REKLAMA

Artur Zawisza mocno o partii Gwiazdowskiego: „Polska Fair Play okazała się klęską”

Artur Zawisza mocno o partii Gwiazdowskiego: „Polska Fair Play okazała się klęską”

REKLAMA

Poniżej publikujemy tekst Artura Zawiszy (Federacja dla RP), który pierwotnie ukazał się na portalu społecznościowym Facebook.

Co się stało z Polską Fair Play?

Znany i ceniony prawnik i doradca podatkowy podjął się misji politycznej. Robert Gwiazdowski to jednocześnie ekspert pracujący jako profesor szkoły wyższej, przedsiębiorca obsługujący klientów na rynku doradztwa podatkowego, osoba publiczna formułująca diagnozy i recepty w zakresie społeczno-gospodarczym, jak i osobowość medialna przyciągająca uwagę inteligencją i swadą wypowiedzi. Jego misja polityczna wzbudziła entuzjazm w kręgach wolnościowych i progospodarczych oraz umiarkowanie konserwatywnych. Powagi przedsięwzięciu dodawał fakt merytorycznego zaplecza w postaci Centrum Adama Smitha i Warsaw Enterprise Institute oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Ciężar organizacyjny inicjatywy wyborczej miał zostać poniesiony przez bardzo doświadczonych i umiejętnych Bezpartyjnych Samorządowców. Polska Fair Play zaskoczyła ciekawą nazwą i szybko stała się zauważalna w sondażach, dochodząc do wcale niemałych dwóch procent poparcia.

Jednak po dniu rejestracji list kandydatów w okręgach wyborczych wiemy już, że Polska Fair Play okazała się klęską. Klęską, ponieważ przy wysokich aspiracjach nie zdołała zarejestrować się jako ogólnopolski komitet wyborczy. Natychmiast przestała się liczyć jako miejsce koncentracji politycznej i już wiadomo, że głos na nią oddany jest rzeczywiście głosem straconym. Straconym, ponieważ sześć okręgowych list wyborczych to atrapa poważnej inicjatywy politycznej przede wszystkim nie dająca szans na satysfakcjonujący wynik w skali krajowej. Profesorowi Gwiazdowskiemu zdecydowanie nie udał się debiut polityczny, a jego współpracownicy odpowiedzialni za akcję zbierania podpisów skompromitowali się.

REKLAMA

Najciekawszy z analitycznego punktu widzenia jest fakt, że Polska Fair Play poległa w bastionach Bezpartyjnych Samorządowców. Mianowicie dwie oczekiwane listy wyborcze, których nie zarejestrowano, miały znajdować się w dwóch okręgach wyborczych, na które składają się cztery województwa, wśród których są wszystkie trzy w skali kraju, w których Bezpartyjni Samorządowcy współrządzą województwami. Bezpartyjni Samorządowcy są w koalicji z PiS na Dolnym Śląsku oraz w koalicjach z PO w zachodniopomorskiem i lubuskiem. Stamtąd wywodziły się dwie regionalne podpory personalne Polski Fair Play: twórca nazwy komitetu wyborczego Patryk Hałaczkiewicz z Dolnego Śląska oraz radny wojewódzki Łukasz Mejza z Ziemi Lubuskiej. Polska Fair Play wszędzie indziej miała prawo nie zebrać podpisów niezbędnych do rejestracji, ale w tych województwach miała obowiązek je zebrać. Nie zebrała! Co więcej, dużo bardziej skuteczni okazali się działacze Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej zbierający kilkanaście tysięcy podpisów na listę z emerytowanym showmanem Andrzejem Rosiewiczem na czele. To jednak nie pomogło na skutek braku skuteczności panów Mejzy i Hałaczkiewicza, którzy stali się kolejną ilustracją przysłowia, że pod latarnią najciemniej.

Co dalej? Profesor robi dobrą minę do złej gry i zapowiada walkę wyborczą. W tej sytuacji komitet wyborczy zapewne wystartuje, lecz jego kampania będzie wyłącznie na siłę, zaś wynik – z natury rzeczy minimalny. Polska Fair Play stoi obecnie obok PolEXITu z dwoma zarejestrowanymi okręgami i Jedności Narodu z jednym zarejestrowanym okręgiem.

Potencjalni wyborcy Polski Fair Play zasilą swoimi głosami głównie dwa komitety wyborcze: Konfederację i Kukiz’15. W pierwszym atrakcyjny jest przekaz programowy środowisk wolnościowych współtworzących tę koalicję, a w drugim nieco bardziej spokojny profil polityczny. Można wręcz powiedzieć, że kraksa podpisowa Polski Fair Play może spowodować, że oba te komitety przekroczą próg wyborczy dzięki nawet dziesiątym częściom procenta odebranym tracącej impet inicjatywie profesora Gwiazdowskiego oraz wprowadzą posłów do Parlamentu Europejskiego. Tu zdecyduje prawo małych liczb – Polska Fair Play startująca w skali ogólnokrajowej mogła oba te komitety pozbawić szans na jakiekolwiek mandaty do Parlamentu Europejskiego poprzez odebranie im tych procentów, które decydują o progu wyborczym. W obecnej sytuacji raczej stanie się tak, iż z inicjatywy profesora Gwiazdowskiego pozostanie tylko namiastka, a dwoje konkurentów pożywi się inicjatywą podupadającą i na ponad połowie obszaru kraju po prostu nieobecną.

Czasem kilkaset podpisów może zdecydować o zmianie dynamiki wyborczej oraz skutkach bardzo daleko idących, bo sięgających na przykład przyszłej koalicji rządowej…

FACEBOOK.COM

REKLAMA

Komentarze