REKLAMA

Eurowizja 2019 – festiwal dewiacji i demoralizacji

Eurowizja 2019 – festiwal dewiacji i demoralizacji

Podczas wczorajszego półfinału widzowie obserwujący bacznie występy na Eurowizji w Izraelu mogli doświadczyć dyskomfortu. Prowadzący opowiadał o swojej przemianie płciowej, kamera podczas odgrywanego utworu o tematyce miłosnej pokazała dwóch gejów całujących się. Polski zespół Tulia, któremu usunięto krzyż z teledysku nie zyskał aprobaty słuchaczy.

Jeden z prowadzących Asi Azar, doświadczony prezenter telewizyjny opowiadał na scenie o swojej seksualności. Natomiast podczas odgrywanego cover’u piosenki Bruno Marsa pt. Just The Way You Are, można było uświadczyć najazdy kamery z specjalnym serduszkiem, która pokazywała całujących się gejów z widowni.

Uchwycono także parę mieszaną, gdzie biały mężczyzna całuje czarną kobietę.

Warto mieć na uwadze fakt, iż zwycięska piosenka z zeszłego roku pt. Toy w wykonaniu izraelskiej artystki Netty, okazał się być plagiatem. Stwierdzono mocne powiązanie z utworem „Seven Nation Army” zespołu The White Stripes. Wytwórnia Universal Music Group porozumiała się jednak z artystką i oryginalni autorzy zostali dopisani do listy wykonawców.

Porażka polskiego zespołu Tulia

Polski zespół Tulia złożony przez cztery kobiety nie zyskały aprobaty międzynarodowej publiki. Także w kraju da się usłyszeć głosy nie zadowolenia. Ich wykonanie utworu pt. Fire of Love nie spodobało się słuchaczom. Występ uznano za zbyt chimeryczny i nie spełniający wymogów atrakcyjności.

Należy także przypomnieć, że z teledysku na potrzeby Eurowizji wycięto w obróbce krzyż, gdyż jak zapewniają twórcy tego festiwalu nie można pokazywać symbolów religijnych.

niezależna/twitter

REKLAMA

Komentarze