie okazywania miłości często gustują.

Branie odpowiedzialności, inaczej „podejmowanie się” zadania, funkcji, roli – ma swoje etapy. Powinno mieć fazę refleksji, fazę decyzji i fazę wykonania oraz zakończenia. Lepszy jest ten, kto zastanawiając się zdecyduje o niepodjęciu odpowiedzialności, niż ten, który będzie próbował podjąć się odpowiedzialności bez solidnej analizy, jak ona wpłynie na wcześniejsze zobowiązania. Decyzja – jeśli już zapadnie – to nie powinna być zmieniana. Rolnik, który zasiał żyto, nie zmienia zdania na drugi dzień marząc o plonie pszenicy.

Wykonywanie odpowiedzialności często określa się mianem „niesienia odpowiedzialności”. A to dlatego, że odpowiedzialność zawsze wiąże się z czasem. Krótkim czy długim – tak czy inaczej czas jest częścią składową niesienia odpowiedzialności. To podstawowy powód, dlaczego osoby przed nią uciekają, mówiąc „nie wiem co będzie później”. Nikt przecież nie zna przyszłości. Na tym właśnie polega branie odpowiedzialności, że przyjmuje się częściowo ryzyko na siebie. Zobowiązuje to do szczególnej troski nad danym procesem. Ciągłej analizy zagrożeń. Reagowania we właściwy sposób i we właściwym czasie. Planowania obsługi danego przedsięwzięcia czy misji. Wychodzenia naprzeciw zagrożeniom, zanim sprowadzą ryzyko porażki.
Oczywiście nie każdemu zagrożeniu uda się przeciwstawić. Taki argument szybko podniosą osoby, które odpowiedzialności się boją jak diabeł święconej wody. Owszem, to prawda. Niemniej człowiek odpowiedzialny jest zawsze na pierwszej linii zmagań o powodzenie rzeczywistości, nad jaką trzyma pieczę. Nawet gdy przegrywa. Stąd powiedzenie, kapitan ostatni schodzi z tonącego okrętu. Pierwsze, jak wiemy, uciekają szczury. Regułą jest jednak to, że okręty kierowane przez odpowiedzialnych kapitanów docierają bezpiecznie do celu.

Zanim dojdziemy do sposobów zakończenia odpowiedzialności, przyjrzyjmy się jeszcze kilku problemom z nią związanym.
W pierwszej kolejności trzeba wskazać uciekanie przed odpowiedzialnością. Niestety najbardziej powszechny w Polsce problem. Co oczywiście nie przeszkadza takim osobom w narzekaniu i udzielaniu porad.

Następnie niepodejmowanie odpowiedzialności mimo zadeklarowania jej podjęcia. U wielu osób następuje decyzja, często pozbawiona refleksji, podejmowana w stanie silnego entuzjazmu. Działania jednak dalszego brak. Takie przypadki bardzo łatwo zdiagnozować, gdyż osoby po objęciu odpowiedzialności nie mają żadnych pytań. Ani do osoby, która odpowiedzialność dała, ani do ludzi, z którymi odpowiedzialność trzeba nieść.
Kolejnym problemem jest pozorne podejmowanie się odpowiedzialności. Mogą na to zachorować kolekcjonerzy stanowisk, którzy podejmują się za dużej odpowiedzialności, skazując tym samym dane projekty na porażkę. Można to wykroczenie popełnić nieświadomie, omijając fazę spokojnej refleksji przygotowującej decyzję. To takie branie funkcji bez brania odpowiedzialności.

