Pułkownik Arnaud Beltrame, który pod koniec marca oddał życie za zakładniczkę przetrzymywaną przez terrorystów, ma mieć swoje ulice w już blisko czterdziestu francuskich miastach. Lewicowi dziennikarze podali, że jego rodzina nie chce, aby był on upamiętniany w gminach zarządzanych przez samorządowców z Frontu Narodowego. Informacja okazała się kłamstwem.
Pułkownik francuskiej żandarmerii stał się bohaterem narodowym i symbolem walki z zagrożeniem terrorystycznym. 23 marca oddał on bowiem życie za zakładniczkę przetrzymywaną przez zamachowców w markecie w miejscowości Trebes. Arnaud Beltrame zginął od ran postrzałowych i ciosów nożem ze strony ekstremisty z samozwańczego Państwa Islamskiego.
Sebastian Kurz: Imigranci będą płacić na swoje koszty utrzymania
Obecnie żandarm może liczyć na upamiętnienie ze strony francuskich samorządów. Już blisko czterdzieści miast nadało jego imieniem nazwy ulicom, placom, szkołom i innym obiektom, a na podobny krok mają decydować się kolejne gminy.
Lewicowi dziennikarze podali, że jego rodzina nie chce, aby był on upamiętniany w gminach zarządzanych przez samorządowców z Frontu Narodowego. Informacja okazała się kłamstwem. Matka bohatera powiedziała:
“Mój syn należy do wszystkich Francuzów. Poza tym kto wie czy za dwa lub pięć lat nadal merem będzie członek Frontu Narodowego?”
Natomiast jego brat skomentował nieprawdziwe informacje w ten sposób:
“Jego czyn nie był polityczny, hołd, który mu się zwraca, też nie powinien być takim”