REKLAMA

„Jego dni są policzone”. Mocne słowa Orbana

„Jego dni są policzone”. Mocne słowa Orbana

W najbliższy poniedziałek węgierski rząd zdecyduje jakie kroki prawne podejmie w związku z głosowaniem w Parlamencie Europejskim dotyczącym uruchomienia wobec tego kraju artykułu 7 traktatu unijnego. Taką informację przekazał premier Viktor Orban.

– Węgierski rząd coś musi z tym zrobić – oświadczył Viktor Orban w Radiu Kossuth. Węgierski premier poinformował, że na poniedziałkowym posiedzeniu rządu podjęte zostaną tematy europejskie. Tam też szef resortu sprawiedliwości Laszlo Trocsanyi oraz szef kancelarii premiera Gergely Gulyas przedstawią propozycję, jakie kroki prawne mogą i powinny podjąć Węgry.

Brak obrazka

Orban podkreślił, że Parlament Europejski należy traktować z szacunkiem, ale „jako zbiorowisko na wylocie”. – Jego dni są policzone, odchodzi w maju i w majowych wyborach do PE będą wybrani nowi europosłowie. Wszystko, co się dzieje, należy interpretować w tym kontekście – ocenił. Zdaniem węgierskiego premiera, obecni eurodeputowani, wśród których większość stanowią ci proimigracyjni, chcieliby po wyborach do PE kontynuować swoje działania, dlatego właśnie postanowili zaatakować symbol sprzeciw wobec ich polityki, czyli Węgry.

– Plan jest teraz taki, że skoro Węgier nie można zmusić do tego, by wpuściły migrantów, to trzeba im odebrać prawo ochrony granicy. (…) Węgry trzeba napiętnować i osłabić węgierski sprzeciw, bo następna bitwa dotyczy tego, jak odebrać krajom sprzeciwiającym się imigracji prawo ochrony granicy – podkreślił.

Brak obrazka

Węgry na celowniku UE

Parlament Europejski zgodził się w środę na uruchomienie artykułu 7 unijnego traktatu wobec Węgier. Za wszczęciem procedury wobec Budapesztu głosowało 448 europosłów, przeciw było 197, a 48 wstrzymało się od głosu. Sprawa demokracji na Węgrzech trafi teraz do Rady Unii, która zdecyduje ewentualnie o kolejnych krokach.

Art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej uruchomiono wcześniej wobec naszego kraju. Ostatecznie zarówno Polsce, jak i Węgrom grożą sankcje, jednak rządy w Warszawie i Budapeszcie obiecały sobie wzajemne wsparcie, co oznacza, że nie będzie w tej sprawie wymaganej jednomyślności.

DORZECZY

REKLAMA

REKLAMA

Komentarze