Ciekawym zjawiskiem jest rozmycie odpowiedzialności. W sytuacji, gdy do zadania powinno poczuwać się kilka osób – jeśli każda z nich przyjmie fałszywy komfort, że nie jest osobą kluczową i odpuści lub zlekceważy swój wymiar zaangażowania, to katastrofa murowana.
Zamykając wątek o odpowiedzialności, trzeba wskazać sposób jej zakończenia. Za niektóre sprawy będzie się odpowiedzialnym do końca życia. Za inne tylko przez wyznaczony czas. Ten czas nie musi być wyznaczony kalendarzem. Może być związany z zaistnieniem pewnych warunków sprzyjających do rezygnacji z odpowiedzialności. Na przykład okres potrzebny do wyszkolenia następcy, w celu przekazania mu niesionej odpowiedzialności. W każdym razie odpowiedzialności nie wolno porzucać. To przekreśla cały pozytywny wkład, jaki się wniosło w przedsięwzięcie. W pewnym sensie przekreśla się to, czemu się służyło i o co się troszczyło. A samo przekazanie odpowiedzialności to zawsze jest proces, choć moment jej przejścia powinien być oczywiście dla wszystkich czytelny. Oznaczony datą, a czasem wręcz godziną. Niektóre odpowiedzialności nieodwracalnie wygasają, jak na przykład prawna odpowiedzialność rodzica za pełnoletnie dziecko. Z innych może zwolnić ta sama osoba, która odpowiedzialność nadała.

Przekładając na język praktyki organizacyjnej bardzo istotne jest poważne podejście do kwestii odpowiedzialności przez członków. Bez wzgardzania z pozoru małymi zadaniami, i pamiętając, że to właśnie one składają się na ogólny obraz. Z tego bowiem wynika skuteczność działania organizacji jako całości. Jej potencjał do podejmowania nowych wyzwań. Wreszcie jakość kadry. Bowiem podejmowana odpowiedzialność hartuje i przygotowuje do ważniejszych funkcji.

Autorytet

REKLAMA

Mamy w Polsce do czynienia z niedostatkiem elit i prawdziwych autorytetów, niosących piękno polskości swoim stylem życia. Stanu tego nie da się zmienić w krótkim okresie czasu. Warto jednak wskazać jedną z dróg jest odtworzenia. Jest nią właśnie omówiona po części odpowiedzialność. Z dobrze obsługiwanej odpowiedzialności rodzi się bowiem autorytet. Szacunek środowiskowy dla odpowiedzialnej osoby. Kolejne ważne pojęcie.
Kto powinien być darzony autorytetem? Te osoby, które umieją obsługiwać odpowiedzialność. Komu dawać większą odpowiedzialność? Tym osobom, które są darzone autorytetem. To sprężenie zwrotne musi trwać. Jedno z drugiego wynikać. Tego typu selekcja pozytywna winna być stosowana w narodowych środowiskach. Autorytetem cieszy się osoba znacząca, poważana w środowisku. Sprawdzona na froncie zadań istotnych dla organizacji. Potrafiąca umiejętnie godzić wyzwania osobiste, rodzinne i zawodowe z działalnością społeczną. Osoba potrafiąca utrzymać dobre relacje z osobami w strukturze organizacyjnej, a także w swoim otoczeniu. Niekonfliktująca się. Walcząca o prawdę. Potrafiąca uznać, że ktoś inny może być większym autorytetem w danej dziedzinie. Dobrze funkcjonująca na każdej pozycji, na jakiej zespół jej potrzebuje. Pokorna, znająca swoją wartość i nie przeceniająca jej w sprawach, w których rolę autorytetu odgrywa inna osoba. Potrafiąca w ten sposób sumować się z innymi autorytetami, współdziałać dla dobra grupy. Wykazująca się zdrową ambicją.
Takie autorytety będą pełnić funkcję stabilizacyjną w organizacji, powodując jej intensywny rozwój. Unikają kryzysów i konfliktów, które cechują osoby niedojrzałe, nie potrafiące współpracować. Osoba posiadająca autorytet potrafi zawsze spojrzeć dalej. Przeniknąć to, co dla innych jest niedostępne. Najczęściej wynika to z wcześniejszych doświadczeń, ale również z cech charakteru. Osoby wiecznie wesołe lub wiecznie smutne nie uniosą wyzwania, jakim jest dorośnięcie do roli autorytetu.

