REKLAMA

W Berlinie, zaledwie kilkadziesiąt metrów od Pomnika Pomordowanych Żydów ofiar holokaustu, spalono kilkanaście flag Izraela.

W Berlinie, zaledwie kilkadziesiąt metrów od Pomnika Pomordowanych Żydów ofiar holokaustu, spalono kilkanaście flag Izraela.

REKLAMA

Wydarzenie to miało miejsce przed Bramą Brandenburską. Niemiecka Policja ogłosiła tymczasem, że demonstracja przebiegała „bez zakłóceń”. Z Brukseli jak do tej pory także nie nastąpiła reakcja. Co by się stało gdyby takie wydarzenie odbyło się w Warszawie? Czy Timmermanns i Juncker by milczeli?

Obłuda, zakłamanie, stronniczość i antypolonizm, tak można podsumować dzisiejsze elity Unii Europejskiej. Po tym jak w samym sercu stolicy Niemiec w pobliżu Pomnika Pomordowanych Żydów spalono kilkanaście flag państwa Izrael, Bruksela milczy. Żaden komisarz, żadem polityk europejski nie ma odwagi się wypowiedzieć w tym temacie. Historia kołem się toczy. Berlin po ponad siedemdziesięciu latach znowu stał się miastem, w którym Żydzi nie mogą już swobodnie chodzić sobie po ulicach. “Nur für Deutsche”, a rzaczej “Nur für Muslime” staję się faktem.

Przenieśmy się teraz do Polski. “Faszystowskie państwo bezprawia”, w którym “Kościół Katolicki dyktuje swoje warunki” jak piszą o Polsce niemieckie media, jest obecnie najbezpieczniejszym krajem dla ludzi wyznania mojżeszowego. We wszystkich rankingach bezpieczeństwa Polska jest najspokojnieszym miejscem w Europie. Nie ma u nas zamachów, nie gwałci się i nie molestuje kobiet na ulicach, a jednak to z nami UE ma problem. To wszystko pokazuje wyraźnie, że to Niemcy rozdają dziś karty w Europie, a próbująca się od nich uniezależnić Polska jest wrogiem numer jeden. Timmermanns i Juncker słuchają grzecznie Angeli Merkel.

REKLAMA

 

Problem, który widzimy, jest bardzo głęboki. Światowe elity polityczne, a szczególnie te unijne, są bowiem przedstawicielami lewicy. W imię postępu należy tolerować takie zachowania jak te w Berlinie, przyjmować muzułmanów do Europy, a jednocześnie popierać homoseksualizm, aborcję i eutanazję. Sprzeczność ideologiczna? Nie, wczoraj ramię w ramię z muzułmanami protestowali także przedstawiciele lewicy. Nienawiść do Trumpa była silniejsza niż fakt palenia przez arabów flag Izraela. To się nazywa polityczna poprawność!

Cała ta sytuacja pokazuje jaka dziś obowiązuje logika działania. Nowoczesne społeczństwa krajów zachodnich mają dziś innych wrogów. Są nimi cywilizacja łacińska, religia katolicka, kultura europejska, tożsamość narodowa i etniczna. Polska, Węgry i inne kraje naszego regionu nie mogą być tolerowane, gdyż jako jedyne jeszcze zachowały dużą część cech wymienionych powyżej. Nasza Ojczyzna jako największy i najbardziej konserwatywny z tych krajów jest oczywiście celem numer jeden. Lewicowa rewolucja nie znosi sprzeciwu, dlatego nikt nie potępi władz miasta Berlina, niemieckiej policji i nikt nie zwróci uwagi na problem islamizacji Europy. Frans Timmermanns i ciągle nietrzeźwy Juncker będą dalej brylować na salonach, wycierając sobie gębę Polską. W Berlinie lewaki będą natomiast demonstrować ramię w ramię z muzułmanami. Oczywiście tak długo jak muzułmanie im na to pozwolą.

 

autor:

Mateusz Matyszczyk
REKLAMA

Komentarze