REKLAMA

Francja: Właściciel odmówił umierającemu polskiemu pracownikowi pomocy lekarskiej. Krzyczał: Pracować!

Francja: Właściciel odmówił umierającemu polskiemu pracownikowi pomocy lekarskiej. Krzyczał: Pracować!

RMF FM informuje o skandalicznym przypadku, jaki miał miejsce w Saint-Etienne-des-Oullieres koło Lyonu. W miejscowej winnicy pracowali Polacy. Wśród nich pewien mieszkaniec Grudziądza, który szczególnie cierpiał z powodu niedostarczenia przez pracodawcę wody w trakcie dotkliwych upałów.

W pewnym momencie nasz rodak poczuł się bardzo źle. Koledzy chcieli wezwać pogotowie. Jednak słaba znajomość francuskiego mocno im to utrudniała.

Wody zabrakło dla wszystkich i m.in. on tej wody nie dostał. W tym dniu był bardzo duży upał. W słońcu było na pewno ponad 40 stopni. Może 35. Nie było żadnego cienia. Nie było nigdzie ani zadaszenia, ani drzew (..) Ojciec właściciela winnicy wziął ten telefon i po prostu go wyłączył. Rozłączył połączenie dwa razy. Człowiek umierał, był już nieprzytomny – a on krzyczał do nas: „Pracować! Pracować!”. Krzyczał po polsku, bo nauczył się tego słowa w naszym języku. Wyjaśnił nam, że mamy dalej pracować, bo zostało jeszcze 20 minut do końca roboczego dnia. Później właściciel winnicy tłumaczył nam, że jego ojciec, który jest w podeszłym wieku, nie pomógł wezwać pogotowia ratunkowego, bo nie potrafi posługiwać się telefonem. Takie usłyszeliśmy wyjaśnienie – powiedzieli reporterowi koledzy, którzy nie wierzą w tłumaczenia Francuza.

On ma problemy ze słuchem, a do tego pewnie nie rozumiał, co do niego mówiono. Sami jesteśmy wstrząśnięci śmiercią Polaka. Lekarz z pogotowia ratunkowego powiedział nam jednak, że chodziło o osobę, która miała cukrzyce i problemy z sercem – a więc ten człowiek nie powinien w ogóle pracować w słonecznym żarze przy winobraniu. My o tym nie wiedzieliśmy. Mój mąż widział już wcześniej, innego dnia, że ten mężczyzna źle się czuł. Zaproponował mu, by poszedł odpocząć, ale Polak nie chciał. Z wezwaniem pogotowia nie było jednak żadnego problemu. Mój mąż był na miejscu, kiedy ta osoba znowu się źle poczuła i on od razu zadzwonił po pogotowie – tłumaczy żona właściciela winnicy.

Polak jednak zmarł. Reporter RMF FM informuje, że warunki lokalowe są fatalne. Część z pokojów, w których mieszkają pracownicy winnicy nie posiada okien. Nie ma wystarczająco dużo toalet i łazienek, wszechobecny jest brud.

źródło:

Dziennik Narodowy
Polub fanpage Dziennik Narodowy na Facebooku
REKLAMA

Komentarze