Autorytety się wspierają. To oczywista konstatacja, jeśli założymy wspólnotę idei i celów, wspólną bazę wartości. To spostrzeżenie może być też cennym narzędziem diagnostycznym do określenia, że tej wspólnoty nie ma. Szczególną rolę odgrywa tu wspieranie swojego lidera, szefa, koordynatora, kierownika. Generał bez armii nie jest generałem. Lider bez wsparcia konkretnych osób nie jest liderem. Wsparcia dla lidera należy w pierwszej kolejności wymagać od osób dojrzałych, które są autorytetami. Początkujący za wielki sukces organizacji uzna fakt, że sam dotarł na spotkanie. Osoba wspierająca lidera spowoduje, że spotkanie przebiegnie sprawniej i lepiej. Nie będzie lidera zasłaniać swoją osobą, atakować go i rozpraszać. A na końcu pomoże posprzątać. Wykona konieczne czynności, które nie wiążą się z poklaskiem.

Rola osoby posiadającej autorytet w danej przestrzeni jest nie do przecenienia. Dobrze oddają to szarże wojskowe czy stopnie żeglarskie. Osoba o najwyższych rozpoznanych kompetencjach może szybko wskazać właściwy kierunek w sytuacji zagrożenia, gdy trzeba działać pod presją czasu. Całe środowisko powinno dążyć do tego aby kompetencje swoich członków rozpoznawać i właśnie uznawać. Osoby z nierozpoznanym autorytetem, słusznie krytykujące błędne decyzje, tylko z pozoru wprowadzają zamęt. W praktyce prowadzą do środowiskowego rozwoju. Konstruktywna krytyka zawsze służy organizacji. Osoba z autorytetem powinna o tym wiedzieć i planować miejsce i czas na przyjęcie komunikatu zwrotnego.
Osoby posiadające autorytet mają moc wychowawczą, która usprawnia przepływ kompetencji w grupie. Opartą o solidarną postawę, polegającą na chęci dzielenia się wiedzą i doświadczeniem. Odnajdujemy tutaj cień średniowiecznej relacji uczeń – mistrz. Z tą różnicą, że dziś dwie osoby mogą pozostawać w odwrotności tej relacji jednocześnie. Takie czasy.

Ponadto prawdziwy autorytet nie będzie nigdy podkopywał czyjegoś autorytetu. Tu wymagana jest mądrość i trzymanie emocji. Czym innym jest krytykowanie poglądu czy rzeczy, czym innym osoby za jej plecami.
Z powyższych refleksji można wysnuć wniosek, że siłę organizacji można zmierzyć poprzez ilość i jakość autorytetów, które ją tworzą. To niebanalne spostrzeżenie, zważywszy że często patrzy się jedynie na krzykliwość szyldu, hasło lub chwilowy słupek poparcia.

Relacje

Naszą triadę zamyka słowo „relacje”. Liczba mnoga od razu wskazuje na ich mnogość. Temat dotyczy relacji interpersonalnych. One bowiem mogą uczynić działalność czymś łatwym lub wybitnie skomplikowanym, czy też wręcz niemożliwym. Niewątpliwie płeć piękna więcej czasu spędza na analizie zjawisk zachodzących w relacjach międzyludzkich. W działalności społecznej odgrywają one tak ważną rolę, że wszyscy muszą wykazać zainteresowanie tymi kwestiami w pewnym wymiarze.

Relacje interpersonalne, czyli inaczej więzi ludzkie, są przedmiotem nauki psychologii, a także etyki. Można więc w temat zagłębiać się znacznie bardziej. Tu kilka praktycznych aspektów tego zagadnienia, które mogą się przydać w działalności narodowej.
Rzeczą pierwszą niech będzie związek relacji panujących w danej grupie z panującą w niej atmosferą. Relacje w głównej mierze stanowią o atmosferze. Z jednej strony ciepłota relacji i ich przesadne nacechowanie fraternizacją prowadzi do atmosfery domowej, której opuszczać się nie chce – wtedy nowe wyzwania i nowe osoby będą niemile widziane. Drugą skrajnością jest atmosfera zimna i sztywna, pełna wzajemnego dystansu albo po prostu atmosfera skrywanej wrogości, niezdrowej rywalizacji czy głębokiej nieufności. Taka atmosfera zachęca raczej do szybkiej ucieczki niż do współpracy. Co ciekawe dobra atmosfera sprzyja nawiązywaniu kolejnych dobrych relacji – szczególnie cenne to jest dla osób, które są w grupie nowe. Zła atmosfera może zdewastować sporą część nawet dobrych relacji. Trzeba więc jej odpowiedzialnie strzec, aby była poprawna.

