REKLAMA

Hipokryzja filosemity badającego tzw. „mowę nienawiści”

Hipokryzja filosemity badającego tzw. „mowę nienawiści”

REKLAMA

Były szef MON, Tomasz Siemoniak, wyraził zadowolenie, że 2019 w sejmie będzie rokiem Marka Edelmana. Rafał Ziemkiewicz jednak zwrócił uwagę na hipokryzję PO w Warszawie, że zabrali ulicę Markowi Edelmanowi, a przywrócili Józefowi Lewartowskiemu (właściwie Żydowi Aronowi Finkelsteinowi), który był działaczem komunistycznym i przywódcą tzw. „Bloku Antyfaszystowskiego” w warszawskim getcie. Współpracował także z sowieckim okupantem na Kresach Polski.

Całą sytuację skomentował Michał Bilewicz, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, który to dostał 2 miliony złotych od ministerstwa Jarosława Gowina na badania dotyczące „mowy nienawiści”. Niejednokrotnie pokazał, że ta potężna suma nie idzie na żadne badania, a na antypolską propagandę. Kryterium jego badań – jak sam mówi – opiera się na zdaniu mniejszości. W praktyce wychodzi na to, że jak coś nie podoba się Żydom, to jest to antysemityzm. Sam „badacz” również pokazał, że „mowa nienawiści” to termin, który bliższy jest jemu samemu, a nie osobom czy zjawiskom przez niego badanym.

Bilewicz nazwał Ziemkiewicza durniem i wziął w obronę komunistę żydowskiego pochodzenia – w swoich wpisach kpił z innych formacji wojskowych, gloryfikując przy tym Armię Ludową.

Według Bilewicza żydowscy komuniści zasługują na swoje ulice, ale czy pomordowani w obozach działacze Obozu Narodowo-Radykalnego? Zapytany przez internautów uchyla się od głosu, chociaż na to pytanie łatwo odpowiedzieć, na podstawie jego wcześniejszych, propagandowych wpisów na temat ONR.

Co jest „mową nienawiści”, a co nią nie jest ma nas pouczać człowiek, który nie stroni od stosowania pogardy?

TWITTER.COM

REKLAMA

Komentarze