REKLAMA

Gen. Roman Polko zabiera głos w sprawie manewrów Dragon-17

Gen. Roman Polko zabiera głos w sprawie manewrów Dragon-17

17 tysięcy żołnierzy, prawie 3 i pół tysiąca pojazdów uczestniczy w rozpoczętych w środę największych w Polsce manewrach wojskowych DRAGON 17. Biorą w nich udział wojskowi z Polski i jedenastu krajów NATO.

Nad tłem taktycznym ktoś nie popracował. Rozumiem poprawność polityczną, ale nie możemy dochodzić do granic śmieszności. – mówił w Polskim Radiu 24 gen. Roman Polko.

REKLAMA

Jak sam podkreślił Polko:

Scenariusz DRAGON nie powala na kolana. Zakłada on obronę przed potencjalnym atakiem ze strony wrogiego państwa, które chce wkroczyć na terytorium Polski, by zagarnąć surowce.Tło taktyczne powinno mieć coś wspólnego z zagrożeniami hybrydowymi. W Polsce możliwe jest oddziaływanie grup dywersyjnych, które nie będą wkraczały, by zdobywać surowce, ale chcieć zdestabilizować Polskę jako silny kraj na flance wschodniej, by realizować swoje cele na Litwie, Łotwie, Estonii. By wykluczyć Polskę jako stabilny kraj sojuszu NATO.

Tym samym zaznaczył:

Trudno nie przygotowywać się na tego typu scenariusze.  Rosjanie przygotowują elementy do działania na terytorium Polski, szkoląc się w zakresie prowadzenia działań dywersyjnych, to stale podłoże różnych ćwiczeń. Trzeba być proaktywnym, a nie reaktywnym.

Gość odniósł się również do zakończonych właśnie manewrów rosyjsko-białoruskich Zapad 2017. Wskazywał, że choć w trakcie ćwiczeń obyło się bez prowokacji, nie oznacza to, że po ich zakończeniu jakieś nie będą miały miejsca.

Rosjanie w taki sposób działają, lubią zaskakiwać, są nieprzewidywalni i narzucają inicjatywę. Cel informacyjny osiągnęli, o tym mówiły wszystkie stacje, udało się pokazać potęgę imperium rosyjskiego. – mówił dalej.

Według gen, Polko nie nie wiemy, czy wojsko rosyjskie pozostanie na Białorusi. Jednak stwierdził:

Wątpię, żeby siły rosyjskie tam pozostawały, ale jest bardzo prawdopodobne, że jakieś bazy, pozostawienie sprzętu będą miały miejsce.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że w Dragonie biorą udział nie tylko żołnierze z Polski, ale w sumie z dziewięciu krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego: również z Bułgarii, Litwy, Łotwy, Niemiec, Rumunii, Słowacji, USA, Wielkiej Brytanii i Włoch, a także dwóch krajów partnerskich: Gruzji i Ukrainy. Wojska współdziałać będą z pododdziałami NATO, które wzmacniają tzw. wschodnią flankę i Amerykańską Pancerną Brygadową Grupą Bojową.

Głównym ćwiczącym tegorocznych manewrów DRAGON jest 12. Dywizja Zmechanizowana ze Szczecina, na pewno pojawią się zatem dobrze znane transportery opancerzone Rosomak. Śmigłowce i samoloty będą prowadzić działania wspierające, a najwięcej będzie działo się dziś na poligonie w Drawsku Pomorskim. 

Na drawski poligon ma przyjechać wiceminister obrony Michał Dworczyk oraz dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych generał broni Jarosław Mika. Na manewry Dragon 17 zostali też zaproszeni obserwatorzy OBWE.

REKLAMA

Komentarze