Choć może się do wydawać obrazoburcze w pierwszym czytaniu, to długoterminowo większą rolę odegra atmosfera w grupie, niż nawet cel, dla jakiego grupa została założona. Atmosfera bowiem stanowić będzie o woli realizacji tego celu. Można sobie wyobrazić sytuację, gdzie jednostka posiada cały wachlarz konserwatywnych, zacnych przekonań – a w obszarze relacji potrafi jedynie krytykować, poniżać i wymagać niemożliwego. W tym wymyślonym, przejaskrawionym przykładzie kryje się nauka. Mianowicie jesteśmy stworzeni z miłości i dla miłości. Bez przekazywania miłości, która w działalności społecznej będzie miała twarze szacunku, wyrozumiałości, życzliwości, pomocniczości, dawania motywacji, itp. – nie osiągniemy wiele więcej niż tylko regularną wymianę kadr.
Jaka powinna być więc atmosfera? Jednym słowem zdrowa. Każdy wie, kiedy panuje zdrowa atmosfera. Trudniej to krótko opisać. Jednym słowem to taka, w której chce się przebywać. Z pewnością jej symptomem jest pojawiający się od czasu do czasu spontaniczny śmiech. Relacje w grupie cieszącej się zdrową atmosferą są oparte na przejrzystych zasadach i te zasady są honorowane. Z pewnością rolę w kształtowaniu takiej atmosfery pełnią cieszący się autorytetem liderzy. To właśnie oni w znacznej mierze odpowiadają za rodzaj tworzonej atmosfery.

Ludzie nie są aniołami. Siłą rzeczy wszędzie, gdzie są ludzie, tam pojawiają się konflikty. Wyzwaniem jest, aby do niepotrzebnych konfliktów w ogóle nie dochodziło. To zwykle związane jest z pokorą w komunikacji. Na kontakt i rozmowę trzeba po prostu poświęcić czas. Bez tego znacznie łatwiej o konflikt, bo człowiek jak czegoś nie dosłyszy, to reszty się domyśli, a najczęściej domyśli się źle. Trzeba się tego wystrzegać poświęcając konieczny na sprawną komunikację czas. Takie podejście do komunikacji oznacza właśnie troskę o dobre relacje i tym samym atmosferę. Nie odkładają się żadne gorzkie żale ani utajone pretensje, urazy, rozgoryczenia. Jednak nie zawsze uda się uniknąć konfliktu.

Drugim zabezpieczeniem jest właściwe zachowanie w takiej sytuacji. Jakie? Kiedy nie wiesz, jak się zachować, to zachowaj się przyzwoicie. Nasze środowiska odwołują się do cywilizacji łacińskiej. W niej obowiązuje jedna etyka, bez względu na to, czy ktoś jest wierzący czy nie – wszyscy bazujemy na etyce chrześcijańskiej. W ogólnym kluczu „nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”. A konkretniej – należy w pierwszej kolejności dążyć do tego, by konflikt nie eskalował. W drugiej – poinformować o sytuacji osobę, która może pomóc konflikt okiełznać i wygasić. Ten opis dotyczy sytuacji, w której względy emocjonalne czy ambicjonalne wzięły górę nad sytuacją. Nie dotyczy to zwykłego ścierania się pomysłów, wizji i propozycji metod wspólnej pracy. Nawet pełnej emocji. Grunt, żeby również po burzliwych naradach wychodzić z nich zadowolonym. Gdy ktoś czuje się przegranym czy poniżonym, to już jest zarzewie przyszłego konfliktu. Warto spuentować, że umiejętność niedawania się wciągać w konflikty jest niezwykła i kto ma wyższy próg odporności w tej materii, tym lepszą rolę autorytetu dla grupy odegra.

