REKLAMA

Dzięki tradycjonalistom, restrykcje we Francji łagodniejsze niż w Polsce

Dzięki tradycjonalistom, restrykcje we Francji łagodniejsze niż w Polsce

Francuski rząd wcielił w życie wyrok Rady Stanu, która nakazała złagodzenie restrykcji wobec związków wyznaniowych. – Postępowanie sądowe było efektem zażaleń złożonych przez kilka tradycyjnych zgromadzeń zakonnych, stowarzyszeń oraz kilkunastu obywateli wobec dyskryminacji kultu religijnego – pisze dr Wojciech Golonka na portalu dorzeczy.pl. Francuski episkopat przyjął ten wyrok niezbyt przychylnie.

W związku z koronawirusem, od marca obowiązywał we Francji zakaz uczestnictwa w uroczystościach religijnych. Wyjątkiem były pogrzeby, w których mogło brać udział do 20 osób.

REKLAMA

11 maja władze zniosły część obostrzeń dotyczących różnych dziedzin życia. Otwarto m.in. szkoły, salony kosmetyczne czy mniejsze muzea. „Odmrażanie” w praktyce nie dotyczyło jednak kościołów. W aktach kultu mogło brać udział jedynie do dziesięciu osób.

Mentzen o tragicznym stanie polskiej gospodarki: „Kryzys dopiero się rozkręca”

Ta jawna dyskryminacja, zupełnie ignorująca religijne potrzeby i prawa obywateli, spotkała się z narastającą krytyką ze strony katolików, w tym niektórych biskupów – pisze dr Golonka.

Szerszemu otwarciu kościołów sprzeciwił się jednak minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner. Polityk stwierdził, że można przecież modlić się w domu.

To właśnie ten niedorzeczny argument został następnie skutecznie obalony przed Radą Stanu przez skarżące strony, które w oparciu o nauczanie Kościoła wykazały, że kult katolicki wymaga zarówno wspólnotowego uczestnictwa, jak i obecności kapłana, niezbędnego do sprawowania i przyjmowania życiodajnych sakramentów, a przede wszystkim Eucharystii – podkreśla dr Golonka.

Skargę do Rady Stanu wniosły zgromadzenia sprawujące wyłącznie mszę w tradycyjnym rycie – Bractwo Św. Piusa X, Instytut Chrystusa Króla, Bractwo Św. Piotra i Bractwo Św. Wincentego Ferreriusza. Do skargi dołączyły się też organizacje świeckie.

Wyrok Rady Stanu chłodno przyjęła Konferencja Episkopatu Francji. Biskupi stwierdzili, że „przyjmują do wiadomości” decyzję sądu oraz podkreślili, że nie byli stroną w tym sporze. Dodali też, że preferują „dialog” z władzą, nie zaś konfrontację.

Kilku biskupów wyraziło jednak wdzięczność tradycyjnym zgromadzeniom, które wywalczyły większą swobodę kultu religijnego.

Bp Matthieu Rougé, ordynariusz podparyskiej diecezji Nanterre, w wywiadzie dla Famille chrétienne wyraził słowa autokrytyki wobec całego episkopatu: „Zastanawiam się, czy nie brakuje nam kultury prawnej: zaskarżenie przed Radą Stanu nie jest przejawem agresji wobec kogokolwiek. Po prostu umożliwia ono spokojne i racjonalne rozeznanie wobec rozbieżności analiz” – czytamy w artykule na dorzeczy.pl.

Rozporządzenie wcielające w życie wyrok Rady Stanu rząd wydał w sobotę 23 maja.

Świeżo ogłoszony dekret opisuje ogólne ramy bezpieczeństwa sanitarnego, pozostawiając odpowiedzialnym za kult podjęcie właściwych, szczegółowych środków. Odnośnie ograniczeń ilościowych, wymaga się jedynie utrzymania odstępu jednego metra między osobami podczas nabożeństw, co odpowiada obostrzeniom obowiązującym obecnie w miejscach pracy (jedna osoba na cztery metry kwadratowe). Paradoksalnie, dzięki oddolnemu zdeterminowaniu katolickiej mniejszości, francuskie kościoły mogą obecnie cieszyć się swobodą kultu większą niż w Polsce – podsumowuje dr Golonka.

REKLAMA

Komentarze