REKLAMA

Co stało się z Jonathanem, któremu Macron poradził „przejść przez ulicę”, by znaleźć pracę?

Co stało się z Jonathanem, któremu Macron poradził „przejść przez ulicę”, by znaleźć pracę?

To było rok temu: bezrobotny młody człowiek, któremu Emmanuel Macron powiedział podczas „Dni Dziedzictwa Kulturowego” w 2018 r., że wystarczy „tylko przejść przez ulicę”, aby „znaleźć pracę”. Teraz ten młody człowiek pracuje na umowach sezonowych w restauracjach.

Dokładnie rok temu, gdy Emmanuel Macron rozpoczął drugi rok swojej kadencji jako prezydent Republiki, w ogrodach elizejskich został zapytany przez młodego bezrobotnego o trudności związane ze znalezieniem pracy. Prezydent dał mu lekcję, zapewniając go, że wystarczy tylko „przejść przez ulicę”, aby „znaleźć pracę”.

„Jeśli jesteś gotowy i zmotywowany, w branży hotelarskiej, w kawiarniach, w gastronomii, w budownictwie, właściwie nie ma takiego miejsca, do którego chodzę, i gdzie mówią mi, że szukają ludzi do pracy. (…) Hotele, kawiarnie, restauracje, jeśli przejdę przez ulicę, znajdę dla ciebie pracę, oni chcą tylko ludzi gotowych do pracy w tej branży.”

„Byli bardzo zadowoleni z mojej pracy”

Emmanuel Macron mówił dalej do młodego człowieka: „Chodzisz po całej ulicy, jedziesz na przykład do dzielnicy Montparnasse, wchodzisz do wszystkich kawiarni i restauracji i pytasz o pracę… Szczerze mówiąc, jestem pewien, że co drugi restaurator rekrutuje, poszukuje obecnie pracowników ”.

Po tej poradzie, która wywołała kontrowersje w społeczeństwie, Jonathan Jahan znalazł pracę… ale nie w dzielnicy Montparnasse. Uwierzył jednak prezydentowi na słowo i udał się do 15-tej dzielnicy Paryża, by znaleźć pracę, ale bezskutecznie.

„Odkąd rozmawiałem z Emmanuelem Macron, pracowałem dla agencji pracy tymczasowej jako kierowca przez około cztery miesiące, a potem wyjechałem w maju do Bretanii na sezon turystyczny. Pracowałem tam jako kucharz i nurek, byli bardzo zadowoleni z mojej pracy ” – mówi 25-latek. Nie chce się ponownie spotkać z Emmanuelem Macronem. Pochodzący z Loiret, były ogrodnik, zapewnia, że bardzo trudno jest znaleźć pracę w jego dziedzinie.

„Na prowincji jest jeszcze gorzej niż w Paryżu, to katastrofa jeśli chodzi o znalezienie pracy, jeśli mieszkałbym w stolicy, byłoby łatwiej”. Przejeżdżając do stolicy na kolejne Dni Dziedzictwa, Jonathan Jahan nie ma określonego programu. Nie pojedzie jednak do ogrodów elizejskich jak rok temu, ponieważ nie chce „ponownie się spotkać” z Emmanuelem Macronem. W połowie grudnia, pojedzie do Haute-Savoie, na nowy pięciomiesięczny kontrakt sezonowy w górskiej restauracji.

REKLAMA

Komentarze