Żeby nawiązywać zdrowe relacje, a w nich szczęśliwie i skutecznie funkcjonować, bardzo istotne jest odpowiedzenie sobie na pytanie, jaką rolę się w grupie pełni. Zarówno przecenianie swojej roli, jak jej niedocenianie będzie źródłem nieporozumień. Świeży rekrut, któremu się wydaje, że może dyktować sposób działań doświadczonym osobom, wprowadzi tyle samo zamieszania, co lider z autorytetem uciekający przez podjęciem decyzji czy wskazaniem kierunku działań.
Normalnym i zdrowym procesem jest rywalizacja. Powoduje ona ożywienie, rozwój osobisty i grupowy. Często, aby nowe osoby mogły się wykazać, otwierane są nowe pola działań. To z pewnością korzystne aspekty. Rywalizację trzeba jednak traktować odpowiedzialnie. Pilnować, aby nie przerodziła się w personalny konflikt. Rywalizacja, która przemienia się w wewnętrzną walkę przynosi już tylko szkody. Wszystkim – obu konfliktującym się stronom, jak i grupie. Takie zaognienie sytuacji nie może zostać bez reakcji środowiskowej. Osoby, które doprowadzają do tego, że ich relacja przybiera taką formę, niestety nie powinny być środowiskowo awansowane wyższą odpowiedzialnością. Przynajmniej, dopóki nie przepracują wewnętrznie przyczyny wejścia w konflikt. Zasadą, a nie wyjątkiem, jest to, że osoby łatwo wchodzące w konflikty i wewnętrzne walki, nie poprzestaną na jednym takim przypadku, tylko będą tę opcję regularnie powtarzać. Umieszczenie w strukturze osób mających skłonność do konfliktów jest marzeniem wielu przeciwników narodowej sprawy.

Ostatnią kwestią jest zaufanie. To stan bezpieczeństwa w relacji, do którego warto dążyć. Obdarzenie zaufaniem lub jego utrata to naturalny barometr wspólnego przebycia jakiejś drogi. Wspólnego niesienia odpowiedzialności, wspólnej służby. Śpieszyć się z dawaniem zaufania nie warto, jednak zupełny brak zaufania rozmontuje każdy zespół. Istotą pracy grupowej jest bowiem wzajemne poleganie na sobie.

W ten sposób dochodzimy do podsumowania. Branie i obsługiwanie odpowiedzialności jest kluczem do tego, by budować lepszą rzeczywistość społeczną. Ta odpowiedzialność powinna być zawsze jasno określona i odpowiednio doceniona. Wzrastanie w odpowiedzialności powinno wiązać się ze środowiskowym prestiżem, nadaniem autorytetu. Tak rodzące się autorytety winny być przykładem nawiązywania i utrzymywania zdrowych relacji pomiędzy sobą. To jednak nie wszystko – obowiązkiem osób posiadających autorytet jest pomoc tym, którzy dopiero uczą się funkcjonować w grupie. Bez względu na ich wiek. Aby również stali się mocnym ogniwem tworzonego środowiska.

Może wydawać się, że ten zbiór spostrzeżeń i porad to nic innego, jak tylko dobre wychowanie, które każdy powinien wynieść z domu. Koniecznym jest jednak podkreślenie tych rzeczy z dwóch powodów. Po pierwsze, ich dzisiejsza afirmacja niech jasno przypomina, że nic się w tych kategoriach nie zmieniło. To one współtworzą nasza cywilizację. Po drugie innego typu rozwiązania są właściwe innym stylom niż polskiemu i winny być odrzucane.
Dlatego reakcja na odpowiedzialność, posiadany autorytet i sposób nawiązywania więzi ze współpracownikami powinny być podstawowymi kryteriami ocennymi przy budowaniu narodowych środowisk. Przepracowanie powyższych kwestii będzie wyrazem troski o cały naród, daniem przykładu własna postawą.

autor:

Krzysztof Tuduj
REKLAMA

Komentarze